Na miejsce dojechał, gdy na niebie lśnił już księżyc. Zostali poprowadzeni na magiczne łódki. Remus nigdy nie pływał łodzią. Dlatego obawiał się wejść. -Czy ona sie z bardzo nie zakołysze? Czy jej nie wywrócę? A jak będę się bał to będą na mnie źli?- kłopotał się, bo bardzo mu zależało.
Nieoczekiwanie, ktoś nagle odezwał się do niego.-Hejka..woo, ale fajna blizna…a do rzeczy..czekamy, aż wejdziesz.- Powiedział nieznajomy w okularach.
-Um Sorka już wchodzę..
-Czekaj pomogę ci. Pierwszy raz w łodzi?
Okularnik miał bardzo wesoły ton. Wskoczył do środka transportu i trzymając go za rękę pomógł mu- Jestem James Potter, a ty?
-Dzięki za pomoc. Jestem Remus Lupin…
-Skąd ta blizna?- Dopytał szybko roztargniony i bardzo ciekawy.
-Too..e..m…zaatakował mnie pies ? -Pierwsze kłamstwo..a ledwo zapoznał nową osobę.
-Wygląda eeekstra…ciekawe do jakiego domu trafisz. Moi rodzice byli z Gryffindoru. Ja też na pewno tam trafie. Fajnie by było gdybyś też sie dostał- James mówił bardzo szybko i dużo na raz. Remi nie dokońca go rozumiał, ale rozbawiało go to.
W wielkiej sali byli niedługo później. Profesor McGonagall stała przy tiarze i wyczytywała nazwiska. Tak jak Potter obwieścił mu wcześniej, tak tiara jeszcze zanim spoczeła na jego głowie ogłosiła, że ten jest urodzonym Gryfonem.
-Remus Lupin!
Usłyszał swoje nazwisko. Serce biło mu tak mocno. To ta chwila. Ten moment. Zaraz dowie się jaki dom jest mu przeznaczony. Kroczy do taborecika zestresowany. Zasiada na nim i kapelusz ląduje na jego głowie.
Ręce mu sie pocą odrobinę. Usta mu schną tak nagle.
-Hmm dzielny, serce czyste i pomysłowe…mhmm..na pewno lojalny i stały…godny zaufania, odpowiedzialny..troskliwy? Hmm gdzie by cie tu przypasować?- Zastanawiała się, a jemu wydawało się, że trwa to wieki…
-Gryffindor!
Zrobił wielkie oczy zaskoczony. Cały teraz jego stół bił mu brawo. Właśnie jemu…poderwał sie ze stołka i już chciał iść, gdy zatrzymała go profesorka i zabrała z jego głowy tiarę. Dużo osób wybuchnęło śmiechem, a on sie nie przejął. Śmiał sie z nimi.
Potter od razu zaprosił go obok siebie i poklepał po plecach. Atmosfera zapowiadała sie bardzo ciepła i przytulna. Od razu można było wyczuć ich wszystkich jak jedną drużynę, przez co Remus nie czuł się niezaakceptowany. Nadało mu to więcej pewności siebie i pogody ducha. Najważniejsze zmartwienia zamieniły się w bezsensowną stratę czasu i humoru.
CZYTASZ
Memoriae [WOLFSTAR] [JEGULUS]
Fiksi PenggemarNowa magiczna opowieść o życiu huncwotów. Przedewszystkim o Remusie i Syriuszu +[ James i Regulus]. Jest niczym wspomnienie ważniejszych chwil z ich życia. Lekki powrót do korzeni z nowymi elementami? Zapraszam.
![Memoriae [WOLFSTAR] [JEGULUS]](https://img.wattpad.com/cover/329033187-64-k537829.jpg)