-"Moje nogi!"- Woo rzucił się na łóżko.
Reszta z nas położyła swoje torby i usiadła na miękkim materiale.
Trochę się dzisiaj nachodziliśmy, ale przynajmniej było ciekawie i zrobiłem wiele zdjęć. Nie tylko eksponatów, ale też wygłupów klasy.
-"Chłopaki, idę z Seulgi, Irene i innymi do sklepu. Idziecie czy zostajecie?"- spytał najwyższy odrywając wzrok od telefonu.
-"Chyba znasz odpowiedź"- odparł Young podnosząc głowę tylko aby chwilę potem znowu znalazła się na białej pościeli.
-"Ja spasuje"- oznajmił Choi i położył się obok swojej drugiej połówki.
-"Też zostanę"- posłałem Kimowi uśmiech.
Nie mam ochoty na integrację z klasą. Już na dzisiaj mi wystarczy.
-"Okej, chcecie coś?"- kolejne pytanie.
-"Na twój koszt?"- Jung ożywił się.
-"Niech będzie"- brązowowłosy przewrócił oczami.
-"Weź jakieś chipsy i cole"-
-"San?"-
-"Gorzka czekolada, dobrze wiesz jaka"- odparł.
-"Bok?"-
-"Nie dziękuję Minnie"- moja odpowiedź zdziwiła resztę.
-"Na pewno?"- dopytał.
-"Tak, na pewno"-
-"Dobra, wrócę za góra pół godziny"- poinformował i wyszedł z pokoju ówcześnie zabierając swoją torbę.
Przekluczyłem za nim drzwi po czym sam nie wiem czemu trochę się rozciągnąłem co okazało się błędem. Ramię dało o sobie znać.
Czemu zawsze w takich momentach i czemu to tak boli?!
Nie chcąc martwić pary wszedłem do łazienki aby sam to zbadać. Zdjąłem bluzę, podwinąłem rękaw t-shirt'a i westchnąłem ciężko widząc że większość bandaża przeciekła.
Dosłownie na sekundę włączyłem naszyjnik aby upewnić się jakiego koloru jest krew.
Na szczęście jest normalna. Albo na nieszczęście? Nie wiem. Czemu to jest tak cholernie problematyczne?!
Znowu westchnąłem.
Sam sobie z tym nie poradzę. Będą zapewne pytać czemu mam całe ręce w bandażach, ale nie wytrzymam tego bólu. Muszę zaryzykować.
Niepewnie wychyliłem się z pomieszczenia. -"San? Woo?"- przykułem ich uwagę. Spięty zacząłem iść w ich stronę z moją bluzą w dłoniach. -"Możecie mi pomóc zmienić opatrunek?"- spytałem.
Choi wstał jak oparzony co mnie spłoszyło.
-"Kiedy ciebie demon zranił?"- spytał zaniepokojony.
-"Co? Jak ty..?"- spojrzałem na niego zdziwiony.
-"Babcia nauczyła mnie rozpoznawać, ale to teraz nie ważne. Kiedy to się stało?"-
-"2 dni temu"- odpowiedziałem.
-"Szkolny dach?"-
W odpowiedzi kiwnąłem głową.
-"Usiądź"- nakazał wskazując głową na miejsce obok Wooyounga.
Przytaknąłem i usiadłem obok liliowowłosego, którzy patrzy raz na mnie i raz na Choia.
-"Masz jakieś czyste bandaże Felix?"- spytał brunet.
-"A, tak. W przedniej kieszeni mojej torby"-
Po chwili Choi siedział już obok mnie ze środkiem do dezynfekcji i bandażami w rękach.
San z pomocą ukochanego jak najostrożniej tylko potrafili zdjęli zużyty opatrunek z mojego ramienia. Jednak i tak kilka razy nieświadomie zahaczyli o czułe miejsce wywołując tym nagły wzrost bólu, a jest on jak dźgnięcie nożem.
Staram się jak najmniej dawać po sobie znać że coś jest nie tak, ale jest to trudne.
Te trzy kreski wyglądają praktycznie tak samo. To nie jest normalna rana.
-"Jesteś w stanie mi opisać tego demona, który ci to zrobił?"- spytał najwyższy.
Przez chwilę milczałem niechętnie odtwarzając w głowie feralne wydarzenia.
-"Ciemna, człekokształtna postać, niewyraźna, ostre szpony, białe oczy wielkości oczodołów. Miał też na sobie trochę krwi"- odpowiedziałem.
-"Masz szczęście"- parsknął brunet.
-"Co masz na myśli?"- dopytał Jung.
-"Na szkolnym dachu jest 5 demonów z czego jeden najgroźniejszy. Mianowicie ten ze zniezczonymi skrzydłami. Ciebie zaatakował jeden z najsłabszych, dlatego nie jest aż tak źle"- odpowiedział San. -"Co prawda rana jest uciążliwa i wymaga dobrej kontroli, ale to nic w porównaniu z raną zrobioną przez ich 'wodza' a tymbardziej tak zwanego 'Inner demon'"- wyjaśnił. -"Dlatego kiedy na dachu nie ma a.c.e to trzeba uciekać, bo im dłużej tam jesteś tym większa szansa że spotkasz wodza"-
-"Było ich trzech"- zacząłem co spotkało się ze zdziwionym spojrzeniem Choia. -"Dwóch takich samych i jak to nazwałeś wódz"-
Chłopak zaprzestał swoich akcji. -"Jak to możliwe..? Po spotkaniu dwóch jest mała szansa na przeżycie a co dopiero trzech.."- oznajmił. -"Miałeś naprawdę niewyobrażalne szczęście Felix"- uśmiechnął się do mnie smutno.
Czyli mogłem zginąć. Jak miło.
-"Z tego co widzę pomagał ci Donghun Hyung"- San zmienił temat.
-"Jak?"- wymsknęło mi się.
-"Wokół twojego ramienia znajduje się słabo widoczna, niebieska aura"- odparł. -"Każdy z a.c.e ma przydzielony inny kolor. Yuchan Hyung ma żółty, Kwan Hyung pomarańczowy, Jun Hyung czerwony, Sehyoon Hyung fioletowy i Donghun Hyung właśnie niebieski"- wytłumaczył.
-"Wow, to bardziej skomplikowane niż myślałem"- przyznał Woo. -"I ty to wszystko pamiętasz?"-
-"Tak jakoś wyszło"- chłopak zaśmiał się cicho.
˚✧ ₊˚ʚ♡ɞ ˚₊ ✧˚✧ ₊˚ʚ♡ɞ ˚₊ ✧ ゚
CZYTASZ
Please don't save me again |Chanlix|
Fanfiction-"Dlaczego mnie powstrzymałeś?"- to pytanie słyszał za każdym razem. Zawsze też padała ta sama odpowiedź. Już tyle osób uratował, więc tym razem też tak będzie. Pomoże mu ujrzeć barwy w życiu i będzie szczęśliwy, jak reszta. Tylko... Życie nie zaw...
