Rano zaspani Remus, Syriusz i Peter siedzieli i jedli śniadanie w wielkiej sali.
Nagle niemalże wleciał na stół James uderzając dłonią o blat z gazetą.
-Rogaś! Do cholery nareszcie ! Gdzieś ty był?!- Zapytał Syriusz.
-Całą noc cie nie było- zauważył podejrzliwie Remus..
-Nie ważne gdzie byłem. Ważne co mam. To prorok codzienny… patrzcie na to.
Pokazał im mroczny znak. Fotografie dziwnych masek.-Lord voldemort..jakaś nowa grupa przestępcza..rosną w siłe.
-Lord co? Gościu nie umiał sobie bardziej ambitnej ksywki wymyślić? Błagam jakie to żenujące- skomentował Black patrząc na gazete
-Wygląda to poważnie..nie Peter?-Szturchnął go Remus
-Co? A. No….mam nadzieję, że aurorzy sie nimi zajmą.
-Mam złe przeczucia- mruknął Remus.
-Spokojnie. Żaden frajer nam nie podskoczy. A właśnie. Ślizgoni chcą sie pojedynkować po lekcjach. -Syriusz usiadł wygodniej
-No to spierzemy im dupska na kwaśne jabłko.
-Przypominam tobie James, że jeszcze jedna ustawka z nimi i Minerva odsunie cie od roli kapitana drużyny.
-uughh faktycznie. Zapomniałem…no to damy im wycisk na meczu
***
Pogoda była całkiem słoneczna. Mecz rozgrywa sie w zabójczym tempie. Nic dziwnego. Obie drużyny wręcz próbują sie unicestwić zamiast grać. Remus zagryzał własne paznokcie ze stresu, kiedy Peter raczył sie karmelowym popcornem, mając w poważaniu rozgrywki.
Znicz. Znicz..gdzie ten znicz…siedziało w głowie Pottera. Akurat, gdy złota piłka pojawiła sie, wtedy Syriusz dostał tłuczkiem w twarz i leciał ku ziemi. James nie mógł nic innego zrobić jak lecieć, aby złapać przyjaciela. Złapał go dosłownie chwile przed upadkiem. Niestety chwile po tym zielony szukający złapał znicz. I gra sie skończyła…
Obie drużyny zeszły z boiska. Ślizgoni nie szczędzili sobie wyzwisk i wyśmiewania. Gryffoni omal nie wszczeli bójki idąc do szatni, ale profesor McGonagall ich powstrzymała. W tym czasie James zaniósł Syriusza do skrzydła szpitalnego i zostawił go tam z Remusem.
Lupin trzymal lód w worku i przykładał do oka chłopaka- nic ci nie jest?
-Nieee. Tylko to oko, ale przeze mnie przegraliśmy. - mruknął z żalem
-Nie przez ciebie Syriuszu. Poza tym…teraz mamy wymówkę, aby znowu zrobić im jakiegoś psikusa.
Black zaśmiał sie cicho.-Oj już ja im zgotuje piekło na ziemii.
-Tak tak…na razie odpoczywaj.
CZYTASZ
Memoriae [WOLFSTAR] [JEGULUS]
FanfictionNowa magiczna opowieść o życiu huncwotów. Przedewszystkim o Remusie i Syriuszu +[ James i Regulus]. Jest niczym wspomnienie ważniejszych chwil z ich życia. Lekki powrót do korzeni z nowymi elementami? Zapraszam.
![Memoriae [WOLFSTAR] [JEGULUS]](https://img.wattpad.com/cover/329033187-64-k537829.jpg)