31-Chwile/5rok

624 41 5
                                        

-Luuunio!- Krzyknął Syriusz wchodząc do przedziału. Rzucił kufer nad siedzenia i od razu wepchnął się na przyjaciela, który obecnie czytał książkę. Objął go na wysokości żeber.

Remi przewrócił oczami i odłożył książkę również obejmując przyjaciela.

-Hej łapo. Bardzo sie stęskniłeś..

-No jeszcze jak. Całe wakacje was nie widziałem. Widziałeś gdzieś Glizdogona i Rogacza?

-Peter poszedł chyba do łazienki i kupić coś dobrego na droge, a Jamesa nie widziałem. Pewnie jak zwykle wskoczy na zabicie karku.

-To dobrze. Zrób mi miejsce na kolanach.

-Co?

Black już niczego nie słuchał tylko ułozył sobie głowę na jego kolanach i patrzył na niego z dołu. Lupin pokręcił głową.

-Tak masz zamiar jechać całą droge?

-No. A co?

Remi włożył palce w jego włosy i przeczesał je z delikatnym uśmiechem. Syriuszowi to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie. Mruknął pod nosem. 

Jednak gdy usłyszał chichot dziewcząt zerujących do ich przedziału, podniósł się szybko do siadu i sam zaśmiał sie pod nosem przeczesując je do tyłu.

Lupin przewrócił oczami, panienki odeszły do swojego przedziału.

-Ładne te krukonki nie?

Zaczął Black. 

-Hm? Może..kładź się.

Lupin szarpnął nim trochę nieświadomie, aby ten wrócił na jego kolana i nadal go gładził po włosach.

-Podoba ci sie jakaś dziewczyna ze szkoły?

-Nie..nie wiem, a tobie?

-W sumie..jest kilka szczególnie ładnych. Marlena na przykład..albo właśnie te dwie..Może byśmy…

-Nie.

-Ale Remi noo. Kiedy ty chcesz sie umawiać na randki?

-Kiedyś może, ale nie z byle kim…poza tym sam wiesz..No wiesz.

-Chodzi o futerkowy problem?

Remus przewrócił znowu oczami i wziął swoją książkę. Nie chodziło tylko o problem. Chodziło o coś jeszcze, ale nie wiedział o co. I też przez to nie chciał.

-No Lunio. Tylko przez ten sekret nie możesz sie tak zamykać. Przecież nikt ci sie nie każe od razu żenić z dziewczyną.

-Nie chce i koniec.

-Nikt ci sie nie podoba?

-Tego nie powiedziałem.

-No to..Weź na moment zapomnij o problemie i wyluzuj.

-Nie da sie o tym zapomnieć.

-Remus..

-Nie. Da. Sie. Jak ktoś ci cały czas przypomina o swojej obecności to jak masz zaponieć?- Powiedział zirytowany.

-O czym ty mówisz?

-O…nie ważne.

-Mów. Nie dam ci spokoju.

-Słysze go. Wilka. Mówi do mnie. Wcześnie go tak nie słyszałem. Nie odzywał się za często. Teraz..zdarza nam sie rozmawiać…

-Nie mów..Serio? Jak to możliwe? On mnie teraz słyszy?

-Tak. Śmieje sie ze mnie przez ciebie.

-Sory…Te wilk. Pierdol sie.

-Każe przekazać, że nawzajem.- Tak naprawdę wilk kazał przekazać całą wiązankę przekleństw, ale nie był o dziwo bardzo agresywny. Zaczął cicho warczeć, gdy do przedziału wszedł James z Petere.

Syriusz już chciał powiedzieć im o wilku, ale Lupin zasłonił mu usta. Nie chciał dzielić się tym z resztą. Jego przyjaciel też o nie o wszystkim opowiadał Jamesowi i Peterowi.

-Co tam gołąbeczki? Jak tam wakacje? Jakieś postępy?-Zapytał Potter siadając sobie na przeciwko nich, a obok zajął miejsce Peter. Pociąg ruszył już kilka minut temu.

Remi zarumienił się trochę i schował nos w książce.- U mnie okej.

-Ja sie już zmieniam..Udało mi się raz. Ale potem jużw ogóle…-Pochwalił się Syriusz.

-Ja ani tyle. Raz rośnie mi ogon…raz uszy, a raz szczurza morda.- Marudził Peter..

-I chyba ci tak zostało..?- Na ten żart wszyscy parsknęli śmiechem.- A ty Rogacz?

-Jeszcze nie, ale do pełni mi sie uda. Słowo.

-W porządku. Nawet jeśli sie nie uda..to bez pośpiechu. Nadal uważam, że to nie najlepszy pomysł.

-Ale już wszedł w życie i nie masz nic do gadania Lunio.

Dalsza podróż zeszła im całkiem przyjemnie. Byli gotowi na kolejny rok nauki.


Memoriae [WOLFSTAR] [JEGULUS]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz