Nie mogłem się powstrzymać przed nuceniem Sweet Creature wraz ze stojącym na scenie Harry'm.
Już wystarczająco umarłem gdy na wielkich ekranach przewijały się moje rysunki z nami w roli głównej i kilkanaście zdjęć z naszymi przyjaciółmi jeszcze za czasów szkoły.
-Teraz pora na Two Ghosts, moi drodzy.- usłyszałem cichy śmiech Harry'ego i zacząłem się wsłuchiwać w tekst.
-Ta piosenka jest o tobie tatusiu.- Darcy szturchnęła mnie paluszkiem w policzek.
-Siedział przez ostatni tydzień sam w garderobie i tylko pisał. Jest piękna.- zaśmiała się Louis'e, która podcinała włosy siedzącej na moich kolanach córeczki.
-Nie wierć się kochanie.- zagruchała do niej.
-Nie chcę tracić loczków.- wydęła wargi.
-Nie tracisz, tylko ci je wyrównuję. Tatuś bawił się we fryzjerkę z tego co widzę.- mruknęła, a ja spiekłem buraka.
-Same lips red, same eyes blue, same white shirt, couple more tatoos, but is not you is not me!- usłyszeliśmy stłumiony tekst.
-Będziesz mógł iść do niego gdzieś pod koniec piosenki, wtedy ochroniarze nie pilnują już backstage'a.- powiedziała Louise.
-Pójdę...- przysłuchiwałem się jak zaczarowany w głos Harry'ego.
-Przypilnujemy małej, o to się nie martw.- powiedziała spokojnie i sprzątnęła ucięte włosy.
-Będziesz miała kukuryku na głowie.- zaśmiałem się, spinając Darcy kucyka.
-Wyglądam jak pędzel!- fuknęła patrząc na siebie w lustrze.
-Odrosną, musiałam je wyrównać. Idź już Louis.- parsknęła kobieta.
-Bądź grzeczna.- mruknąłem do córki i wstałem by podążyć długim korytarzem w kierunku wyjścia.
Wszedłem na schody i zostałem oślepiony ostrymi światłami które padały na scenę.
Widziałem tylko plecy ubranego w czarną koszulę i spodnie od garnituru Harry'ego.
Wszedłem niepewnie na scenę i ogłuszyły mnie piski ludzi zebranych na hali.
Złapałem za swój ogon, kuląc uszy na wysokie dźwięki i podążyłem do swojego męża, zatrzymując się dopiero przy jego lewym boku.
Śpiewał dalej, dopóki nie zerknął w bok na mnie i jego głos uniósł się o oktawę i zaczął się śmiać, ale kontynuował piosenkę. Przyciągnął mnie ramieniem do siebie, zahaczając o mój ogon.
-Oto Louis Styles, mój mąż.- zaczął się śmiać gdy zakończył piosenkę. -Przestraszyłeś mnie Loueh!- parsknął. -Rysunki które widzieliście na ekranach stworzył on kilka lat temu... Kilka z nich pochodzi ze ściany pamięci w naszej sypialni... Potrafi siedzieć godzinami, rysując jakieś miłe wydarzenia z naszego codziennego życia.- przytulił mnie mocno do siebie.
-Dziękuję za koncert Brooklyn!- krzyknął i pociągnął mnie za dłoń w kierunku zejścia ze sceny.
**********************************
Taki na rozluźnienie atmosfery.
Byliście na Royal?
Podoba wam się? <3
CZYTASZ
Little Kitten 1&2 ~ Larry
Fanfiction-W bajkach wszystko jest możliwe.- -Życie nie jest bajką!- -To jak wyjaśnisz to że mam ogon i kocie uszy?- _________________ Śliczna okładka od Marleny ❤❤❤
