-Skopię ci dupę, serio.- Warknąłem do Harry'ego, który prowadził mnie na ślepo przez ulicę.
-Wtedy ja ci ją złoję. Niespodzianka to niespodzianka.- poprawił mi apaszkę którą miałem zawiązaną na oczach i w końcu się zatrzymał.
-Gotowy?- zapytał, szeptając mi do ucha, na co nimi zastrzygłem.
-Cóż, chyba tak.- jęknąłem, a on zsunął materiał z moich oczu, kładąc opiekuńczo dłoń na moim brzuchu.
-Uch... Twój dom?- zdziwiłem się.
-Nasz Louis. Nasz.- zaśmiał się i wprowadził nas do środka, a ja podejrzliwie na niego zerkałem, gdy wprowadził nas do góry po schodach.
-Po co my tu?- spytałem gdy poprowadził nas do jego... naszej sypialni.
-Spójrz tam.- wskazał mi na drzwi których chyba tu wcześniej nie było.
Niepewnie podszedłem do nich.
-Och.- uchyliłem je a moim oczom ukazał się neutralny pokoik o oliwkowych ścianach.
-To dlatego tak znikałeś często.- pokręciłem głową.
-Cóż, twoje siostry mi pomogły w wyborze pluszaków.- wszedł do środka zaraz za mną.
-Piękny jest.- dotknąłem dłonią zabawki która wisiała tuż nad łóżeczkiem.
-Miałem nadzieję że ci się spodoba.- zaśmiał się, przytulając mnie.
-Za szybko dorośliśmy.- pokręciłem głową.
-Mów za siebie. Ja dawno jestem pełnoletni.- zaśmiał się chłopak poprawiając swoje loczki, a ja wtuliłem się w jego bok.
-Nie wierzę w to że znowu jestem tutaj, bezpieczny u twojego boku.- westchnąłem.
-Cóż, wiedziałem że cię znajdziemy. W końcu postanowiłem jaki kierunek chcę obrać.- uśmiechnął się szeroko.
-Tak? Jaki?- usiadłem w szarym fotelu, delikatnie gładząc brzuszek.
-Muzyka. Idę w kierunku muzycznym. Chyba na autora tekstów, ale nie jestem jeszcze pewny.- posłał mi niepewny uśmieszek.
-O tak, idź w tym kierunku. Sweet Creature ujęło moje serce!- zaklaskałem, uśmiechając się szeroko.
-Słodziak.- westchnął przykucając przy mnie.
-Wiem to, w końcu jestem kotem.- parsknąłem.
-Już się nie mogę doczekać aż pojawi się mała Darcy, jestem sfrustrowany seksualnie.- parsknął.
-Z kim ja żyję.- jęknąłem. -Jeszcze miesiąc wytrzymasz.- prychnąłem. -I mówię ci że to jest chłopiec.- pacnąłem go dłonią w czoło.
-Ja wiem swoje Lou. U mnie w rodzinie zawsze rodziły się pierwsze dziewczynki. Teraz ty należysz do mojej rodziny bo będziesz miał kiedyś moje nazwisko więc to będzie dziewczynka. Ja się nie mylę w tych sprawach.- prychnął, a ja pokręciłem zrezygnowany głową.
-Ale pokój jednak zrobiłeś neutralny.- fuknąłem na niego.
-Bo nie jestem do końca tego pewny. Cholera wie czyich genów więcej będzie.- zaśmiał się.
*****************************
Awww, małe kociątko Lou i Hazzy *-*
Dzisiaj dodam rozdział w Ripperze i w No Regrets więc oczekujcie tego!
Może zrobię znowu nocny maraton XD
CZYTASZ
Little Kitten 1&2 ~ Larry
Fanfiction-W bajkach wszystko jest możliwe.- -Życie nie jest bajką!- -To jak wyjaśnisz to że mam ogon i kocie uszy?- _________________ Śliczna okładka od Marleny ❤❤❤
