Rozdział 35

3.3K 275 148
                                        

-Uchm... Louis Tomlinson?- usłyszałem i prawie dostałem zawału.

Obróciłem się błyskawicznie w stronę damskiego głosu a przede mną zobaczyłem drobną brunetkę.

-Taaak?- uśmiechnąłem się niepewnie.

-Jestem Eleonour Calder... Ogromna fanka pańskich prac...- dziewczyna zaczęła nerwowo nawijać włosy na palce.

-Zdjęcie, autograf? Co mogę dla ciebie zrobić?- uśmiechnąłem się.

-Ja... Zdjęcie.- powiedziała.

-Chwileczkę.- poprawiłem Darcy kocyk, zasłaniając ją daszkiem.

Nigdy nie sądziłem że o tak późnej porze mnie ktoś tu złapie.

-Mógłbyś mnie przytulić? Chcę by moje koleżanki pozazdrościły.- zaśmiała się cicho, a ja to od razu zrobiłem, nawet owijając ją ogonem.

-Dziękuję!- zapiszczała gdy już się odsunąłem.

-Proszę bardzo...- zaśmiałem się wracając do wózka.

-To twoja dzidzia? Jest taka słodka! Zaopiekowałabym się nią! To dziewczynka? Ma takie długie rzęsy! Z resztą, nie ważne. Do zobaczenia!- zostałem przytłoczony jej gadaniną a potem nagle znikła.

-Co?- stałem w miejscu przyćmiony przez chwilę.

-Okay, to było dziwne... Wracamy Darcy. Zarządzam odwrót.- połaskotałem palcem dziewczynkę i zawróciliśmy do domu, gdzie dopadł nas Harry.

-Jezu, Styles. Znowu próbowałeś gotować?- zakaszlałem od dymu unoszącego się w kuchni.

-Cholercia! Mój kurczak!!!- usłyszałem jego krzyk z salonu, gdzie miał wsadzić Darcy do kojca.

-Dureń.- otworzyłem okno i pozbyłem się spalonego jedzenia.

-Wyniesiesz śmieci.- rzuciłem w niego ścierką.

-Chciałem nam zrobić kolację.- jęknął zrezygnowany zakładając buty, po czym zabrał worek i wyszedł z workiem pełnym śmieci.

-No co bobasku?- zacmokałem do mojej perełki.

Ona tylko zagruchała i sięgnęła w moim kierunku łapką.

-Lubisz być kotkiem, prawda? Jesteś śliczna... Będziesz tak piękną kobietą jak dorośniesz.- zgarnąłem ją do siebie.

-To co? Kąpiel?- poczochrałem jej uszka i ruszyłem na górę.

Nalałem trochę wody do wanny i przyklęknąłem myjąc maleństwo jej delikatnymi pachnidełkami.

Jak na trzy miesiące jest całkiem spora, co mnie nieco przeraża, bo skoro teraz szybko rośnie to znaczy że w przyszłości mnie przewyższy, będzie wysoka po Harry'm.

-Myjesz ją? Przynieść coś?- o wilku mowa.

-Po prostu przygotuj jej łóżeczko.- uśmiechnąłem się, wyciągając czyściutką dziewczynkę z wody.

Posadziłem ją na ręczniczku, nakremowałem tam gdzie trzeba, przysypałem pudrem i założyłem pieluszkę i body w słodziudkie kaczuszki.

Podtrzymując ją pod pupą ruszyłem do naszej sypialni by przejść do jej tymczasowego pokoiku, bo jak powiedział Harry, potem będzie miała jeden z pozostałych sześciu.

Nawet nie wiedziałem że ich tu jest aż tyle!

-Ale pachnie.- zaśmiał się Harry gdy odłożyłem w połowie śpiące dziecko do łóżeczka i przykryłem ją błękitnym kocykiem ze słonikiem.

-To co Tomlinson? Pora chyba na naszą kąpiel.- zaśmiał się Harry, całując mnie namiętnie, a ja uwiesiłem się na jego szyi z westchnieniem.

To będzie dłuuuuuuga noc.

****************

Eww, powracam po przerwie!

Oglądałam mecz siatkówki i troszkę mnie wciągnęło, przepraszam!

Kocham Was Pusiaki!

Dziękuję za 275 miejsce w fanfiction i ponad trzy tysiące wyświetleń, jesteście najlepsi!

😘😘😘

Little Kitten 1&2 ~ LarryOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz