Rozdział 27 [2]

1.5K 172 52
                                        

-Jezu, wyściskałbym ich wszystkich.- gruchałem do małych dzieci, które szalały, obklejając wielką salę moimi rysunkami.

-Jego też?- Harry wskazał na siedzącego w kącie chłopaka.

Na moje oko miał z piętnaście lat.

Był chudy, a na jego dłoniach widniały tatuaże, a w brwi tak jak i w wardze tkwiły kolczyki. Uszy również miał przebite i nie wyglądał na miłego, ale witał uśmiechem dzieci, które go zaczepiały.

-Louis!- syknął Harry gdy ruszyłem w jego kierunku.

-Cześć!- usiadłem obok chłopaka.

-Cześć?- uniósł zdziwiony brew.

-Jestem Louis Styles.- uśmiechnąłem się do niego.

-Sam.- skinął do mnie głową.

-Długo tu jesteś, co?- uśmiechnąłem się lekko.

-Ze dwa lata będą. Zgarnęli mnie z ulicy ale ciagle uciekam. Nie lubię tu być.- otworzył się przede mną.

-Lubisz dzieci?- spytałem z uśmiechem.

-Kocham.- westchnął.

-Nie przeszkadzałaby ci... Piątka?- spojrzałem na swój brzuch i na moje pozostałe dzieci które bawiły się z tymi co mieszkają tutaj.

-Jeśli miałbym swój kącik to nie ma problemu.- uśmiechnął się serdecznie.
-Jesteś spoko kolesiem, ale twój mąż wygląda jakby chciał cię zabić wzrokiem.- parsknął.

-Po prostu jest nieufny. Ludzie nas nie lubią, wiesz, bycie z gwiazdą to tragedia.- zaśmiałem się.
-Harry!- zawołałem loczka.

-Hmm, w czym problem?- przybliżył się.

-Pomóż mi wstać najpierw.- wystawiłem do niego ręce, a on mnie podniósł ostrożnie.

-Przygotujesz papiery o adopcje? Znalazłem kolejnego członka naszej wielkiej rodziny, miejsca u nas nie brakuje.- wyszczerzyłem się do niego.

-Wiedziałem że tak będzie.- pokręcił głową ze śmiechem ale ruszył do punktu adopcyjnego.

-Witam w rodzinie Styles.- przytuliłem czarnowłosego chłopaka.

-Wy naprawdę mnie chcecie? Nikt by nie zwrócił na mnie uwagi wśród tylu dzieciaków.- był w szoku.

-Ups? Trafiłeś na artystę który skupia się na wszystkim innym byle nie na tym co powszechne.- wywróciłem oczami.
-Pakuj się synu.- zaśmiałem się, a on wyprostował się i niestety muszę stwierdzić że był wyższy ode mnie.

-Dziękuję...- pokręcił głową wzruszony.

-Możesz mówic mi Louis.- puściłem mu oczko a on popędził do jakiegoś korytarza.

-Darcy, Sky, Cami, Ran, chodźcie tu!- zawołałem zgraję.

Przybiegli po chwili.

-Zabieramy dla was starszego brata.- uśmiechnąłem się.

***************

Powitajcie Sam'a!

Little Kitten 1&2 ~ LarryOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz