/Harry/
Gładziłem dłoń szatyna, który omdlał ze zbyt dużych emocji, ale uśmiechnąłem się z ulgą.
Szatyn wziął wszystko w swoje ręce i zakończyło się to wszystko.
-Nie wierzę że takie to drobne a tyle ma silnej woli.- Mruknął siedzący obok mnie Liam.
-To mój Lou.- szepnąłem.
-Ryzykował dużo.- pokręcił głową brunet.
Szatyn poruszył się na szpitalnym łóżku, mamrocząc coś pod nosem i ścisnął moje palce.
-Lou? Słyszysz mnie kochanie?- wymruczałem do niego, a on uchylił lekko oczy.
-Co ja znowu tu robię?- jęknął, podnosząc się do siadu.
-Zasłabłeś.- pocałowałem go w czoło.
-To wszystko... Ja naprawdę to zrobiłem?- spytał, przypominając sobie wydarzenia z wczoraj.
-Tak kochanie. Jesteśmy bezpieczni.- uśmiechnąłem się lekko.
-Co z Darcy?- uśmiechnął się szeroko.
-Jade z Niall'em się nią zajmują na korytarzu.- potarłem palcem jego kostki.
Mój mąż odetchnął lekko z ulgą i położył się z powrotem, kładąc dłoń na lekko odstającym już brzuszku.
-Pójdę po nich.- powiedział Liam, zostawiając mnie samego z Louis'em, na co od razu przycisnąłem swoje usta do tych jego, za co dostałem cichutkie westchnięcie mojego partnera.
-To już koniec Lou, zrobiłeś to.- uśmiechnąłem się, a szatyn przymknął zadowolony oczy.
-Tatuś!- pisnęła Darcy i wskoczyła z rozbiegu na łóżko Louis'a, kręcąc w powietrzu wzorki ogonkiem i strzygła uszkami.
-Cześć kochanie.- przytulił ją do siebie, całując ją po główce i uszkach, gładząc delikatnie jej plecy.
-Myślałam że cię już nie zobaczę.- wyjaśniła, nie chcąc się odsuwać.
-Skarbie... Zawsze się zobaczymy. Nie ważne kiedy, czy za sto czy za siedemset lat i tak znajdziemy drogę do siebie.- Roześmiał się. -Na razie nigdzie nie idę, będę z tobą codziennie kochanie.- pocałował ją ponownie w policzki.
-Robię się zazdrosny.- Stwierdziłem.
-A my się rozpływamy!- Louis usłyszał nowy głos i spojrzał na drzwi od sali, co zrobiłem również i ja.
W progu stała Jade obserwując nas, a Niall trzymał jej niebieskie futro w ręce, a ogonem przygarniał ją do siebie, tak samo jak robił to drugą ręką.
-Jade... W końcu mam okazję cię poznać.- uśmiechnął się Louis.
-Wiedziałam że będziecie perfekcyjni! Hazzę miałam okazję poznać i opowiadał mi o tobie. Wyobraziłam sobie was jako taką piękną rodzinę i mój obraz dopełniła Darcy... I wiecie co? Nie pomyliłam się.- uśmiechnęła się, delikatnie przytulając szatyna, co odwzajemnił.
-Witaj w rodzinie Jade.- uśmiechnął się a Niall chyba spalił buraka.
-Zaszczyt.- zachichotała, siadając obok nas i opowiadała nam o tym jak poznała się z Niall'em i ogólnie o sobie, z czego ja większość już wiedziałem.
Jednak najlepsze z tego wszystkiego było uczucie kiedy Louis trzymał moją dłoń w swojej, nie przejmując się tym że co chwilę machał rękoma.
Nie puszczał jej.
***********************************
Wszystko w porządku u Larry'ego, o to się nie martwcie!
Jak tak dalej pójdzie to chyba szybko zakończymy tą część XD
Powoli kończą mi się pomysły co tu mogę wymyśleć :c
CZYTASZ
Little Kitten 1&2 ~ Larry
Fanfiction-W bajkach wszystko jest możliwe.- -Życie nie jest bajką!- -To jak wyjaśnisz to że mam ogon i kocie uszy?- _________________ Śliczna okładka od Marleny ❤❤❤
