49-gazeta/6rok

631 42 9
                                        

Rano zaspani Remus, Syriusz i Peter siedzieli i jedli śniadanie w wielkiej sali.
Nagle niemalże wleciał na stół James uderzając dłonią o blat z gazetą.

-Rogaś! Do cholery nareszcie ! Gdzieś ty był?!- Zapytał Syriusz.

-Całą noc cie nie było- zauważył podejrzliwie Remus..

-Nie ważne gdzie byłem. Ważne co mam. To prorok codzienny… patrzcie na to.

Pokazał im mroczny znak. Fotografie dziwnych masek.-Lord voldemort..jakaś nowa grupa przestępcza..rosną w siłe.

-Lord co? Gościu nie umiał sobie bardziej ambitnej ksywki wymyślić? Błagam jakie to żenujące- skomentował Black patrząc na gazete

-Wygląda to poważnie..nie Peter?-Szturchnął go Remus

-Co? A. No….mam nadzieję, że aurorzy sie nimi zajmą.

-Mam złe przeczucia- mruknął Remus.

-Spokojnie. Żaden frajer nam nie podskoczy. A właśnie. Ślizgoni chcą sie pojedynkować po lekcjach. -Syriusz usiadł wygodniej

-No to spierzemy im dupska na kwaśne jabłko.

-Przypominam tobie James, że jeszcze jedna ustawka z nimi i Minerva odsunie cie od roli kapitana drużyny.

-uughh faktycznie. Zapomniałem…no to damy im wycisk na meczu

***

Pogoda była całkiem słoneczna. Mecz rozgrywa sie w zabójczym tempie. Nic dziwnego. Obie drużyny wręcz próbują sie unicestwić zamiast grać. Remus zagryzał własne paznokcie ze stresu, kiedy Peter raczył sie karmelowym popcornem, mając w poważaniu rozgrywki.
Znicz. Znicz..gdzie ten znicz…siedziało w głowie Pottera. Akurat, gdy złota piłka pojawiła sie, wtedy Syriusz dostał tłuczkiem w twarz i leciał ku ziemi. James nie mógł nic innego zrobić jak lecieć, aby złapać przyjaciela. Złapał go dosłownie chwile przed upadkiem. Niestety chwile po tym zielony szukający złapał znicz. I gra sie skończyła…

Obie drużyny zeszły z boiska. Ślizgoni nie szczędzili sobie wyzwisk i wyśmiewania. Gryffoni omal nie wszczeli bójki idąc do szatni, ale profesor McGonagall ich powstrzymała. W tym czasie James zaniósł Syriusza do skrzydła szpitalnego i zostawił go tam z Remusem.

Lupin trzymal lód w worku i przykładał do oka chłopaka- nic ci nie jest?

-Nieee. Tylko to oko, ale przeze mnie przegraliśmy. - mruknął z żalem

-Nie przez ciebie Syriuszu. Poza tym…teraz mamy wymówkę,  aby znowu zrobić im jakiegoś psikusa.

Black zaśmiał sie cicho.-Oj już ja im zgotuje piekło na ziemii.

-Tak tak…na razie odpoczywaj.

Memoriae [WOLFSTAR] [JEGULUS]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz