26-Jeden słoik, jeden huncwot/4rok

610 41 2
                                        

Rozbawiony Syriusz i James szli właśnie do skrzydła szpitalnego z piterem...jemu nie było do śmiechu. Jego twarz była cała czerwona..we włosach i na policzkach miał pełno okruszków po ciastkach.
A cała jego głowa pozostawała utknięta w szklanym słoju.

-Na brode Merlina chłopacy! Na co wy znowu wpadliście?! -Krzyknęła kobieta szybko do nich dreptając.- Co ja z wami mam...-westchnęła cierpienniczo.

-Da mu pani jakie krople żołądkowe i po sprawie- Zażartował James na co zaśmiał sie Syriusz.

-Założyliśmy sie z kolegą, że nie zje wszystkich bez użycia rąk...

-Na prawde chłopcy. Jak nie ma zwami Remusa to palma wam odbija! Odsuńcie sie...ojojojojooj..strasznie spuchłeś...

Gdy pielęgniarka zajmowała się Peterem, Syriusz zaczął się rozglądać po skrzydle..doszedł do najdalej położonego łóżka zasłoniętego kotarką. Odchylił ją niepewnie i omal nie krzyknął. Pokazał ręką Jamesowi, aby szybko podszedł.. , gdy Potter zobaczył to, gdyby nie ręka Syriusza zakrywająca mu usta, sam by wrzasnął.

Odsunęli się szybko i podbiegli do Petera, który właśnie został uwolniony. Złapali go z obu stron pod ręce- To my sie zmywamy.- Powiedział pospiesznie James.

-Tak szybko? Zwykle was wygonić nie mogę...

-Tak wyszło. Miłego!

Peter był totalnie zdezorientowany. Dostał zadyszki w połowie biegu do dormitorium.

***

-Możecie. Mi. Wyjaśnić. Czemu. Ten. Pośpiech?- Wysapał czerwony na buzi chłopak.

-Kiedy wyjmowałeś łeb ze słoika Syriusz znalazł coś...

-Co takiego?

Black nie wiedział jak to ująć w słowa.
-Pokażemy ci...ale nie możesz krzyczeć. Pójdziemy w nocy...

-Mamy tam wrócić w nocy? Przecież nas złapią...tam sie nie ma gdzie schować..a nasza cudowna uzdrowicielka robie obchody po skrzydle w nocy..

-I to jest właśnie tak zwana...czarna godzina moi panowie...patrzcie co mam, a co nam tej nocy uratuje tyłki.- Wtrącił Potter.

Podszedł do swojego kufra i różdżką ujawnił zaczarowaną skrytke. Wyjął z niej płachtę o nieodgadnionym typie materiału.

-Jasne. Schowamy sie pod kocem i zagramy w gre "Jak ja cie nie widze, to ty też mnie nie widzisz" -Prychnął Peter

Potter zaśmiał się i nagle założył ją na siebie.. chłopakom omal oczy nie wyszły na spacer.

-On zniknął!

James wyciągnął głowe spod peleryny- To jest mój prezent od taty...jest w naszej rodzinie od pokoleń...jedyna taka..peleryna niewidka!

Syriusz aż wstał i wymacał jej kawałek. Też sie okrył- Na zakręconą koze Aberfortha! To jest dopiero! Haaa! No to już Filch nas nie dopadnie.

-No raczej, nie inaczej... wypróbujemy ją tej nocy...

Wszyscy byli zgodni z tym planem...jednak później do wieczora nikt nie pisnął nawet słowa...James i Syriusz leżeli na łóżkach zamyśleni. A Peter czytał komiks. Co jakiś czas patrzył na zegar. Był ciekaw co znaleźli jego przyjaciele.

Memoriae [WOLFSTAR] [JEGULUS]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz