#30

206 10 6
                                        

Ze specjalną dedykacją dla hejdowkaA, ponieważ wiem, że nienawidzisz czytać takich scen. Też cię kocham.




No i koniec mojego odpoczynku z moim kochanym narzeczonym. Jechaliśmy do szkoły. Poniedziałek po feriach to najgorszy poniedziałek. Podczas tego wolnego bardzo się rozleniwiłam, wstawałam koło dziewiątej, może dziesiątej, a teraz muszę o szóstej trzydzieści. Nie miałam na sobie ani grama makijażu, bo stwierdziłam, że te kilkanaście minut w których będę go robić mogę przeznaczyć na spanie.
Moją ciążę chcemy, jak na razie, pozostawiać w tajemnicy, nie chcę żeby było tak jak poprzednio. Nawet rodzice Adama nie są wtajemniczeni.
Boję się tego, że nie poradzę sobie jako matka, że nie będę potrafiła wychować dzieckaq na porządnego, wrażliwego człowieka. Bo to ogromna odpowiedzialność. Nakarmić, umyć, uśpić, zabawić dziecko każdy umie, ale wychować już nie i to jest straszne. Ludzie mają dzieci, których nie potrafią nauczyć szacunku do drugiego człowieka i to zbyt bardzo mnie przeraża. Nie denerwuj się Magda, teraz nie powinnaś tego robić, masz jeszcze dziewięć miesięcy na przygotowanie do tego trudnego, ale jakże szczęśliwego okresu życia.
Weszłam do pokoju nauczycielskiego witając się z Igą.

– Jak Igor? Przekonałaś go?

– Próbuje i może kiedyś mi wyjdzie. Szukamy dla niego dobrej pracy tutaj. Wtedy zostaniemy.

– Będę trzymała kciuki i jak coś znajdę to się odezwę. Nie pozwolę ci mnie opuścić. Ani teraz, ani nigdy później.

– Wiesz, dziękuję ci za to, że jesteś.

Czułam, że przeżywa gorszy czas i nie chciałam już zadręczać ją moimi koszmarami, obawami przed macierzyństwem. Schowałam to wszystko w sobie i poszłam na lekcje.

Kuba

Miałem wszystko zaplanowane i chyba przestałem już się bać. Każdą minutę mojego życia miałem dokładnie zaplanowaną i ostatnią - metę też. Dzisiaj mogę robić co chcę. Wyznać jej miłość w trakcie lekcji, obrzucić obelgami babę od chemii, albo kochasia mojej ukochanej. Ale nic z tych rzeczy nie zrobię.
Cała szkoła ogląda film, na którym tańczą i całują się na studniówce. Magda i gość od angielskiego - Adam.
Dlaczego musiał dojść też do mnie? Tak bardzo go nienawidzę. Przez niego dla mnie nie ma już miejsca. Jest ona, on i pewnie gromadka dzieci. A przecież ja też mogę dać jej dziecko, też mogę ją kochać każdego dnia sprawiać, żeby była szczęśliwa. Tak bardzo chcę to robić! Lecz skoro nie mogę być z nią, to w ogóle mnie nie będzie. Ostry nóż, kilkanaście tabletek, dwie butelki piwa i list już mam w moim plecaku. Kochana, mam nadzieję, że ty znajdziesz moje ciało, jeszcze ciepłe i pomyślisz "Boże ja z nim mogłam być szczęśliwa" i pocałujesz mnie. W usta, w policzek - nieważne. Wtedy już będzie za późno. Mojej decyzji nie będziesz mogła cofnąć - ukochana. Spojrzałem w zeszyt. Ostatnie godziny mojego życia spędzę na przepisywaniu książki do zeszytu.

***

Zadzwonił dzwonek, który oznajmił, że moje życie powoli dobiega końca. Spojrzałem po raz ostatni w brązowe oczy Magdy i uśmiechnąłem się. To zdecydowanie najpiękniejsze oczy jakie widziałem. Banda idiotów z mojej klasy już była w szatni, albo na dworze, a ja czekałem jeszcze chwilę. Gdy na korytarzu zrobiło się już cicho, wszyscy siedzieli w salach, nawet woźna wyszła na papierosa poszedłem do łazienki nauczycieli. Popatrzyłem w lustro. Chciałem zobaczyć jak wygląda osoba, która zabija się. Zawsze myślałem, że wygląda jak wrak człowieka i tak też się czuje, ale ja wyglądam pozornie normalnie. Dopiero w środku mam, właściwie resztki już, chorego mózgu. Najpierw tabletki. Połknąłem ich chyba z pięćdziesiąt popijając piwem. Kiedy czułem się coraz gorzej wyciągnąłem nóż. Ostry. Powoli przeciąłem żyłę. Krew leciała bardzo szybko. Resztką sił wyciągnąłem list i położyłem sobie na brzuchu. Na wierzchu było napisane "dla Magdy, najlepszej nauczycielki, mojej ukochanej".

NauczycielkaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz