Stałam opierając się o parapet. Płakałam znowu z tego samego powodu. Iga ma porozmawiać z Hubertem po ich godzinie wychowawczej. Ja mam jeszcze jedną godzinę i mogę iść do domu. Powinnam wreszcie porozmawiać z Adamem. Boję się tej rozmowy. Nie wiem jak zareaguje, ale mam nadzieję, że będzie mnie wspierał. Zadzwonił dzwonek, a do klasy wpadł tłum nastolatków. Usiedli na swoich miejscach, już miałam dyktować temat, ale do sali wszedł zdyszany dyrektor.
– Coś się stało? – z trudem wstałam z krzesła na którym dopiero co usiadłam. Coraz ciężej mi się podnosić.
– Rozumiem, że nie wiesz co zrobiła twoja klasa? – spojrzałam na niego zdezorientowanym wzrokiem i złapałam się za dół brzucha w który byłam nieustannie kopana –
Usiądź sobie – westchnął – Ktoś zapalił dwie petardy. Jedną koło sekretariatu, a drugą obok pokoju nauczycielskiego – zaczęli się śmiać.
– Ale jesteś pewien, że to oni?
– Dagmara widziała Sebastiana i jeszcze jakiegoś chłopaka.
– Sebastian wstać! Chcesz nam coś powiedzieć?
– Ale dlaczego ja mam stać, skoro pani siedzi? A ja do niczego się nie przyznaje!
– Jak ty się odzywasz do swojej nauczycielki?! – krzyczał Mirek, co sprawiło, że sama się bałam – Pani Maj cię widziała. Jeśli nie powiesz z kim to zrobiłeś sam poniesiesz karę.
– Jaką? Nie jestem kablem!
– Zawieszenie w prawach ucznia. Na czas nieokreślony, a jeśli powiesz z kim to zrobiłeś dostaniecie lżejszą karę. Nie rozumiesz, że mogliście zrobić komuś krzywdę?
Wiedziałam, że już raczej nie zdążę zrobić lekcji matematyki. Siedziałam tylko i obserwowałam całą sytuację udając, że mnie to obchodzi.
– Ale to był tylko żart! Jeśli chciałbym komuś zrobić krzywdę to jej porzuciłbym petardę – pokazał na mnie dłonią.
– Ja to z nim zrobiłem – wstał Olaf.
Dyrektor wygłosił długi monolog na temat ich głupoty, a na koniec dodał, że obaj zostają zawieszeni i że ich rodzice mają się do niego zgłosić. Znowu zadzwonił dzwonek. Cieszyłam się, że to już koniec i że mogę iść do domu. Ktoś wszedł do pokoju, myślałam, że to Adam, ale moim oczom ukazał się Hubert.
– Wyjdź stąd – syknęłam. Nie chciałam, żeby do czegoś doszło.
– Co się stało Ada? Hormony w ciąży szaleją? – podszedł bliżej i położył rękę na moim biodrze.
– Nie jestem Ada. Wyjdź stąd Hubert, już – odwróciłam się w jego stronę bijąc go przy okazji brzuchem.
– Magda, co ty robisz?! – do sali wszedł narzeczony. Wyrzucił nastolatka – Dlatego tak mu pomagałaś? Coś was łączy?!
– Kochanie, to nie tak – płakałam – Ja na prawdę chciałam mu pomóc! To, że się całowaliśmy nie ma żadnego znaczenia!
– Całowałaś go?! Dlaczego jesteś tak nie odpowiedzialna?! Już nie mówię o tym, że mnie zdradzasz, ale jakby się ktoś dowiedział, straciłabyś pracę! Zawiodłem się na tobie.
– To nie tak posłuchaj mnie!
Wyszedł zostawiając mnie samą. Płakałam. Moje życie znowu się rozwala. Boże dlaczego jestem taką kretynką?! Poszłam za nim. Przed klasą stało kilka nastolatek czekających na dalszy rozwój wydarzeń. Nie mogłam biec, chociaż bardzo chciałam. Franek mocno dziś dokazywał. Kopał moje nerki, co okropnie bolało. Więc szłam dość powoli, bo z każdym ruchem bolało mnie bardziej. Dobry tatuś, chociaż obrażony, pomyślał, że nie dam rady dojść nawet do najbliższego przystanku autobusowego, a co dopiero do domu.
Usiadłam koło niego, a on od razu ruszył. Nie odzywał się przez całą drogę, a gdy próbowałam coś powiedzieć puszczał głośniej muzykę. Ciężko wchodziło mi się po schodach na trzecie piętro. Chyba odrąbe sobię nogi, żeby mniej bolały. Usiadłam na kanapie, a on wszedł do kuchni. Nie mamy ściany dzielącej tych dwóch pomieszczeń, więc mogłam patrzeć się na jego plecy, kiedy schylał się do szafki.
– Mogę ci to wreszcie wytłumaczyć? Czy włączysz radio, żeby mnie zagłuszyć? Podobno to ja jestem nieodpowiedzialna?
– Tu nie ma czego tłumaczyć. Gdybyś mnie kochała...
– Nie wkurwiaj mnie, bo jestem w ciąży i nie mogę się denerwować– przerwałam mu – Kocham tylko ciebie, całym moim serduszkiem. Chciałam mu pomóc, a on, nie wiem czy to przez tą depresję, czy przez jakieś narkotyki mylił mnie coraz bardziej z Adą i to on mnie całował, a ja jak to mała dziewczynka nie umiałam uwolnić się od niego. Chciałam ci o tym powiedzieć, poradzić się jak mam to wszystko skończyć, ale wstydziłam się. Bo jestem dorosłą kobietą, która nie może poradzić sobie z jakimś małolatem – zakryłam twarz poduszką i powoli pozbawiałam się wszystkich łez.
– Nie będę już nic mówił – Objął mnie ramieniem i tak siedzieliśmy.
– Co teraz z nami będzie? – wykrztusiłam.
– Jak to co? Franek, ślub, siostrzyczka dla Franka, może jeszcze jedno dziecko, potem wychowamy nasze przedszkole i zestarzejemy się razem, a na emeryturze zamieszkamy w małym domku na Mazurach, tuż przy jeziorze.
– Po tym wszystkim co ci zrobiłam ty dalej mnie kochasz i chcesz być ze mną do końca życia?!
– Zakochałem się w tobie już na zawsze i żaden smarkacz tego nie zmieni – pocałował mnie w czoło.
Ja płakałam, on przyciskał mnie do siebie za ramię. Bo pomimo wielkich lub mniejszych trudności jesteśmy razem. Kochamy się.
***
Poczułam na twarzy przyjemne ciepło wchodząc do budynku. Jak to możliwe, że jeszcze wczoraj było tak ciepło, a dzisiaj jest tylko dziesięć stopni? Poszłam od razu do pokoju nauczycielskiego, a Adam wstąpił najpierw do sekretariatu.
– Aleks jak tylko dowiedział się, że będziesz miała synka, kazał mi to przekazać – uśmiechnęła się do mnie Iga i podała mi szarego, pluszowego misia.
– Dziękujemy – przytuliłam ją – jak będziesz miała następne wisimy ci pół wyprawki.
– Nie przesadzaj – uśmiechnęła się, wychodząc z sali.
***
No i wróciłam. Postaram się już regularnie publikować, ale niczego nie obiecuję, bo wiecie wakacje, jeździ się tu i tam. Jutro wstawię one shota "Spod przymkniętych powiek". Wszystkich serdecznie zapraszam.
CZYTASZ
Nauczycielka
ChickLitPewien nastolatek wciąż wierzy, że jego nauczycielka z liceum odwzajemnia jego uczucie. Nie wie, że jest zakochana w nauczycielu angielskiego i męczy ją powracający koszmar młodości. Nie radzi sobie ze samą sobą. Wciąż szuka wsparcia i bezpieczeństw...
