Sunął wzrokiem po jej idealnej sylwetce okrytej czarnym materiałem. Sukienka, którą miała na sobie idealnie na niej leżała opinając jej ciało i ukazując krągłości. Nawet z takiej odległości był w stanie dostrzec głęboki dekolt podkreślający jej piersi, a całe jej plecy zostały odkryte i u zbiegu materiału zakończone kokardą. Cała sukienka była delikatnie rozkloszowana i sięgała prawie ziemi. Kilku centymetrowe szpilki dodawały jej wzrostu. Jej jasne włosy zostały delikatnie upięte w fryzurę, której nawet nie próbował nazwać, a na jej twarzy widniało więcej makijażu niż zwykle.
Skłamałby, jeżeli powiedziałby, że nie podobała mu się w takim wydaniu, bo choć wolał ją w naturalnej odsłonie, najlepiej z samego rana, zaraz po przebudzeniu to jej dzisiejszy wygląd także przyciągał jego wzrok. Mimo, że była ubrana w czerń dla niego jak zawsze przypomniała anioła. Przepiękny diament lśniący w jego rękach.
Domyślał się, że nie zdawała sobie sprawy z tego jak na niego działała i ile męskich oczu było na niej skupionych. Poniekąd cieszył się z tego, że nie zwracała na to zbytniej uwagi, ponieważ bardzo dobrze wiedział, że sytuacja i tłum ludzi musiał wystarczająco ją przytłaczać. On niestety widział kierowane w jej stronę pożądliwe spojrzenia i z każdym kolejnym miał ochotę rozstrzelać wszystkich po kolei.
Z każdym kolejnym zerknięciem w jej stronę miał coraz większą ochotę na szybką ewakuację z tego miejsca, jednak zdawał sobie sprawę, że teraz, gdy już oficjalnie został mu nadany tytuł „Capofamiglia" włoskiej Cosa Nostry i panował nad wszystkimi familiami nie mógł pozwolić sobie na taki ruch. Nie mógł także towarzyszyć swojej żonie przez cały czas, dlatego wysłał za nią jednego z ochroniarzy, który nie odstępował jej na krok, a dwóch kolejnych pilnowało jej bezpieczeństwa z większej odległości. Starał się nie doprowadzić do sytuacji, w której czułaby się jeszcze bardziej nieswojo, ale nie mógł także dopuścić do sytuacji, w której stałaby się jej jakakolwiek krzywda.
Sam dopiero kilkanaście minut temu ponownie pojawił się w głównej sali gdzie odbywał się uroczysty bankiet, a wcześniej spędził spędzając ponad godzinę w zamkniętym pomieszczeniu razem z najważniejszymi ludźmi i głowami wszystkich mafijnych familii, którzy musieli go zaakceptować. Później zaczęły się rozmowy o interesach, które nie poszły już tak płynnie jak zakładał, jednakże udało mu się wszystko rozwiązać tak, aby każdy był zadowolony.
Teraz jednak, co chwilę był atakowany przez wspólników ojca, którzy nie należeli do mafijnego półświatka i z którymi współpracował w legalnych interesach.
- Jeszcze raz gratuluję przejęcia władzy i mam nadzieję, że nasza przyszła współpraca nadal będzie tak samo owocna – odezwał się stojący przed nim mężczyzna, którego imienia nawet nie pamiętał. Był w stanie rozpoznać jego twarz i stwierdzić, że najprawdopodobniej widział go kilka razy w towarzystwie swojego ojca, jednak nie czuł potrzeby zawracania sobie tym głowy na ten moment.
- Dziękuję, ja także liczę na świetną współpracę – odpowiedział spokojnie ściskając wyciągniętą w jego kierunku dłoń.
Chwilę później mógł w końcu podejść do swojej kobiety i miał zamiar zrobić to jak najszybciej. Niestety nawet teraz na jego drodze musiał ktoś stanąć i pokrzyżować jego plany.
- Jako że od dzisiaj jestem twoim „Sotto Capo" to mam dla ciebie pierwsze wieści – odezwał się Lochlan, poniekąd zmuszając bruneta do zwolnienia swojego kroku.
- Mów to głośniej – mruknął mężczyzna przeczesując hebanowe włosy – i aktualnie to wsadź sobie w dupę te wieści, bo skończysz jak poprzedni „Sotto Capo", który dla przypomnienia znajduje się w piwnicy naszego domu – warknął brunet całkowicie zatrzymując się i po raz kolejny swoje spojrzenie utkwił w pięknej blondynce.
CZYTASZ
Promesso
RomansaMiała sześć lat gdy padła decyzja o wydaniu ją za mąż. Wszystkie lata swojej młodości spędziła pośród marmurowych ścian portugalskiej willi ze świadomością, że została sprzedana siedem lat starszemu mężczyźnie. Mężczyźnie, który w przyszłości miał z...
