38-"Klątwa jedności- mitologia likantropów. Mit czy prawda?"/5rok

591 44 5
                                        

Po tej jakże hucznej imprezie…Remus się trochę oddalił od przyjaciół. Ale nie tylko on. Każdy znalazł sobie swoje sprawy. James gdzieś znikał od czasu do czasu i nikt raczej nie miał czasu, ani ochoty sprawdzić na mapie gdzie…zwłaszcza, że często zabierał wtedy mape ze sobą. Peter zakolegował się bardziej z Frankiem i jego nową dziewczyną. A Syriusz zaczął się kręcić po zamku z Marleną i Dorcas..niby jako swoimi koleżankami. W zasadzie chłopcy spotykali się tylko w dormitorium lub w wielkiej sali, aby zjeść razem.
I to jest jedyna chwila, gdy Remusowi wraca humor.
Bo jego przyjaciel siedzi blisko i opowiada o różnych głupotach. Wszyscy się wtedy śmieją.

-Oooo dziś porządny obiad widze!- zaczął Syriusz siadając obok Lupina przy stole. Remi kd razu uśmiecha się delikatnie i cieszy się z jego obecności.

-Jakie plany dzisiaj? Moge wziąć mape?

-Jaaames? A co to robisz za schadzki, że nie chcesz, abyśmy wiedzieli, gdzie się szwendasz hmmm?- zagaił łapa.

-Nie twój interes przyjacielu. Chadzam, gdzie mnie poniesie i chce mieć pewność, że Filch i jego kotka mnie nie zgarną.

-Jasne jasne…nadal nie pochwaliłeś się z kim balowałeś.

-A bo to moja słodka tajemnica.

-Ehe…a ja znam jeszcze jedną słodką tajemniiice i dotyczy ona naszego luniaczka!

Remi aż zakrztusił się sokiem.- Co?

-Ano…ptaszek mi wyćwierkał, że pewna dama..Dorcas ma na imię..ubolewała, że jej nasz Remi kochany nie zaprosił do tańca na imprezie.

-ou…

-Gdzie poszłeś?

-Nie ważne.

-A może chciałbyś się z nią spotkać? Dzisiaj.

-Nie..nie jestem zainteresowany..swoją drogą..chciałem cie Syriusz zapytać czy ty byś nie chcia…

-Ouu na pewno? Szkoda, bo idziemy do Hogsmeade.  Ja, Marlena i Dorcas. Po obiedzie.

Chłopaki równo wydali z siebie dźwięk zadowolenia i lekkiego zaskoczenia. Tylko Remiemu na twarzy zagościł smutek i zawód. Wstał od stołu, gdy James zapytał Syriusza  czy przypadkiem czegoś nie kręci z Marleną…Chyba Frank, Peter i Alicja się do nich dołączą, ale tego już nie bardzo słyszał. Niezauważony po prostu odszedł.

Idąc korytarzem zastanawiał się czemu jest mu aż tak przykro. I czemu wilk w nim wręcz szalał ze złości. Udał się pomału do biblioteki. Zaczął szukać książki o wilkołakach. Zebrał ich porządny stosik i zabrał do dormitorium. Było całkiem puste więc wszyscy byli, gdzie umówili na obiedzie. Remus zaczął czytać po jedyńczk. Nastał zachód słońca, gdy był dopiero w połowie małego stosiku. W książce, którą obecnie czytał znalazł coś o czym jeszcze nie wiedział.
"Klątwa jedności- mitologia likantropów. Mit czy prawda?"

Tytuł podświadomie go zainteresował. Klątwa odnosiła się do starej opowieści o żonie, która swą niewiernością zaskarbiła sobie gniew zakochanego w niej czarownika. Ten zamienił ją w zwierze, którego najbardziej się bała i nienawidziła. W wilka. Za swoją niewierność przeklął ją, aby ona i jej niezliczone potomstwo likantropów mogło zakochać się tylko raz w życiu i gdy ta miłość zostanie odrzucona, aby ją i jej potomnych zgubił żal i ból.

Niżej napisano, że klątwa opisuje sytuację, gdy młody wilkołak dorasta i zaczyna się okres w którym szuka swojego jedynego partnera. Upatruje go sobie. Taki okres może trwać od kilku dni nawet do kilku lat. Gdy okres ten się kończy, a wilk nie znajduje miłości wtedy jego instynkty i zachowania czy emocje się stabilizują. Może znaleźć kogoś później. Jeśli w tedy kogoś znajdzie, a miłość nie zostanie odwzajemniona lub zostanie odtrącona. Klątwa niszczy wilkołaka. Jego zdrowy rozum i doprowadza do samodestrukcji.
Gorzej jest, gdy odtrącenie odbywa się podczas okresu "godowego-podczas dorastania" wtedy nie tyle staje sję autodestrukcyjny, ale też niszczy i morduje wszystko na swojej drodze, gdyż jest niedojrzały emocjonalnie. Dlatego tak wiele wilkołaków nie przeżywa,  a ich liczebność przez wieki nie stała się zatrważająca. Czemu dzięki miłości nie szaleją? Bo ta jedna jedyna osoba…"potrafi poskromić bestie siedzącą w likantropach"

Lunatyk zadrżał przerażony. Spojrzał na swoje odbicie w lusterku Syriusza.

-Czemu nic nie powiedziałeś?!

-Masz do mnie problem? Wiem tyle co ty. Tylko instynkt mi podpowiada.

Remus wkurzony rzucił lusterkiem o podłogę. Był wściekły. Hormony w nim buzowały. Nie spodziewał się czegoś tak niedorzecznego. Tym bardziej nigdy nie powinien pojawić się w tej szkole. Tak sobie wmawiał. Nagle zorientował się, że zepsuł lusterko przyjaciela. Poczuł łzy na policzkach zestresowany. W pierwszej chwili nie wiedział co ma zrobić. W drugiej przypomniał sobie, że może to naprawić czarami. W trzeciej…zapomniał zaklęcia. W czwartej dostał paniko nie mogąc sobie przypomnieć. W piątej sobie przypomniał i naprawił je. Odłożył je ostrożnie na miejsce. Zdenerwowany zaczął układać książki z boku, aby je oddać. Tą jedną zostawił sobie w szufladzie przy łóżku.

Memoriae [WOLFSTAR] [JEGULUS]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz