Rozdział 23

4.2K 339 91
                                        

/Ostatni na noc!/

-Harry, mogę sam iść.- zaśmiałem się gdy brunet wniósł mnie do mojego domu.

Minęły trzy miesiące od nieprzyjemnego zdarzenia i nadchodziły właśnie święta i z tym również moje urodziny.

-Och, Lou. Dobrze wiesz że lubię to robić. Jesteś ciepły.- zaśmiał się Hazz wpychając swoją dłoń do moich spodni.

-Kurwa, zimne!- aż zakląłem czując jego lodowate palce na swoim biodrze.

Dostałem klapsa w tyłek i aż mruknąłen niezadowolony.

Nadal ich nie lubię.

-Nie klnij, kochanie.- zaśmiał się.

-Dzień dobry pani Tomlinson!- przeszedł przez salon z moją torbą.

-Cześć mamo!- przywitałem się z rodzicielką, machając desperacko nogami, by Harry w końcu zdjął mnie ze swojego ramienia.

-Witaj Lou...- zaśmiała się moja mama.

-To my idziemy na górę!- stwierdziłem gdy Harry ruszył w kierunku schodów.

-Nie za głośno!- krzyknęła za nami, a ja spiekłem buraka.

-Słyszałeś Lou? Nie za głośno.- zaśmiał się Harry.

-Stul twarz bo znowu cię zwiążę ogonem.- fuknąłem i znowu dostałem po pupie ręką.

-Zaraz ja cię klepnę!!!- uderzyłem ogonem o twarz starszego chłopaka.

-Cicho tam. Szukaj tego laptopa.- położył mnie na łóżku i sam wyszedł z pokoju, a ja wywróciłem oczami i wyjąłem go spod łóżka.

Harry wrócił po chwili z dwoma kubkami herbaty w dłoni i talerzem ciastek w drugiej.

-I co?- spytał siadając obok mnie.

Zabrałem swój kubek w renifery i upiłem kilka łyków.

-Czekałem na ciebie.- mruknąłem i otworzyłem swoją skrzynkę mail'ową.

Była jedna wiadomość od biura, gdzie zgłaszają się potencjalni rysownicy do tworzenia komiksów.

-No otwórz to.- Harry oparł głowę o moje ramię a ja drżącymi rękoma nacisnąłem otwórz i zacząłem czytać Mail'a.

-Chcielibyśmy pana poinformować o zaakceptowaniu pańskich wszystkich prac i prosimy o odezwanie się do nas w sprawie zatrudnienia, panie Tomlinson. Numer kontaktowy:...- wymamrotałem.

-Cholera, Harry!!!- zapiszczałem podrywając się do góry i nie przejmując się tym że się polałem, zacząłem skakać po całym pokoju z radości, aż w końcu wylądowałem w ramionach mojego pana, płacząc ze szczęścia.

-Mówiłem że są świetne?- zaśmiał się w moje włosy a ja zacząłem się do niego łasić z wdzięcznością i cicho szlochałem z radości.

Mam tę pracę, będę rysował komiksy!!!

Marzenie się spełniło!!!

*************

Mały Lou ma pracę!

Little Kitten 1&2 ~ LarryOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz