Opowieść dotycząca serialu Inazuma Eleven. Cała historia zaczyna się w liceum Zeusa. Do klasy dołącza nowa uczennica zwana demonem. Ma ona paskudny charakter i osobowość jest: samolubna, wredna i egoistyczna. Cieszy się ona powodzeniem u chłopców. S...
Od mojego pocałunku z Devil minął tydzień. Unikam jej i nie będę tego ukrywał. Nie wiem jak to się stało, że ktoś taki mi się podoba. I to, że tym kimś jest Devil! Trudno mi szczególnie na meczach i jak gdzieś wychodzimy całą paczką. Co do meczu to jutro gramy o tytuł reprezentacji Korei i mamy mieć dobrych przeciwników. Teraz jest lekcja historii i... I nic nie umiem, a mamy sprawdzian. Pamiętam tylko kilka zdań z lekcji. Na szczęście mam Suzuna, który wie co czwarte polecenie. Lepsze to niż nic.
Po lekcji do naszej ławki podeszła niska dziewczyna. Miała czarne włosy i brązowe oczy. Usiadła na mojej ławce. Suzuno spojrzał na mnie pytająco, a ja wzruszyłem ramionami.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
-Hej, Afuro. Co dzisiaj robisz?- Zapytała.
Suzuno zgwizdał. Skarciłem go wzrokiem.
-Mam trening- mruknąłem.
-A po treningu?
-Nic.
-To może pójdziesz ze mną do restauracji?- Zapytała.
-Nie.
---
Trening był wyczerpujący. Jest gorąco i nikomu nie chce się biegać. No może tylko mi i Devil. Inni bardziej chodzili niż biegali.Tak czy siak padam z sił. Podszedłem do ławki, by się napić. Pod ławką siedziała ta dziewczyna z wcześniej.
-Co tu robisz?- Zapytałem.
-Czekam na ciebie.
-Na mnie?- Zapytałem.
-Tak, bo idziemy na randkę.
-Co?!
Poczułem jak ktoś klepie mnie po plecach.
-Powodzenia- powiedział Burn.
Tak, powodzenia to jemu. Ja nigdzie nie idę. Nie zdziwiłbym się jeśli to Burn by ją nasłał. To bardzo w jego stylu. Nawet bardziej niż bardzo w jego stylu. Masakra!
---
Trening się skończył i jak się domyślacie włóczy się za mną ta dziewczyna. Mam ochotę się odwrócić i wygarnąć jej. Co z tego, że jest podobna do Devil? Devil ma po prostu unikalny charakter. I znowu o niej myślę! Kurwa!
-Idziemy na spacer?- Zapytała.
-Nie!- Krzyknąłem jej w twarz.
A ona... Ona się popłakała. Co? Laski są serio dziwne.
-Nie płacz- poprosiłem.
Ona odwróciła się i pobiegła przed siebie. Chyba powinienem za nią pobiedź bo płacze przeze mnie. Masakra. Pobiegłem za nią. Siedziała w parku na ławce i płakała. O matko! Podszedłem i usiadłem obok niej. Przytuliła mnie, a ja miałem ochotę zwymiotować. Nie przywykłem do czułości. Fuj! Na ale to ja tu przyszedłem i ona płacze przeze mnie więc to maja kara. Ale się wpakowałem! Ona przytulała mnie coraz mocniej, a po chwili siedziała na moich kolanach. Teraz nie mam szans uciec! Po chwili zeszła ze mnie i oświadczyła;