Rozdział 24 [2]

1.6K 168 205
                                        

/Dostanę komentarz w każdym akapicie? 😍/

Chichotałem cicho kiedy Harry mną obrócił.

-Uwielbiam rocznice.- zaśmiał się, przyciągając mnie bliżej do siebie, patrząc prosto w moje oczy.

-O tak, też je lubię.- stwierdziłem, owijając ramiona w około jego szyi, łącząc nasze czoła.

-Tacy słodcy...- usłyszeliśmy.

-Uwielbiam ten ogonek.- zaśmiał się Harry, łapiąc za puchaty koniec mojej kity.

Smagnąłem go nim delikatnie po policzku.

-Milusi, co nie?- wymruczałem.

-O tak... To co robimy w jedenastą rocznicę ślubu Lou?- uśmiechnął się lekko. -Szykować domek na Hawajach?- pocałował czubek mojego nosa.

-A dzieci?- spytałem.

-Moja mama się nimi zajmie.- wzruszył ramionami.

-Sami, we dwoje?- spytałem co raz bardziej zachwycony.

-O tak, skoro już wynajęliśny salę na tą uroczystość to możemy też już polecieć gdzieś daleko.- zaśmiał się.

-Może dostanę weny i coś narysuję.- przytaknąłem mu.

-To załatwione... Chodźmy do gości.- połączył szybko nasze usta i objął mnie w pasie, kładąc dłoń na moim biodrze, a ja owinąłem ogon w okół jego ramienia.

-Jak wrócimy to pojedziemy do domu dziecka? Chciałbym trochę prac tam zostawić by dzieci mogły kolorować.- uśmiechnąłem się.

-Och, jasne.- pokiwał głową.

-Ach, chciałbym też wziąć udział w takiej jednej akcji...- zacząłem niepewny jego reakcji.

-Słucham uważnie.- usiadł na krześle, ciągnąc mnie na swoje kolana.

-Istnieje coś takiego jak adopcja dziecka na odległość, przesyłanie mu paczek by żyło mu się lepiej i poznajesz je dopiero w wieku osiemnastu lat, gdy będzie mogło opuścić swój kraj... Chciałbym takie z afryki. Wiesz, żeby pokazać temu światu że nie liczy się kolor skóry czy też orientacja.- wyjaśniłem nieśmiało.

-Hmm, to nie głupi pomysł. Mamy kasy jak lodu więc to dziecko by miało jak w bajce... To bardzo dobry pomysł Lou.- zaśmiał się, całując mnie w skroń.

-I z pewnością szlachetny.- zaśmiał się Niall, popijając wino z kieliszka.

-Ni, kochanie nie pij gdy ja nie mogę.- parsknęła Jade, a on tylko wywrócił oczami ale odstawił alkohol łącząc swoją dłoń z tą należącą do szatynki na jej delikatnie odstającym brzuszku.

-Jesteśmy już starzy.- zaśmiał się Zayn łaskocząc roczną Mayę.

-Proszę cię, ja nie mam nawet trzydziestu lat.- prychnął Harry.

-Tylko rok cię od tego dzieli.- prychnął.

*********************

Taki krótki na osłodę ❤

Little Kitten 1&2 ~ LarryOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz