Rozdział 4 [2]

1.8K 193 92
                                        

/Harry/

Biegłem przerażony w kierunku szpitala, chcąc się zabić za to że wysłałem szofera po zakupy akurat dziś.

-Styles, Louis Styles.- sapnąłem dopadając do pani w recepcji.

-Sala zabiegowa, trzecie piętro. Już po operacji.- sprawdziła szybko w komputerze, a ja ruszyłem w kierunku schodów.

To tylko trzecie piętro.

Pokonałem schody mniej więcej w trzydzieści sekund i dopadłem koniec korytarza wpadając do sali zabiegowej z rozmachem, aż rozwiało poły mojego płaszcza.

-Pan Styles...- Lekarz szybko podszedł do mnie.

-Gdzie on jest? Są bezpieczni?!- Wysapałem.

-Spokojnie, ich stan jest stabilny. Dzieciom nic nie grozi, zadbaliśmy o całą trójkę. Proszę się uspokoić.- Położył dłoń na moim ramieniu, sadzając mnie na krześle.

-Trójkę? Darcy jest u mojej mamy... O cholera.- uświadomiłem sobie co to oznacza.

-Szczęście w nieszczęściu, prawda?- uśmiechnął się lekarz.

-Jeśli będę musiał znowu znosić różowe ściany to się chyba zabiję... Kiedy on się obudzi?- pokręciłem głową.

-Najwcześniej jutro wieczorem... Policja chciała z panem porozmawiać, czekają w moim gabinecie. Zrobię jeszcze USG dla pewności i zostawiam pańskiego męża w spokoju by odpoczął. A teraz muszę pana wyprosić.- Lekarz pomógł mi wstać, bo moje kolana dalej były miękkie po biegu przez połowę miasta z domu mojej matki.

Ruszyłem w kierunku drzwi z nazwiskiem na plakietce.

Dr.Brown.

Rzeczywiście czekało tam dwóch krągłych policjantów.

-Pan Harry Styles?- spytali.

-Tak to ja, co wiecie o tej sprawie?- usiadłem na jednym z krzeseł.

-Ten kto to zrobił... Miał wszystko zaplanowane co do sekundy. Latarnia miała uderzyć dokładnie w to miejsce gdzie uderzyła. Nie miała zabić, tylko zranić. Ta osoba wie co robi... Ma pan może podejrzenia kto to może robić?- spytał jeden z nich.

-Na myśl przychodzi mi tylko jedna osoba ale to raczej nie jest możliwe...-

-Rozważamy wszystkie opcje. Poprosimy dokładne dane podejrzanych, aby wydział śledczy mógł ich obserwować i naprowadzić nas na dobry trop.- podsunęli mi notatnik.

Drżącą ręką wypisałem tam dokładnie trzynaście liter.

Eleanor Calder.

******************

Czyżby Elka zmartwychwstała?

Powracam po krótkiej przerwie od pisania 😘

Teraz już wracam na stałe i dodatkowo jeszcze raz zareklamuję fanfiction, którego jestem współautorką.

Last First Kiss u Marlena1999, której jestem cholernie wdzięczna za zajmowanie mojego czasu, bo ponownie mam dosyć swojego życia w klatce ❤

Little Kitten 1&2 ~ LarryOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz