Fragnent 2

1.1K 76 5
                                        

Na przerwie rozmowa dalej trwała w najlepsze, ale już beze mnie. Za to dołączyła do niej większość klasy. Tylko Lys i Kas gdzieś zniknęli, a John i Marco stali z boku, nadal słuchając muzyki. No i ja. Też podpierałam ściany jak jakiś odludek. Spojrzałam na grupkę uczniów. Nawet nie zauważyli, że odeszłam. Jakoś mnie to nie zdziwiło.

Wyjęłam wodę z plecaka i odkręciłam korek. Upiłam łyka, po czym oblizałam usta.

- Izzy - zawołała Nikki, idąc w moją stronę. - Nie obrazisz się jak na następnej lekcji usiądę z Iris?

- Skądże- odparłam chłodno.

Wiedziałam, że tak będzie. Szczerze mówią, to zdziwiłam się, że w ogóle ze mną usiadła.

- Dzięki - uśmiechnęła się słodko i wróciła do grupki.

Schowałam butelkę do plecaka. Nadal nie mając co ze sobą począć.


***

Następną lekcją była matematyka, którą spędziłam gapiąc się w okno. Zastanawiałam się jak przetrwam do końca dnia. Siedziałam sama i zakładałam, że na innych przedmiotach sytuacja się powtórzy.

Gdy w końcu zadzwonił dzwonek zaczęłam pakować swoje rzeczy do plecaka. Szlo mi to tak powoli, że reszta klasy zdążyła opuścić salę. Zapinając zamek, spostrzegłam jak Nikki opuszcza klasę. Założyłam plecak i skierowałam się do wyjścia, z pomieszczenia, ale nauczycielka zatrzymała mnie przy swoim biurku.

- Następnym razem mogłabyś chociaż udawać, że uważasz- powiedziała ostro, a ja przytaknęłam.


***

Zatrzasnęłam drzwiczki od szafki. Zamknęłam ja na zamek i zarzuciłam plecak na jedno ramię. Dzisiejszy dzień nie był taki zły. Udało mi się usiąść na chemii z Anetą, a na francuskim z Rozalią. Klasa nie wygląda jakby miała uprzykrzać mi życie, a na dodatek jest w niej chłopak, który mi się spodobał. Do końca nie wiem, czy na pewno powinnam zaliczyć to do pozytywów, ale na razie niech tak zostanie.

Ruszyłam do wyjścia ze szkoły. Nikki poszła z dziewczynami do kawiarni, więc musiałam wracać sama. Uśmiechnęłam się smutno. Schemat się powtarzał.

Poczułam pukniecie w ramię. Podniosłam wzrok, na osobę, która próbowała zwrócić na siebie uwagę. Moim oczom ukazała się niebieskowłosy chłopak. Kojarzyłam go po tym jak dosiadł się do nas na wychowawczej. Obok niego szedł czarnowłosy nastolatek, wpatrzony w konsolę.

- Czemu nie poszłaś z dziewczynami? - spytał pierwszy z nich.

-Nie zostałam zaproszona - odparłam szorstko.

- Aj... To nie dobrze - skomentował.

Jakoś nie ubolewałam nad tym. Wiedziała, że w końcu i tak ludzie zaczną o mnie zapominać. Lepiej od początku się przyzwyczajać, a nie robić sobie nadzieje. Wyszliśmy ze szkoły i przemierzyliśmy dziedziniec.

- Jak pierwsz wrażenie? - Spytał Armin odrywając się od konsoli.

- W sumie dobre - odparłam.

Ta drugaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz