13-koza/2rok

624 41 6
                                        

Takie wieczory stały sie ich codziennością. Rozmawiali bardzo szczerze Wymieniali się pewnymi sekretami, ale Remus nie odważył się jeszcze nic powiedzieć o swojej przypadłości. Jednak myślał o tym bardzo dużo.

Wrócili tej nocy z balkoniku wcześniej, bo Syriusz był już naprawdę mocno zmęczony. Położył się u siebie i okrył się szczelnie kołdrą. Nieoczekiwanie w środku nocy rozległ się wrzask, który wybudził wszystkich tam obenych.

-Na koze aberfotha?! -krzyknął wybudzony Peter.

-Na co? Czyją koze?- Zdziwił się James też sie budząc.

Rozejrzeli się. Znowu rozległ sie wrzask, ale tym razem wiedzieli skąd. Przy Syriuszu był już Remus i głaskał go po czole. Szturchał jego ramię próbując go wybudzić.
-Syriusz obudź się. Syriusz!. Chłopaki, on sie nie chce obudzić.- Jęknął przrażony.

Black był przemoknięty zimnym potem, drżał i rzucał sie po łóżku. Znowu wrzasnął z bólu i znowu. To był straszny widok. Zaciskał paznokcie na swoich ramionach robiąc sobie głębokie rany. Chłopaki musieli go złapać i trzymać za ręce, aby tego nie robił.

-Co z nim?!- Spanikował Peter.

-Sam bym chciał wiedzieć!- Krzyknął James.- Trzeba iść po kogoś! Dyrektora.

-Nie!- Zaprotestował Remus czym ich zadziwił wielce. Bowiem Remi wiedział więcej. Jeśli to coś miało związek z tym czym zajmowała się rodzina syriusza, to nie mogło wyjść…Syriusz miał by dużo poważniejsze problemy. dużo bardziej niebezpeczne…-Nikt nie może sie o tym dowiedzieć.

-Co ty wygadujesz Remi?! On potrzebuje pomocy.

-Wiem gdzie iść po nią. Trzymajcie go..

-Ale skąd?

-Zaufajcie mi…Trzymajcie go.

Remus wybiegł z ich pokoju, a następnie z dormitorium. Jak na złamanie karku pędził do lochów, gdzie dormitorium mieli ślizgoni. Na jego szczęście prefektem naczelnym Slytherinu była osoba, której właśnie potrzebował i która wyszła do niego. Uniosła brwii widząc chłopaka.

-A-andromeda prawda?

-Tak? A ty kim jesteś chłopcze?

-Jest-tem Re-mus Lu-pin- dyszał zmęczony biegiem.

-Spokojnie. Odetchnij sobie i mi powiesz.

-Nie- ma- za- cza- su.

-Jest jest. Weź kilka głębokich wdechów. i powiedz o co chodzi.

Remi uległ dziewczynie i oparł się o ścianę. Gdy już wystarczająco uspokoił swój oddech spojrzał na nią.

-O co chodzi? Czemu nie jesteś w łóżku?

-Chodzi o Syriusza. Tylko ty możesz mu pomóc..

-Ja? Co..z nim? -Odczekała chwilę domyślając sie- Oh nie… Tylko nie mów, że…

-Sama zobaczysz..Chodź proszę.

-Prowadź.

Ruszyli razem biegiem. Przeszli przez dormitorium gryffindoru wprost do pokoju huncwotów. James i Peter byli zaskoczeni tym, kogo przyprowadził Remi.


**Jeśli już myśleliście, że koza sie nie pojawi to byliście w błędzie XD sory, że w takim momencie.

Memoriae [WOLFSTAR] [JEGULUS]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz