#49

128 8 1
                                        

– Wiesz, że za to każda kobieta w ciąży zabiłaby cię? I każdy sąd by ją uniewinnił – Spojrzałam na trzy skrzynki piwa stojące w bagażniku.

– Ale ty i tak nie lubisz piwa.

– Ale od bardzo, bardzo dawna nie miałam nawet łyczka alkoholu w ustach.

Wsiadłam do samochodu. Dwadzieścia osiem lat temu wszystko się zaczęło. Przyszłam na świat. Dwadzieścia osiem lat temu wszystko się też skończyło. Zmarł mój ojciec. Dwadzieścia osiem lat temu moja matka zapadła w śpiączkę. Dwadzieścia osiem lat temu ktoś podjął decyzję o porzuceniu mnie i od dwudziestu ośmiu lat radzę sobie sama. Nie lubię tego dnia, ale Adam uparł się, żeby zrobić mi imprezę. Prawdopodobnie ostatnią bez dziecka. Sobotnie, czerwcowe popołudnie było niezwykle gorące. Wszyscy siedzieli nad okolicznymi jeziorami i opalali się bądź schładzali w wodzie. Tak zrobiliśmy też my - pojechaliśmy na plażę. Rozłożyłam się na kocu pod parasolem, a narzeczony rozłożył grilla. Po chwili obok nas pojawiła się Iga z Igorem, Dyrektor, Daga z mężem i jeszcze naszych moich znajomych.

– Dwadzieścia osiem lat. Jak byłem w twoim wieku to miałem już trzyletnią córkę – uśmiechnął się Mirek. 

Córka jest jego oczkiem w głowie. Często o niej wspomina. Uwielbia to robić. Prawdziwym ciosem dla niego była wiadomość o tym, że córka przeprowadza się do Szanghaju.

– Ja trzy lata temu uważałam ojca mojego dziecka za niedojrzałego dupka!

– Ja trzy lata temu zastanawiałam się czy już rodzę, czy jeszcze nie! – zaczęła się śmiać Iga.

– Ja nie pamiętam co dokładnie robiłam trzy lata temu, ale na pewno myślałam o butach – powiedziała Daga

– A ja trzy lata temu stwierdziłem - tą kobietę będę prześladował do końca moich dni.

– Adaś nie udawaj, że jesteś słodki i romantyczny, bo i tak nikt się nie nabierze.

***
– Ale smarkacze ładnie grają w tą siatkóweczke – Daga miała takie zboczenie nauczyciela wf, że zawsze na plaży patrzy na boiska siatkowe.

– Pokażcie im jak to się robi, a ja popatrzę!

– Ale to tak głupio jak jubilatka nie może.

– W tej chwili to nawet nie mam ochoty grać, ale patrzeć to już co innego. Chodźmy póki boisko jeszcze wolne.

Rozłożyłam się obok nich pod parasolem i wyciągnęłam nogi z cienia, żeby trochę się odpaliły. Szło im bardzo dobrze. Naprawdę profesjonalnie. Dyrektor Mirek jak zawsze rzucał tekstem o półnagich tyłkach siatkarek reprezentacji. Daga jak zawsze grała dobrze techniczne i ustawiała wszystkich ze swojej drużyny, Iga śmiała się jak tylko jej coś nie wyszło, a Adam robił piękne i bloki. Uwielbiam naszą paczkę. Kilka zakręconych osóbek, którzy w pracy udają najbardziej poważnych ludzi na świecie. Kocham nasze spotkania, na których śmieje się do rozpuku i wszystko co robimy razem po szkole.

– Kochanie! Robisz bloki non stop, a w najważniejszym momencie nie zrobiłeś?!

– Idę się napić! – poszedł po puszkę piwa – Teraz to ja mogę grać.

– Ale wam zazdroszczę, że możecie sobie wypić zimne piwko w upalny dzień!

– Pomyślałam o tobie! Mam dwa piccolo i Lecha free w torbie!

– Prawdziwa przyjaciółka! – krzyknęłam do Igi.

Siedziałam na piasku, pijąc szampana o smaku waty cukrowej i śmiejąc się z Adama, któremu nagle przestało wychodzić.

Niesamowicie blisko naszego boiska położyły się dziewczyny z mojej klasy. Oczywiście rozpuściły włosy, założyły za małe bikini i wypinały cycki w naszą stronę. Nie wiem dlaczego wszyscy uwzięli się na mojego narzeczonego. Ma prawie trzydzieści lat. Jest najmłodszym nauczycielem w szkole. I wygląda jak większość facetów na ulicy. Kocham, kocham go całym sercem za charakter jaki ma, ale one widując go dwie godziny w tygodniu, na lekcji gówno o nim wiedzą. Nie widzą jaki jest opiekuńczy. Jak zajmuje się swoją ciężarną żoną, jak mówi o synu. Nie mają pojęcia jaki jest zabawny, uroczy i przede wszystkim - jest moim najlepszym przyjacielem, któremu mogę powiedzieć o wszystkim. Tak strasznie go kocham.

– Patrzcie kto nas podgląda! – krzyknął dyrektor.

– Jak chcecie pograć dziewczyny to my już skończyliśmy i idziemy śpiewać sto lat i pić tort piwny – powiedział narzeczony, a cała ekipa przeniosła się bliżej jeziora. Woda była jeszcze zimna. Kostki prawie mi odpadły kiedy je zamoczyłam. Nie wiem jak inni mogą pływać.

– Co planujesz zrobić przez ten kolejny rok twojego życia? – zapytał Mirek, najlepszy szef na świecie.

– Urodzić dziecko, nie popaść w depresję z powodu braku pracy, nie zabić Adama i po długiej przerwie zobaczyć swoje stopy.

– Ja cię zawsze do pracy przyjmę z otwartymi ramionami, ale myślę, że ten rok przerwy ci się przyda.

– Co to za przerwa! I tak się nie wyśpię, nie napije winka na kanapie przed telewizorem i nie pojadę na Malediwy!

– Za to ja przygarnę Adama jak go będziesz chciała zabić – powiedział Igor.

– Dzięki przyjacielu! – Adam poszedł go uściskać – A tobie kochanie w dniu urodzin chcę życzyć dużo spokoju.

NauczycielkaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz