*19*

34 9 4
                                        

Hej Roni,
Chciałam do poprzedniej wiadomości dopisać kilka dodatkowych słów.
Flora pokazała mi wspólne zdjęcia jej i Kuby. Były słodkie, wyglądali nie jak przyjaciele, a niczym bardzo zakochana para. Tyle się o nim dowiedziałam, że zaczęłam żałować, iż go nie poznałam. Był przystojny... Miał krótkie bląd włosy i niebieskie oczy. Jednak na każdej fotografii miał  smutny wyraz twarzy. Jestem pewna, że polubiłabyś ją, obie przeszłyście przez to samo...
Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku, i że znajdziesz chwilę, żeby odpisać.

- A ty... miałaś kogoś na kim ci zależało? Oprócz rodziców, oczywiście. -  Zapytała mnie nagle Flora.
- Ostatnio dowiedziałam się, że miałam brata.- Posmutniałam.- Gdy byłam jedenastolatką, mama pisała do niego listy. Co dziwne, nawet nie pamiętam, żebym ją widziała w ciąży. W tym samym roku zmarła.
-Przykro mi.- Flora uśmiechnęła się smutno.- Czyli nie wiesz ile on może mieć lat?
- Wiem, że tak jak ona... on nie żyje.- Powiedziałam.
Pokazałam Florze listy mamy.
- Twoja mama wiedziała, że umrze?- Znów zadała pytanie.
-Chyba tak. Przez całe życie myślałam, że jestem jedenaczką. Mama jak i tata mnie okłamywali.- Wyznałam.
W tej samej chwili na korytarzu zaczął dzwonić dzwonek.
Flora zerwała się na równe nogi.
- Co się dzieje?- Spytałam i również podniosłam się z łóżka.
- Pora śniadania. Mamy pięć minut na zejście do jadalni.- Wyjaśniła.
- No to chodźmy.- Skierowałam się w stronę drzwi, ale Flora stanęła mi na drodze.
- Nie możesz pójść tak ubrana. Dostałabyś naganę.-Słowa Flory lekko mnie zdziwiły.- Jeszcze jakby chłopcy cię zobaczyli...
- Są tu chłopcy?- Zaciekawiłam się.- Myślałam, że mieszkają tu tylko dziewczyny.
- Nie, ale chłopcy mają inny podział zajęć i mieszkają w odległym skrzydle budynku. Sama nie rozmawiałam jeszcze z żadnym.
- Powiedz mi... co mam ubrać?- Spytałam.
- Każda z nas ma podpisany strój.- Flora podeszła do szafy i wyciągnęła dwa zestawy ubrań.
Zobaczyłam karteczkę z moim imieniem na foli przykrywającej ubranie.
- Ta jest moja.- Wzięłam od koleżanki strój.
- Powiedz mi, od czego to zależy? Te stroje... I w ogóle, tutaj jest tak...
- ...bogato, wiem. - Przerwała mi. - Bo to nie zwykły dom dziecka, nie wiedziałaś?
- Nie. - Zdziwiłam się.
- Wszyscy, którzy tu trafiają, mają kogoś kto opłaca ich pobyt. To trochę jak internat, każdy z nas nie jest całkowicie pozbawiony bliskich. Mamy farta co nie? - Uśmiechnęła się.

Nie myślałam o tym w ten sposób, aż do teraz.

- Tak, mamy wielkiego farta. - Odwzajemniłam uśmiech.

Przejrzałam się w lustrze.
Była to bladoróżowa koszula, szara spódniczka, białe rajstopy i lśniące, srebrne baletki na niewielkim obcasie. To nie mój styl ani ulubione kolory, ale musiałam założyć to co mi dano.
Flora włożyła czarno- czerwony strój, w którym wyglądała prześlicznie.
- A włosy?- Zmartwiłam się, bo czas uciekał.
- Nie mamy czasu. Zostaw rozpuszczone i biegiem do sali.- Poleciła mi, a ja zrobiłam co trzeba i pobiegłam za nią na dół.
Minęłyśmy fortepian i zaczęłam się zastanawiać, gdzie podział się Nikolas. Powiedział mi, że przez dwa dni nie może się ode mnie oddalać, a go nie widzę. A może to był tylko sen...

- Szybko!- Flora wbiegła do sali, a gdy ja spróbowałam otworzyć drzwi, jakaś siła odrzuciła mnie na bok.
Upadłam na zimną posadzkę.
- Flora?- Zawołałam, a gdy spróbowałam się podnieść, coś znów pociągnęło mnie ku ziemi.
-Co tu się dzieje?- Zapytałam samą siebie. - Pomocy!
- Pięknie wyglądasz, Różo.- Dobiegł mnie głos, przy którym serce stawało w miejscu.
Użyłam wszystkich swoich sił, by wstać. I choć jakaś siła nadal pchała mnie w dół, oparłam się jej i stanęłam na nogach.
Nikolas przestał już być niewidzialny. Jego przezroczyste ciało zaczęło nabierać kolorów. Zobaczyłam go.
- Jak... ty to zrobiłaś?- Spytał- Widzisz mnie?
- Nikolas...- Podbiegłam do niego i rzuciłam mu się na szyję.- Co to było? Nie rób tak więcej.

Zaraz potem zorientowałam się, że zbyt długo stoję w niego wtulona i odsunęłam się gwałtownie.
- Sabina nic mi o tym nie mówiła...- zamyślił się Niko, a potem spojrzał na mnie figlarnie.
- Jaka Sabina?- Było to imię mojej mamy, którego tak dawno nie słyszałam.
Nie wiedziałam, co oznaczało rozbawienie w oczach chłopaka.
- Sabina Remo. Twoja matka.- Odparł Nikolas.
- Co?! O co ci chodzi... Moja mama nazywała się Merl. Tak jak ja.- Nic nie rozumiałam. - Twoje żarty mnie wcale nie bawią.
- Remo to przecież jej panieńskie nazwisko.- Wyjaśnił.
- Skąd ty znasz moją mamę? I o czym ci nie mówiła? Czemu tak na mnie patrzysz?! - Zadawałam pytanie za pytaniem.
- No... muszę ci o czymś powiedzieć. Róża, to wszystko... twoja matka, ja, ty... nie pochodzimy z tego świata. Należysz do Innych. -  Słowa Nikolasa przybiły mnie do ziemi.
- Inni? Kim są ci ludzie?- Wydukałam.
- To nie są ludzie, przynajmniej nie do końca, ale nie możemy o tym mówić tutaj. Biegnij do jadalnii. Porozmawiamy później.- Zdecydował Niko.
- Zaraz, zaraz. Mówisz mi o mojej mamie, o jakimś innym świecie, do którego podobno należę, a teraz mam czekać, aż zechce ci się porozmawiać o tym później?- Irytowałam się.
- Chodzi o to, że nie zdołam na tak długo zatrzymać czasu. Musisz iść teraz, bo się spóźnisz.
   Dopiero w tej chwili spostrzegłam, że otacza nas błękitna kula. Poza nią wszystko inne stoi w miejscu, włącznie z zegarem na ścianie.
- Potrafisz tak?- Pisnęłam.
- Idź już.
- Przecież masz nie oddalać się ode mnie na metr.- Zauważyłam z uśmiechem.
- Nie będziesz mnie widzieć.- Zalśniły iskierki w jego oczach.
- Powiedziałam, że masz tego więcej nie robić. Teraz chodźmy do tej jadalni, oboje.
W tej samej chwili błękitna kula rozprysła się i czas znów płynął.
- Nikolas, gdzie ty znów jesteś?- szepnęłam.
- Buu...- nagle pojawił się przede mną.
- Co ty robisz! A jak ktoś cię usłyszy?!- Warknęłam wściekła.
- Nikt mnie nie widzi i nie słyszy, oprócz "ludzi" z naszego świata. Był z tego faktu wyraźnie zadowolony.
- Masz szczęście.- Burknęłam, patrząc jak znów zakłada na głowę kaptur.- Powiesz mi kiedyś, dlaczego go nosisz?
- Po co? Tak jest zabawniej.- Wzruszył ramionami, gdy kierowaliśmy się w stronę drzwi jadalnii.
- Od kiedy ty jesteś zabawny...
- To wszystko przez ciebie.- Zatrzymał mnie, ciągnąc za rękę.
- Dzięki tobie nie myślę tyle o Róży...- W ciemności jego kaptura, zobaczyłam jak czarne oczy patrzą głęboko w moje.- Dziękuję ci.
Nagle ktoś otworzył drzwi tuż przede mną.
- Róża Merl?- spytała obca kobieta.
- Tak.- Oparłam cicho, patrząc jak oczy wszystkich zwracały się ku mnie.
- Tak myślałam. Tylko ciebie tu brakuje.- Westchnęła, a ja weszłam niepewnie do środka, szukając wzrokiem Flory.

UWIERZ WE MNIEOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz