9- żabki chochlisie/2rok

781 46 7
                                        

Pierwszy rok minął bardzo szybko. Tak samo jak przerwa letnia podczas, której korespondencją wymieniali się tylko James, Remus i Peter. Od Syriusza żaden z nich odzyskał odpowiedzi…Więc przestali pisać w połowie. Prawie wszyscy. Tylko  Remus bez ustanku pisał. Zastanawiał się czy Black nie weźmie go za natrętnego. Jednak czuł podświadomie jakiś taki spokój, gdy list już leciał do odbiorcy. Na całe szczęście wszyscy, całą czwórką spotkali się we wrześniu w pociągu, a humory im dopisywały. Syriusz na pytania o brak odpowiedzi na korespondencję odpowiadał, że miał pełno pracy w domu. Obowiązki pierworodnego i te sprawy. Chłopaki odpuścili temat.

W szkole zaczęli z przytupem. Pomału stawali sie coraz bardziej rozpoznawalni. W połowie semestru już nazbierali pierwsze dwadzieścia punktów na minusie i tylko za swoje głupkowate żarty. Byłoby ich więcej, ale Remus umiał dogadać się z profesorami.

Lekcja zdecydowanie nie cieszyła się większym zainteresowaniem huncwotów. A przynajmniej nie wszystkich. James i Peter jakoś przemycili pełno żab chochlisich z jeziora znajdującego się nieopodal błoni.

Te płazy cechują się różnorakim, jaskrawym umaszczeniem. Mają wielkie czarne oczy i baardzo długie języki. Skaczą czter razy wyżej i szybciej niż taka pospolita żabka. Ich palce są zakończone lepiącymi kulkami, którymi są wstanie mocno przyssać sie w zasadzie do wszystkiego. Nie są toksyczne, ale wciąż niebezpieczne.  Ich błona pod gardłem, gdy nagle zapełni sie powietrzem świeci, a te światło parzy. Są bardzo psotliwe i żyją często wraz z chochlikami. Zostawiają po sobie lepkie ślady w kolorze odpowiadającym ich umaszczenia. W kontakcie z ludzką skórą pozostawiają swędzącą wysypkę, która również przybiera ten sam kolor. Aby wyleczyć się z wysypki należy zastosować na plamki maść na bazie biesowego sadła, przecieru z mniszka, korzenia dębowego i moczu chimery.

Potem wraz z Syriuszem zaczęli je wkładać dziewczynom do toreb. W tym czasie Remus zajmował wszystkich uwagę, odpowiadając na pytania profesora oraz wchodzeniem z nim w dyskusje. To dało chłopakom szerokie pole manewru.
Zajęcia nie zdążyły się skończyć, gdy w całej komnacie rozległ się pisk i wrzask bliźniaczek, które chciały coś wyjąć ze swoich tobołków.
Wtedy też pierwsze żabki wyskoczyły przez co zrobiło się spore zamieszanie. Bliźniaczki już miały na dłoniach pełno kropek. Jedna miała niebieskie, a druga fioletowe. Zaraz połowa uczniów nosiło ślady tego żartu. Sami huncwoci również. Zwłaszcza Peter, który był niemalże cały nimi obsypany.

-POTTER, BLACK, LUPIN, PETTEGREW! SZLABAN!

Chłopaki zaczęli się śmiać.

-Ale to nie my psorze! -Zaczął sie bronić.

-Macie winę wypisaną na czołach!

-Wszyscy mamy wysypkę psorze- Zauważył Remus, chociaż on miał ją w znikomej ilości.  Zmęczony pedagog padł na swój fotel zmęczony- Skoro już was wywołałem to zostaniecie ochotnikami do posprzątania tego bałaganu, a potem udacie się do skrzydła szpitalnego z resztą klasy.

-Ale..-Chciał się wtrącić Peter.

-Poza panem, panie Pettegrew. Ty w tej chwili idź tam.- Powiedział niemalże zlękniony widokiem już spuchniętego wręcz chłopaka. Okazało się, że Peter jest uczulony na te żabki.

Chłopaki oczywiście zostali i łapali je. Jednak nie trwało to długo. Remus ogarnął zaklęcie usypiające je. Dlatego pozbierali je jak ziemniaki z pola i wkładali do wora. Czuli sie bezkarnie.

-To było dobre.- Skomentował Syriusz mający policzek w pomarańczowych kropkach.

-I udało sie bez szlabanu.- Potter miał białe kropki.

-James. To jest szlaban…- Remi miał zielone plamki.- Zrobimy sobie zdjęcie?- Zaproponował nieśmiało.

-JASNE!-Krzyknęła pozostała dwójka. Ustawili się i porobili kilka magicznych fotografii. Oczywiście Peterowi też zrobili w skrzydle.

Teraz pozostało  tylko te żabki  wypuścić na wolność.

Memoriae [WOLFSTAR] [JEGULUS]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz