Opowieść dotycząca serialu Inazuma Eleven. Cała historia zaczyna się w liceum Zeusa. Do klasy dołącza nowa uczennica zwana demonem. Ma ona paskudny charakter i osobowość jest: samolubna, wredna i egoistyczna. Cieszy się ona powodzeniem u chłopców. S...
Matko boska! Urwanie głowy z nimi wszystkimi, a zwłaszcza z Harutem. Przyleciał do mnie godzinę temu ze złamaną ręką i wmawia mi, że widział Alice i ona go pobiła. Yuu też przyszedł, żebra miał tak połamane, że ledwo oddychał. Suzaku też przyszła z rozwaloną głową i powiedziała, że Alice zaatakowała ją gdy jechała autem. Co oni mają z tymi atakami? Dobrze, że Ichigo wyjecfała w góry. Hisako przynajmniej jest bezpieczna, bo wyjechała już do Włoszech. Aphrodi jest w domu i pilnuje go Ryu, więc pewnie nic mu nie jest. Ciekawe tylko co z Meą? Tacy złośliwi ludzie szybko nie umierają.
-Devil! Alice mnie zaatakowała jak wracałam do domu, popatrzysz mi na to?- Do mojego gabinetu wpadła Mea z rozwaloną nogą. Tylko głośno westchnęłam i zajęłam się nią.
---
-To co robimy? Teraz Alice pewnie będzie chciała zaatakować Nanami, a potem reszta bandy dorwie Aphrodiego- Powiedziała Mea i przetarła zmęczoną twarz.
-Racja. Nanami, jedz do Aphrodiego i pilnuj go- powiedział Yuu i opadł na fotel. Harut tylko poparł jego pomysł.
-Sama Nanami nie da rady Ryu, Alice, Sallos i jeszcze Hikari- powiedziała Suzaku. Yuu tylko westchnął głośno. Szkoda, że nie wiedzieli jaki na prawdę panuje tu podział między demonami.
-Dam radę. Jade do niego- powiedziałam i wyszłam z gabinetu.
POV'APHRODI
Devil wyszła z domu, to moja szansa na ucieczkę, bo Ryu gdzieś poszedł. Odnoszę wrażenie, że on i Nanami trzymają mnie tu tylko po to, żeby ułatwić Sallos zabicie mnie. Sam muszę się uratować. Wyszedłem przez drzwi. Środek nocy, ciężko będzie uciec między ciemnymi uliczkami. Biegłem szybko przez ciemne kamieniczki, chodniki i pobocza dróg. Gdy byłem już daleko zwolniłem. Masakra z tym, tak się nie da żyć. Usłyszałem kroki za sobą. Pewnie kobieta, bo takie lekkie. Odwróciłem się, ale nikogo nie było. Wariuje? Chyba pani psycholog Manani Nanami powinna mi pomóc
-Ktoś tu jest?- Zapytałem. Nadal nic. Cisza jak makiem zasiał. Co tu się dzieje? Może Ryu mnie śledzi? Lepiej żeby to był on niż jakiś zabójca, chociaż u tak bez różnicy. Przestraszony zacząłem biec. Co chwile oglądałem się za siebie, przez co wpadłem na kogoś.
-Gdzie się tak spieszysz, co? Jeszcze musisz przecież umrzeć- usłyszałem głos i aż podskoczyłem ze strachu. Przede mną stała Alice z mieczem w ręku. Wstałem i chciałem się cofnąć, ale wpadłem tym razem na Sallos z siekierą. Po bokach były tylko ściany. Byłem otoczony, nie miałem szans.
-Zrobimy to raz, szybko i bardzo boleśnie- powiedziała Sallos i wzięła zamach siekierą. Odskoczyłem tylko pod ścianę. Po chwili usłyszałem kroki i natychmiast spojrzałem w tamtym kierunku. Ryu szedł w kierunku Alice, a po chwili zwyczajnie oparł się o ścianę i patrzył.
-I co? Stoicie tak i się na niego gapicie?- Zażartował Ryu. Alice tylko warknęła coś pod nosem. Sallos zacisnęła dłoń da swojej broni i zabluzgała.
-Skończmy to szybko- warczy Sallos i bierze kolejny zamach. Opadłem na ziemie, a siekiera otarła się z betonem. Cholera. Białowłosa robi kolejny zamach i tym razem by trafiła, gdyby nie starcie z innym metalem.
-Ty dziwko! Wiedziałam, że nas zdradzasz!- Krzyknęła Alice. Sallos odskoczyła jak oparzona. Przede mną stała Hikari z mieczem w dłoni. Co ona tu robi?
-Nie tylko ona- powiedział Ryu i przebił swoim mieczem ciało Sallos. Chwile potem ciało białowłosej poległo na ziemi przecięte na pół. Alice cofnęła się przestraszona, ale wtedy Hikari odcięła jej głowę. Znowu rozległy się kroki, tym razem przyszła Nanami.
-Widzę, że pozamiatane. Dobrze sobie poradziliście- powiedziała i wyciągnęła dłoń, żeby pomóc mi wstać. Nie złapałem jej, ale tylko się odsunąłem.
-Wyjaśnij mi to! O co tu chodzi?!- Krzyknąłem. Hikari tylko głośno westchnęła. Nanami odwróciła wzrok, a Ryu odchrząknął coś pod nosem.
-Hikari i Ryu pracują dla mnie. Ta cała współpraca z Sallos i Alice była tylko ściemą, żeby cię ratować- powiedziała Nanami. Nadal jej nie ufałem. Nie potym jak zawsze zostawia mnie samego na lodzie.
-Chyba pora, żeby ktoś przejrzał na oczy- mruknął zniecierpliwiony Ryu, a po chwili dostał kuksańca w brzuch od Hikari.
-Zachowujecie się jak dzieci, całą trójką- mówi oschle Hikari. Ryu tylko kręci głową zrezygnowany.
-Idziemy do domu, bo jeszcze ktoś nas tu zauważy- powiedział Ryu. Hikari i Nanami tylko zgodnie pokiwały głowami. Ruszyli całą trójką przed siebie, a ja zostałem na ziemi.
-Idziesz? Czy może ci pomóc?- Zadrwiła Hikari. Nanami spojrzała na mnie obojętnie, a Ryu parsknął śmiechem. Nie miałem z nimi szans, więc poszedłem za nimi do domu Devil.
---
Siedzieliśmy w salonie i piliśmy herbatę. Ciszę przerwało skrzypnięcie schodów. Wszyscy tam spojrzeli. Na schodach stała niska dziewczyna. Miała brązowe włosy i tego samego koloru oczy.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
-Wstała nasza śpiąca księżniczka- powiedział Ryu i pomógł dziewczynie zejść ze schodów. Na oko miała może 14 lat. Co Devil robi z takim dzieckiem?
-Kto to jest?- Zapytałem. Hikari tylko puknęła Nanami. Czerwonooka głośno westchnęła.
-To jest Ami Ito. Była w śpiączce, ponieważ zaraz po tobie była jedną z ofiar Sallos. Atak na nią miał być formą regeneracji demona, ale mi i Hikari udało się ją odratować- powiedziała Nanami i też przywitała się z tą dziewczyną.
-A ty to Afuro? Miło poznać- powiedziała ta cała Ami i wyciągnęła dłoń w moją stronę. Mimo tego jej uśmiechu, nie ufałem jej.
-To teraz twoja umowa z Harutem jest nieważna?- Zapytał Ryu, a ja aż podskoczyłem. Wszystko mi się przypomniało. Hikari była tu niedawno, Ryu też, potem Nanami wymazała mi pamięć.
-Jaka umowa?- Pytam. Hikari tylko spojrzała wilkiem na Nanami i wyszła z pokoju. Ryu usiadł obok mnie na kanapie i poklepał obok miejsce, żeby Ami też usiadła.
-Nanami i Harut podpisali umowę, że ty nie dowiesz się o Ami przed zakończeniem całej akcji. Harut chciał ci powiedzieć o tym, bo on i Nanami mieli spinę dlatego i dlatego zawarli umowę śmierci- wyjaśnił Ryu. Jaka umowa śmierci? O co tu chodzi?
-Jaka umowa śmierci?- Pytam. Nanami tylko wzdycha głośno. Ami wstaje i idzie do kuchni. Ryu tylko przetarł zmęczone oczy.
-Za zerwanie takiej umowy grozi śmierć. W tym przypadku jednak doszło do rozwiązania paktu- mruknął Ryu. Nadal nie kapuje. Ryu podniósł się z kanapy i wyszedł. Mruknął tylko coś w stylu: wyjaśnijcie to sobie.
-Nanami ja chciałem cię przeprosić za tamto- powiedziałem i spuściłem wzrok. Wiedziałem, że patrzy na mnie pytająco.
-Za co przepraszasz? Nie sądzę, że masz za co- powiedziała i przysiadła się bliżej. Jak ja jej nienawidzę i kocham jednocześnie.
-Nie uwierzyłem ci wtedy. Wątpię, żeby to był tylko zakład- powiedziałem. Robiłem wszystko, żeby się nie rozpłakać, ale było trudno.