-Jezu, wyściskałbym ich wszystkich.- gruchałem do małych dzieci, które szalały, obklejając wielką salę moimi rysunkami.
-Jego też?- Harry wskazał na siedzącego w kącie chłopaka.
Na moje oko miał z piętnaście lat.
Był chudy, a na jego dłoniach widniały tatuaże, a w brwi tak jak i w wardze tkwiły kolczyki. Uszy również miał przebite i nie wyglądał na miłego, ale witał uśmiechem dzieci, które go zaczepiały.
-Louis!- syknął Harry gdy ruszyłem w jego kierunku.
-Cześć!- usiadłem obok chłopaka.
-Cześć?- uniósł zdziwiony brew.
-Jestem Louis Styles.- uśmiechnąłem się do niego.
-Sam.- skinął do mnie głową.
-Długo tu jesteś, co?- uśmiechnąłem się lekko.
-Ze dwa lata będą. Zgarnęli mnie z ulicy ale ciagle uciekam. Nie lubię tu być.- otworzył się przede mną.
-Lubisz dzieci?- spytałem z uśmiechem.
-Kocham.- westchnął.
-Nie przeszkadzałaby ci... Piątka?- spojrzałem na swój brzuch i na moje pozostałe dzieci które bawiły się z tymi co mieszkają tutaj.
-Jeśli miałbym swój kącik to nie ma problemu.- uśmiechnął się serdecznie.
-Jesteś spoko kolesiem, ale twój mąż wygląda jakby chciał cię zabić wzrokiem.- parsknął.
-Po prostu jest nieufny. Ludzie nas nie lubią, wiesz, bycie z gwiazdą to tragedia.- zaśmiałem się.
-Harry!- zawołałem loczka.
-Hmm, w czym problem?- przybliżył się.
-Pomóż mi wstać najpierw.- wystawiłem do niego ręce, a on mnie podniósł ostrożnie.
-Przygotujesz papiery o adopcje? Znalazłem kolejnego członka naszej wielkiej rodziny, miejsca u nas nie brakuje.- wyszczerzyłem się do niego.
-Wiedziałem że tak będzie.- pokręcił głową ze śmiechem ale ruszył do punktu adopcyjnego.
-Witam w rodzinie Styles.- przytuliłem czarnowłosego chłopaka.
-Wy naprawdę mnie chcecie? Nikt by nie zwrócił na mnie uwagi wśród tylu dzieciaków.- był w szoku.
-Ups? Trafiłeś na artystę który skupia się na wszystkim innym byle nie na tym co powszechne.- wywróciłem oczami.
-Pakuj się synu.- zaśmiałem się, a on wyprostował się i niestety muszę stwierdzić że był wyższy ode mnie.
-Dziękuję...- pokręcił głową wzruszony.
-Możesz mówic mi Louis.- puściłem mu oczko a on popędził do jakiegoś korytarza.
-Darcy, Sky, Cami, Ran, chodźcie tu!- zawołałem zgraję.
Przybiegli po chwili.
-Zabieramy dla was starszego brata.- uśmiechnąłem się.
***************
Powitajcie Sam'a!
CZYTASZ
Little Kitten 1&2 ~ Larry
Fanfiction-W bajkach wszystko jest możliwe.- -Życie nie jest bajką!- -To jak wyjaśnisz to że mam ogon i kocie uszy?- _________________ Śliczna okładka od Marleny ❤❤❤
