Rozdział 8 [2]

1.8K 183 102
                                        

Po dwóch tygodniach spędzonych w szpitalu na obserwacji, Harry zawiózł nas do domu, gdzie czekali wszyscy przyjaciele i moja córeczka.

-Tatuś!!!- pisnęła i przycisnęła się do moich nóg, radośnie piszcząc.

-Cześć kochanie.- zacmokałem do niej, tuląc ją do siebie.

-Louis, poznaj proszę Aarona.- usłyszałem Kitty.

Obok niej stał nieco speszony, wysoki mężczyzna o czarnych jak smoła włosach i błękitnych oczach.

-Um... Witam?- zająknąłem się, niepewnie podchodząc do Harry'ego.

-Dzięki niemu będziesz bezpieczniejszy, powiedział że jego ochroniarze będą robić wszystko byleby ci się nie stała żadna krzywda.- uśmiechnęła się.

-Dziękuję...- szepnąłem z uśmieszkiem.

-Zrobię co tylko w mojej mocy.- zasalutował.

-A ty masz się starać nie wychodzić z domu.- pogroziła mi rudowłosa.

-Dobrze Kitty.- uśmiechnąłem się szeroko, patrząc na moją rodzinę.

Wszyscy w komplecie.

-I znowu robić pokoik.- jęknął Harry widząc stojące w kącie korytarza wiadra.

-Pokoiki.- poprawiłem go, delikatnie szturchając go w bok.

-Pokoiki, racja.- zaśmiał się.

-Bliźnięta?- wyszczerzyła się Kitty.

-Owszem, znowu będę musiał wybrać chrzestnych.- wywróciłem oczami.

-Jedną chrzestną ma być Gemma bo mi utnie co nieco jak nie damy jej tego zaszczytu.- zaśmiał się Hazz.

-Nie ma problemu.- uśmiechnąłem się, wtulając się do jego boku, a on zgarnął na ręce Darcy.

-To co? Jemy coś?- zaklaskałem.

-Pizza? Kebab? Gyros?- wymieniał Malik wyciągając telefon.

-Gyros.- stwierdziła większość więc usiedliśmy wszyscy do stołu.

Harry włączył telewizor w którym leciały wiadomości.

-Nagłośnili sprawę o tobie Lou, więcej ludzi będzie zwracać uwagę na osoby które cię mogą potencjalnie obserwować.- Wymamrotał Niall.

-To chyba dobrze... Kiedy przyprowadzisz Jade?- wyszczerzyłem się.

-Skąd...- zakrztusił się.

-Ja wiem wszystko.- uśmiechnąłem się szeroko, zgarniając córkę na kolana, a ona rozłożyła sobie kartki i zaczęła na nich rysować.

Oplotłem ją dla bezpieczeństwa ogonem.

-Ludzie was shippują. Nawet czytałem książkę o was. Reyall forever!- zaśmiałem się.

-Skąd mnie znają.- zmrużył oczy.

-Jesteś głupi, znają cię bo znają mnie, jesteś moim przyjacielem.- parsknąłem, obserwując to co rysuje moja córeczka.

Szkicowała chyba naszą rodzinkę.

-Kochana córeczka.- pocałowałem ją w główkę.

-Pięknie wszyscy troje wyglądacie.- zaśmiała się Maddie.

-Są fotogeniczni, co się dziwisz Madd.- parsknął Liam.

************************

Kolejny dziś B)

Little Kitten 1&2 ~ LarryOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz