Hinata leżała na swoim łóżku w ciemnościach. Jej oczy wpatrzone były w biały sufit. Mimo zmęczenia nie potrafiła zasnąć. Jej umysł nie chciał przestać pracować, a sytuacji nie poprawiało uczucie tęsknoty za pewnym blondynem. Dziewczyna po raz kolejny już tej nocy przekręciła się na bok próbując ułożyć się wygodnie i zasnąć...
~ Jeśli nie możesz spać, równie dobrze możesz poświęcić ten czas na trening.
~ Trening? Teraz? - Białooka była zaskoczona niespodziewaną propozycją chłopaka.
~ Tak, na tym etapie możemy trenować w każdym miejscu i czasie. Na razie nie znamy natury twojego daru więc wystarczy nam trochę samotności.
~ Och, rozumiem... Od czego zaczniemy? - Hinacie nie udało się ukryć swojej ciekawości.
~ Od tego co dawniej posiadał każdy członek twojego klanu. Od byakugana...
~ Czego?
~ Księżycowych oczu podarowanych wam przez boginię - wyjaśnił cierpliwie blondyn. ~ Posiadają one specjalne właściwości. Widzisz, jeśli uda ci się je odblokować, będziesz potrafiła dostrzec o wiele więcej niż dotychczas. Twoje pole widzenia diametralnie się zwiększy, jak również będziesz potrafiła dostrzec energię przepływającą przez każdą istotę na ziemi.
~ Naprawdę? Co jeszcze będę dzięki nim mogła zrobić?
~ Widząc tą energię, będziesz mogła ją zablokować... Jednak aby móc to zrobić, musiałabyś przejść też trening w sztuce walki, w której twój klan się niegdyś specjalizował. Polegał on na uwalnianiu własnej energii przy zadaniu ciosu w odpowiednie miejsce co blokowało energię przeciwnika i go unieruchamiało. Na razie wystarczy nam to, że będziesz mogła w porę dostrzec zagrożenie i się lepiej przygotować.
~ Dobrze, więc co mam robić? - Hinata czuła jak przez jej żyły zaczyna przepływać ekscytacja.
~ Skup się na własnej energii, spróbuj wyczuć ją we własnym ciele i skumulować w oczach.
Białooka zamknęła powieki i biorąc głęboki wdech spróbowała postępować zgodnie z radami blondyna. Próbowała skupić się na własnym oddechu, poczuć to o czym mówił, ale mimo wszelkich starań nic nie czuła. Powieki zaciskały się coraz bardziej a drobne dłonie zacisnęły się na pościeli w geście frustracji. Hinata czuła jak jej głowa zaczyna pulsować nieznośnym bólem do reszty uniemożliwiając skupienie się. Zrezygnowana uchyliła powieki i westchnęła ciężko.
- To nie będzie takie łatwe. - Obróciła się na bok podkładając ramię pod głowę. Wiedziała, że tej nocy już nic nie zdziała, a zmęczona do niczego jutro nie dojdzie. Starając się zasnąć rozluźniła mięśnie i z powrotem zamknęła oczy.
"Muszę... muszę jutro dać z siebie wszystko... dla Naruto..."
***
Naruto siedział na dachu wpatrując się w jasne gwiazdy świecące nad jego głową. Dokładnie słyszał kłótnię braci Uchiha i teraz usilnie zastanawiał się czy powinien interweniować. Wiedział, jak czuł się Sasuke... Sam doświadczył podobnego uczucia gdy osiem lat temu dowiedział się kim i czym jest. Pamiętał jak ciężko przyszło mu to zaakceptować i jak samotny się wtedy czuł. Nie chciał aby czarnowłosy czuł to samo co on.
Sasuke w przeciwieństwie do niego w tamtym momencie miał przyjaciół i dziewczynę, która zrobiłaby dla niego wszystko.
- Ech... Chyba nie mam wyboru - wyszeptał w ciemność.
Sprawnym ruchem zeskoczył na ziemię i ruszył śladem nastolatka. Mijając drzwi wejściowe zauważył stojącą w nich różowowłosą dziewczynę. Jej policzki były mokre od łez a zielone zazwyczaj radosne oczy wypełnione smutkiem.
CZYTASZ
Naruto: Lisi Władca
FanfictionHistoria mieszańca, księcia jedynego w swym rodzaju. Naruto, pół człowiek pół kitsune. Tuż po jego narodzinach wybuchł bunt odbierając mu rodziców i należne miejsce na tronie w ojczyźnie istot z lisimi uszami i ogonami. Zmuszony żyć w świecie ludzi...
