-Naprawdę nie dasz rady po mnie przyjechać?-zapytała Emily swojego brata, który zatrzymał samochód pod centrum handlowym.
-Umówiłem się na randkę i nie sądzę abym wrócił do domu do 22-odparł chłopak poprawiając spoczywające na nosie okulary przeciwsłoneczne-Jeżeli poprosisz Steve'a to on na pewno cię podrzuci.
-Mówiłam ci, że nie ma takiej opcji. Pokłóciliśmy się-westchnęła Emily.
-Ty się pokłóciłaś, chciałaś powiedzieć. Ja chłopaka rozumiem. Mało co cię nie straciliśmy i chciał mieć pewność, że kiedy się widzicie to wszystko jest w porządku. Więc schowaj dumę do kieszeni i pogódź się z nim, inaczej wracasz na piechotę.
-Dlaczego musisz mieć rację-mruknęła zirytowana rudowłosa po czym wysiadła z samochodu.
Weszła do galerii od razu zmierzając do swojej kawiarenki. Zaczęła zastanawiać się nad słowami Theo. Faktycznie Steve wykazywał się jedynie troską za co nie mogła go winić, ale ciągłe pytania o to jak się czuje denerwowały ją. Wszelki lekki wysiłek był przez niego odbierany jak najcięższa aktywność fizyczna, która tylko wyrządziłaby jej krzywdę. Może powinna spojrzeć na to z innej strony. Troszczył się, aby było z nią w porządku, chociaż nie musiał. Może za ostro zareagowała?
Rozważania zakończyła podejmując decyzję o szczerej rozmowie z Harringtonem. Dlatego przechodząc obok Scoops Ahoy zerknęła czy za ladą nie ma wspomnianego chłopaka, ale ku jej niezadowoleniu nie było go tam. Dostrzegła go gdzieś indziej, za ogromną doniczką z roślinami pod chińską restauracją w towarzystwie Dustina.
-Co oni wyprawiają...-powiedziała pod nosem Emily dostrzegając jak młodszy chłopak spogląda przez lornetkę.
-Jesteś najgorszym szpiegiem w historii-powiedział Dustin-Rozglądasz się za dziewczynami, kiedy pod nosem masz idealną.
-Tylko nie mów Emily-westchnął Steve na myśl o kolejnej rozmowie o rudowłosej i uczuciach do niej.
-Emilyy-powiedział śpiewająco Henderson.
-Nie.
-Emily.
-Nie, przestań.
-Emily.
-Nie i koniec. Jesteśmy tylko przyjaciółmi.
-Podoba ci się, więc dlaczego się z nią nie umówisz?
-Ponieważ ona nie czuje tego samego i nie chce zniszczyć naszej przyjaźni-powiedział zirytowany brunet.
-Jestem pewny, że czuje to samo-odparł Dustin zerkając na starszego kolegę. On, podobnie jak i reszta paczki widzieli chemię między Stevem, a Emily, lecz oni sami nie mogli tego dostrzec.
Kenway podeszła niezauważalnie do chłopaków i położyła im dłonie na barkach mówiąc:
-Co wy robicie?
Dustin i Steve podskoczyli przestraszeni po czym spojrzeli z wyrzutem na dziewczynę, która zaniosła się śmiechem na ich reakcję. Henderson chwycił ją za nadgarstek pociągając w dół, aby i ona schowana była za roślinami.
-Szpiegujemy-odparł Steve na co rudowłosa uniosła lekceważąco brew do góry.
-To wybrałeś idealny uniform do tego-rzuciła sarkastycznie, a brunet wywrócił oczami.
-Czy idąc tutaj widziałaś jakiegoś wysokiego blondyna, bez uśmiechu z jakimiś kolczykami, moro czy torbą?-zapytał Dustin wracając do obserwacji otoczenia przez lornetkę.
-Nie. Szukacie jakiegoś złoczyńcy?-zapytała zdziwiona dziewczyna.
-Dokładniej złych Rosjan-sprecyzował Henderson za co Steve uderzył go dłonią w tył głowy-Ała, za co?
CZYTASZ
You are my light | Steve Harrington
FanfictionEmily nie miała przedtem wielu znajomych. Ba! Nie miała nawet najlepszej przyjaciółki czy przyjaciela, z którym mogłaby dzielić sekrety, spędzać wolną chwilę czy imprezować. Lecz pewnego dnia zostaje wplątana w nadzwyczajne wydarzenia i wtedy poznaj...