-Zwierzak.- dostałem książką w głowę.
-Dzikus.- zostałem kopnięty.
Instynktownie skuliłem się w kulkę, osłaniając się rękoma.
-Mała szmata, patyczak.- wyzywali mnie, co chwilę czymś we mnie uderzając.
Gdzie jest Harry, gdy go cholera potrzebuję.
-Twój ojciec słusznie was opuścił, kto by chciał mieć jakiegoś mutanta w rodzinie.- splunął jakiś chłopak.
Zacząłem cicho płakać.
Wszyscy wyszli z łazienki, zostawiając mnie samego z krwią cieknącą z rozciętej wargi i z siniejącym od uderzeń ciałem.
-No i ja wtedy poczułem się jak gówno ale cóż...- usłyszałem śmiech Niall'a.
-Domyślam się Neil.- O cholera, Liam.
Doczołgałem się do jednej z kabin, okrywając się ogonem i starając się nie stękać z bólu.
-Whoa! Ślisko!- usłyszałem śmiech irlandczyka i po chwili jego głośny pisk.
-Liam! To jest krew!!!- krzyczał.
-Widzę. I widzę też futro. Czyżby Hybryda?- usłyszałem stukanie w moje drzwi.
-Nie.- wyrwało mi się.
-Louis, co ci jest?- zaniepokoił się Niall.
-Nic, idźcie sobie.- jęknąłem, ale po chwili zostałem wyciągnięty za nogę z kabiny.
Przeciągnęli mnie spod drzwi.
-Och... Liam. Idź po Harry'ego i Kitty.- Przeraził się Niall.
Tu jest za dużo krwi...
Czyżbym nie krwawił tylko na twarzy?
-Jak do jaasnej cholery!!!- usłyszałem wściekły ryk, a do łazienki wpadła zaaferowana Kitty z torebką.
-Och, Louie!- zakryła dłonią usta.
-Kto ci to zrobił?- do środka wszedł Harry.
Milczałem, a rudowłosa ścierał chusteczkami moją krew z mojej twarzy.
-Lou, moje maleństwo. Kto cię pobił?- ponowiła pytanie, a ja dalej milczałem.
-TOMLINSON DO CHUJA PANA!!!- Wydarł się Harry a Liam i reszta się skulili.
-Taylor. Ona nie rozumie tego że nie chciałem cię zaataakować. Wściekła się i z jakimiś chłopakami tu przyszła. Zaczęli mnie bić, kopać i zzwyzywali mnie i moją rodzinę. Wcześniej nazwali moją mamę kurwą i to bardziej zabolało niż ciosy.- wyszeptałem, zanosząc się płaczem.
Ten tydzień zapowiada się okropnie.
Usłyszałem mocne uderzenie.
Spojrzałem w stronę Harry'ego.
W ścianie widniała spora dziura po jego pięści, a on sam wyszedł wściekły łazienki wrzeszcząc 'zabiję szmatę'.
-Pomogę mu. Chodź Liam.- Niall pociągnął za sobą bruneta i wyszli, a ja zostałem sam z Kitty.
-Lou, pokaż mi plecy.- poprosiła, a ja pozwoliłem jej unieść moją koszulkę.
-Powiem ci że robisz się krąglejszy mój skarbie. Ale kto miał nóż?- westchnęła.
-To nie nóż. To sztuczne paznokcie. Ta cizia mi wbiła paznokcie i przejechała mi nimi po ciele.- zaskomlałem, gdy dziewczyna wycierała krew.
-Musimy iść do pielęgniarki Lou. Harry wyjaśni ich. Chodź. Dasz radę wstać?- spytała.
-Nie wiem... Wszystko mnie boli.- zapłakałem cicho.
-Chodź.- pomogła mi się podnieść, po czym owinęła sobie moje ramię na swojej szyi i zaczęła mnie prowadzić do gabinetu, chociaż musiało to raczej wyglądać na ciągnięcie bo moje nogi odmówiły mi posłuszeństwa przez ciągłą karuzelę przed oczami.
W końcu mój organizm nie wytrzymał stresu i wylądowałem na podłodze, uderzając głową o ziemię z głośnym krzykiem Kitty.
-Harry!!! Pomocy!!!-
**************
Jebana Taylor -,-
CZYTASZ
Little Kitten 1&2 ~ Larry
Hayran Kurgu-W bajkach wszystko jest możliwe.- -Życie nie jest bajką!- -To jak wyjaśnisz to że mam ogon i kocie uszy?- _________________ Śliczna okładka od Marleny ❤❤❤
