Biegliśmy szybko przez las.
Pędziłem jak nigdy, ignorując przecinające moją skórę gałązki.
Liczyło się tylko teraz dopadnięcie jej.
Zmieniłem się nawet w kota by biec jeszcze szybciej.
Ścigaliśmy Eleonour.
Psy pracujące trafiły na jej trop i teraz biegliśmy w kierunku w którym mignęła nam jej postać.
Potykałem się o wystające korzenie, ale ignorowałem każdy ból i nawoływania detektywów że może mi zrobić krzywdę.
Nagle się w coś zaplątałem i upadłem.
Szybko odplątałem swoje łapki i zbadałem co to było.
Kocyk Darcy...
Biegniemy w dobrą stronę.
-Louis! Stój, błagam cię!!!- krzyknął Harry.
Spojrzałem na niego wymownie.
Nie odpuszczę teraz.
-Jest uzbrojona, jeszcze stracę was oboje! Proszę, zatrzymaj się!- Krzyknął.
Zmieniłem się w człowieka.
-Nie stracisz Harry. Dorwę ją i zabiję własnymi kurwa rękoma.- aż zakląłem, na co się lekko zdziwił.
Znowu zacząłem biec, ale tym razem już jako człowiek.
Wyraźnie widziałem ślady jej pędu przez ten teren.
Gałęzie były połamane a ziemia miała w niektórych miejscach ślady jej pum.
Zatrzymałem się dopiero przed strumieniem.
Na skale w wodzie leżała czapeczka.
-Nie...- pisnąłem.
Słyszałem wyraźnie płacz małej i dochodził gdzieś z dołu.
Pochyliłem się do wody, w miejscu gdzie spływał dość wysoki wodospad, na którego dole były skały.
-Nie, proszę...- zapłakałem gdy płacz się urwał.
-Louis! Uważaj!- usłyszałem wrzask i zostałem kopnięty, przez co prawie spadłem, ale złapałem się półki skalnej i szybko się wdrapałem do góry.
Rzuciłem się na Eleonour z pazurami, przyszpilając ją do ziemi.
-Gdzie jest Darcy Tomlinson-Styles!- wrzasnąłem do niej a ona przystawiła mi broń do skroni, na co zamarłem.
-Złaź bo strzelę ci w łeb.- syknęła.
Powoli się podniosłem a ona złapała moje ręce z tyłu i pchnęła mnie bronią w kierunku detektywów i Harry'ego, chcąc odejść od krawędzi.
Odbezpieczyła rewolwer.
-Chcieliście odzyskać Darcy? Odzyskacie ale z ofiarą.- zaśmiała się i przesunęła palec do spustu.
Szybko pchnąłem ją w tył, przez co zsunęła się i runęła w dół, lecz zdążyła wystrzelić, trafiając mnie prosto w klatkę piersiową, na co sapnąłem i osunąłem się na ziemię, spadając zaraz za nią z towarzyszącym krzykiem Harry'ego.
Leciałem w dół, a przez głowę przemknęły mi wszystkie wspomnienia.
Teraz zostawiałem swoją rodzinę...
Przepraszam...
********************************
Spokojnie, czekajcie na następny rozdział, nie bijcie mnie.
I tak poza tym dziękuję za ponad pięć tysięcy wyświetleń!
Robię maraton dzisiaj więc bądźcie jeszcze ze mną i mnie nie zabijajcie XD
CZYTASZ
Little Kitten 1&2 ~ Larry
Fanfiction-W bajkach wszystko jest możliwe.- -Życie nie jest bajką!- -To jak wyjaśnisz to że mam ogon i kocie uszy?- _________________ Śliczna okładka od Marleny ❤❤❤
