Rozdział 20

4.4K 350 404
                                        

-Zwierzak.- dostałem książką w głowę.

-Dzikus.- zostałem kopnięty.

Instynktownie skuliłem się w kulkę, osłaniając się rękoma.

-Mała szmata, patyczak.- wyzywali mnie, co chwilę czymś we mnie uderzając.

Gdzie jest Harry, gdy go cholera potrzebuję.

-Twój ojciec słusznie was opuścił, kto by chciał mieć jakiegoś mutanta w rodzinie.- splunął jakiś chłopak.

Zacząłem cicho płakać.

Wszyscy wyszli z łazienki, zostawiając mnie samego z krwią cieknącą z rozciętej wargi i z siniejącym od uderzeń ciałem.

-No i ja wtedy poczułem się jak gówno ale cóż...- usłyszałem śmiech Niall'a.

-Domyślam się Neil.- O cholera, Liam.

Doczołgałem się do jednej z kabin, okrywając się ogonem i starając się nie stękać z bólu.

-Whoa! Ślisko!- usłyszałem śmiech irlandczyka i po chwili jego głośny pisk.

-Liam! To jest krew!!!- krzyczał.

-Widzę. I widzę też futro. Czyżby Hybryda?- usłyszałem stukanie w moje drzwi.

-Nie.- wyrwało mi się.

-Louis, co ci jest?- zaniepokoił się Niall.

-Nic, idźcie sobie.- jęknąłem, ale po chwili zostałem wyciągnięty za nogę z kabiny.

Przeciągnęli mnie spod drzwi.

-Och... Liam. Idź po Harry'ego i Kitty.- Przeraził się Niall.

Tu jest za dużo krwi...

Czyżbym nie krwawił tylko na twarzy?

-Jak do jaasnej cholery!!!- usłyszałem wściekły ryk, a do łazienki wpadła zaaferowana Kitty z torebką.

-Och, Louie!- zakryła dłonią usta.

-Kto ci to zrobił?- do środka wszedł Harry.

Milczałem, a rudowłosa ścierał chusteczkami moją krew z mojej twarzy.

-Lou, moje maleństwo. Kto cię pobił?- ponowiła pytanie, a ja dalej milczałem.

-TOMLINSON DO CHUJA PANA!!!- Wydarł się Harry a Liam i reszta się skulili.

-Taylor. Ona nie rozumie tego że nie chciałem cię zaataakować. Wściekła się i z jakimiś chłopakami tu przyszła. Zaczęli mnie bić, kopać i zzwyzywali mnie i moją rodzinę. Wcześniej nazwali moją mamę kurwą i to bardziej zabolało niż ciosy.- wyszeptałem, zanosząc się płaczem.

Ten tydzień zapowiada się okropnie.

Usłyszałem mocne uderzenie.

Spojrzałem w stronę Harry'ego.

W ścianie widniała spora dziura po jego pięści, a on sam wyszedł wściekły łazienki wrzeszcząc 'zabiję szmatę'.

-Pomogę mu. Chodź Liam.- Niall pociągnął za sobą bruneta i wyszli, a ja zostałem sam z Kitty.

-Lou, pokaż mi plecy.- poprosiła, a ja pozwoliłem jej unieść moją koszulkę.

-Powiem ci że robisz się krąglejszy mój skarbie. Ale kto miał nóż?- westchnęła.

-To nie nóż. To sztuczne paznokcie. Ta cizia mi wbiła paznokcie i przejechała mi nimi po ciele.- zaskomlałem, gdy dziewczyna wycierała krew.

-Musimy iść do pielęgniarki Lou. Harry wyjaśni ich. Chodź. Dasz radę wstać?- spytała.

-Nie wiem... Wszystko mnie boli.- zapłakałem cicho.

-Chodź.- pomogła mi się podnieść, po czym owinęła sobie moje ramię na swojej szyi i zaczęła mnie prowadzić do gabinetu, chociaż musiało to raczej wyglądać na ciągnięcie bo moje nogi odmówiły mi posłuszeństwa przez ciągłą karuzelę przed oczami.

W końcu mój organizm nie wytrzymał stresu i wylądowałem na podłodze, uderzając głową o ziemię z głośnym krzykiem Kitty.

-Harry!!! Pomocy!!!-

**************

Jebana Taylor -,-

Little Kitten 1&2 ~ LarryOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz