Rozdział 19 [2]

1.7K 175 44
                                        

/Harry/

Gładziłem dłoń szatyna, który omdlał ze zbyt dużych emocji, ale uśmiechnąłem się z ulgą.

Szatyn wziął wszystko w swoje ręce i zakończyło się to wszystko.

-Nie wierzę że takie to drobne a tyle ma silnej woli.- Mruknął siedzący obok mnie Liam.

-To mój Lou.- szepnąłem.

-Ryzykował dużo.- pokręcił głową brunet.

Szatyn poruszył się na szpitalnym łóżku, mamrocząc coś pod nosem i ścisnął moje palce.

-Lou? Słyszysz mnie kochanie?- wymruczałem do niego, a on uchylił lekko oczy.

-Co ja znowu tu robię?- jęknął, podnosząc się do siadu.

-Zasłabłeś.- pocałowałem go w czoło.

-To wszystko... Ja naprawdę to zrobiłem?- spytał, przypominając sobie wydarzenia z wczoraj.

-Tak kochanie. Jesteśmy bezpieczni.- uśmiechnąłem się lekko.

-Co z Darcy?- uśmiechnął się szeroko.

-Jade z Niall'em się nią zajmują na korytarzu.- potarłem palcem jego kostki.

Mój mąż odetchnął lekko z ulgą i położył się z powrotem, kładąc dłoń na lekko odstającym już brzuszku.

-Pójdę po nich.- powiedział Liam, zostawiając mnie samego z Louis'em, na co od razu przycisnąłem swoje usta do tych jego, za co dostałem cichutkie westchnięcie mojego partnera. 

-To już koniec Lou, zrobiłeś to.- uśmiechnąłem się, a szatyn przymknął zadowolony oczy.

-Tatuś!- pisnęła Darcy i wskoczyła z rozbiegu na łóżko Louis'a, kręcąc w powietrzu wzorki ogonkiem i strzygła uszkami.

-Cześć kochanie.- przytulił ją do siebie, całując ją po główce i uszkach, gładząc delikatnie jej plecy.

-Myślałam że cię już nie zobaczę.- wyjaśniła, nie chcąc się odsuwać.

-Skarbie... Zawsze się zobaczymy. Nie ważne kiedy, czy za sto czy za siedemset lat i tak znajdziemy drogę do siebie.- Roześmiał się. -Na razie nigdzie nie idę, będę z tobą codziennie kochanie.- pocałował ją ponownie w policzki.

-Robię się zazdrosny.- Stwierdziłem.

-A my się rozpływamy!- Louis usłyszał nowy głos i spojrzał na drzwi od sali, co zrobiłem również i ja.

W progu stała Jade obserwując nas, a Niall trzymał jej niebieskie futro w ręce, a ogonem przygarniał ją do siebie, tak samo jak robił to drugą ręką.

-Jade... W końcu mam okazję cię poznać.- uśmiechnął się Louis.

-Wiedziałam że będziecie perfekcyjni! Hazzę miałam okazję poznać i opowiadał mi o tobie. Wyobraziłam sobie was jako taką piękną rodzinę i mój obraz dopełniła Darcy... I wiecie co? Nie pomyliłam się.- uśmiechnęła się, delikatnie przytulając szatyna, co odwzajemnił.

-Witaj w rodzinie Jade.- uśmiechnął się a Niall chyba spalił buraka.

-Zaszczyt.- zachichotała, siadając obok nas i opowiadała nam o tym jak poznała się z Niall'em i ogólnie o sobie, z czego ja większość już wiedziałem.

Jednak najlepsze z tego wszystkiego było uczucie kiedy Louis trzymał moją dłoń w swojej, nie przejmując się tym że co chwilę machał rękoma.

Nie puszczał jej.

***********************************

Wszystko w porządku u Larry'ego, o to się nie martwcie!

Jak tak dalej pójdzie to chyba szybko zakończymy tą część XD

Powoli kończą mi się pomysły co tu mogę wymyśleć :c

Little Kitten 1&2 ~ LarryOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz