Rozdział 31

3.8K 311 101
                                        

-Jesteśmy tacy młodzi Harry...- westchnąłem opierając się o ramię loczka.

-Mów za siebie. Mam prawie dwadzieścia lat.- prychnął Harry.

-Ciekawe dlaczego. Ciekawe kto zawalił drugi rok.- sarknąłem.

-Och, cichaj tam.- pocałował mnie.

-Na pewno chcesz dusić się ze mną i z dzieckiem niż szaleć tak jak inni chłopcy w twoim wieku?- spojrzałem mu prosto w oczy.

-Lou, tam gdzie ty jesteś, jestem i ja. Jestem gotowy zmieniać pieluchy, spokojnie.- mrugnął do mnie.

-Zadziwiasz mnie czasem... Nigdy bym nie powiedział że będę miał brzuszek z dzidzią w tak młodym wieku.- zamruczałem gładząc owy brzuch.

-A ja nigdy bym nie powiedział że tak niewinna osóbka jak ty mogłaby sobie wkładać ogon, ale dobra.- pokręcił głową Harry, a ja uderzyłem go kitą w twarz, na co kichnął.

-Bardzo zabawne.- prychnąłem gdy zaczął się śmiać.

-Już się nie mogę doczekać aż ją zobaczę.- zacmokał.

-Nadal uważasz że to dziewczynka?- jęknąłem.

-Ja nie uważam. Ja to wiem Louis. To moja mała księżniczka. Mała Darcy Styles.- zacmokał.

-Hey! Wybrałeś imię beze mnie!- fuknąłem.

-Ty wybierzesz naszym następnym dzieciom.- wzruszył ramionami.

-Może na razie zostańmy przy jednym.- zarumieniłem się.

-Nawet nie skończyłeś szkoły Lou.- westchnął Harry.

-W tyłku mam szkołę. Mam rysunki, mam forsę.- zaśmiałem się.

-Cóż... Ja tam ją skończę. Będę zarabiał na was.- mrugnął do mnie, kładąc dłoń na Dar... Znaczy się na brzuchu.

-Jestem samowystarczalny.- parsknąłem.

-Nie nie jesteś. Gdybyś był noe potrzebowałbyś mojego kutasa.- palnął, a ja też go palnąłem tyle że w łeb i to pięścią.

-Idiota.- prychnąłem.

-Głupi ale to kochasz.- mrugnął.

-Racja...- westchnąłem.

No tak.

Na razie tylko ja powiedziałem te dwa ważne słowa...

-Muszę już wracać Louis. Dzisiaj Gemma przyjeżdża. Ma mi pomóc wybrać kolor ścian.- uśmiechnął się.

-Remontujesz dom?- zapytałem.

-Dokładnie. Trochę zdarły się ściany za łózkiem... Wiesz o czym myślę.- zaśmiał się, a ja spłonąłem rumieńcem.

-Dobranoc Harry.- zakopałem się pod kołdrą, a on pocałował moje czoło.

-Co z tego że dopiero piętnasta. Dobranoc Lou.- zaśmiał się i wyszedł.

-Kocham cię...- szepnąłem i zacząłem cichutko płakać.

****************

Mój kotek taki nieszczęsliwy ;-;

Dla Marlena1999 za Diabła ❤❤❤

Little Kitten 1&2 ~ LarryOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz