DODATKOWY RODZIAŁ II

3.5K 132 18
                                        

Zostawmy to bez komentarza dobra? Nadal mi się nie podoba :/
Miłego czytania
Vi

Odetchnęła głęboko, po raz kolejny lustrując swoje ciało w odbiciu lustra. Wygładziła dłońmi biały materiał, opinający każdy skrawek jej sylwetki, gdy na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech. Nadal nie mogła uwierzyć, w to, co się dzieje.

Po raz kolejny miała wziąć ślub. Tym razem, mimo że cała ceremonia miała być jedynie symboliczna, robiła to jednak z własnej woli. Miała wyjść za mąż, za człowieka, który uratował jej życie, zmieniając je na lepsze. Za człowieka, którego szczerze kochała, chociaż przez wszystkie minione lata, była przekonana, że nigdy nie będzie to jej dane.

Ostatnie miesiące, które spędziła na planowaniu całego tego przedsięwzięcia, były jak wyjęte ze snów. Ten dzień był taki. Chociaż z każdą upływającą minutą czuła coraz większy stres, który cały czas musiał walczyć wewnątrz niej z rosnącym podekscytowaniem.

- Mam nadzieję, że nie przeszkadzam — usłyszała za sobą głos, który spowodował, że delikatnie odwróciła głowę — Przyniosłam ci welon córeczko — oznajmiła Lucie, robiąc kilka kroków w stronę dziewczyny.

-Dziękuję, mogę prosić o pomoc z jego zamocowaniem?

-Ależ oczywiście kochanie, chociaż jestem tak podekscytowana i wzruszona jednocześnie, że nie wiem, czy robiąc to, po prostu się nie rozpłaczę - starsza kobieta nieznacznie się zaśmiała, wskazując na krzesło stojące w pokoju.

Azurra skinęła delikatnie głową, zajmując wskazane miejsce. W pełni rozumiała kobietę. Lucia przez ostatnie miesiące czynnie była zaangażowana w pomoc przy organizacji ceremonii. Przez ten czas zdążyły się ze sobą naprawdę zbliżyć i dziewczyna szczerze mogła przyznać, że zaczęła ją traktować jak matkę, której przez całe życie jej brakowało.

-Mam nadzieję, że nie poczujesz się urażona, tym co zaraz powiem, ale wyglądasz o wiele lepiej w tej sukience niż tej poprzedniej — zaśmiała się kobieta, nawiązując do poprzedniego ślubu — Przyznam szczerze, że jak zobaczyłam cię wtedy, to miałam o tobie naprawdę mieszane zdanie, nie miałam całkowicie pojęcia, co powinnam o tobie sądzić. Nigdy nie popierałam decyzji mojego męża odnośnie waszego ślubu. Ja i Luigi pobraliśmy się z miłości, choć nie odbyło się bez kontrowersji związanych z tą decyzją. Wtrącę tylko, że dotąd nie utrzymuję kontaktu z jedną z moich kuzynek, która bardzo pragnęła być na moim miejscu. Wracając, oczywiście nie wszystkim się to podobało, ale oboje byliśmy z wysoko postawionych we włoskim półświatku rodzin, więc udało nam się postawić na swoim. To może zabrzmieć zabawnie, bo w końcu obie żyjemy w mafijnym świecie, ale od kiedy tylko urodziłam Lothaira, chciałam jak najdłużej trzymać swoje dzieci jak najdalej od tego całego świata. Jak usłyszałam o pomyśle podpisania umowy, która nie dość, że zmuszała mojego syna i ciebie do ślubu, to jeszcze odbierała wam możliwość znalezienia prawdziwego szczęścia, to niesamowicie pokłóciłam się z Luigim. Skończyło się na tym, że przez rok spaliśmy w osobnych sypialniach, ponieważ tak bardzo nie zgadzałam się z tą decyzją. I najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że gdy już doszło do tego ślubu, wprowadziłaś się do naszego domu i mogłam zaobserwować, to jak przestraszona jesteś, szczerze podziękowałam za to, że dzięki temu wszystkiemu mogłaś zdobyć możliwość, aby wyrwać się z piekła, w którym przebywałaś. Uwierz mi, że nie mogłam sobie wyobrazić lepszej kobiety dla mojego męża i niesamowicie się cieszę, że oboje odnaleźliście w tym miłość i szczęście - dokończyła, ocierając łzy z oczu - Niech to szlag, miałam nie płakać, żeby nie zepsuć makijażu — zaśmiała się kobieta, kończąc wpinanie welonu w jasne kosmyki dziewczyny — gotowe, wyglądasz olśniewająco.

PromessoOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz