Czułam się jakbym dostała w twarz. Do oczu wzbierały mi łzy. Byłam wściekła i zraniona. Jak on...
- Wiem, że ten pomysł ci się nie podoba, ale...
- Ale?! Tu nie ma żadnego ale! Nie obchodzi mnie nic, co masz mi jeszcze do powiedzenia. Wypchaj się! - mówiłam dużo głośniej i żałośniej niż zamierzałam. Trudno.
- Śnieżko wysłuchaj mnie do końca.
- Nie! Odwal się!
Czułam, że jeśli zostanę tu choć chwilę dłużej to się poryczę jak małe dziecko. Nie zamierzałam tego przy nim robić. Dake złapał moje nadgarstki, zanim zdążyłam odwrócić się na pięcie. Szarpnęłam, ale nie wyswobodziłam rąk z jego dłoni.
- Nie mogę pozwolić by tak cię traktowały z mojego powodu.
- To nie jest wytłumaczenie na chodzenie z moją siostrą!
Chłopak westchnął, patrząc na mnie błagalnie.
- To nie będzie na prawdę. Dziewczyny dadzą ci spokój, a poza szkołą będę tylko twój.
Ta sytuacja przytłaczała mnie od samego początku, teraz to o mało nie zgniotła płuc, tak, iż nie mogłam oddychać. Dake wypuścił moje ręce. Jego wzrok błagał abym choć spróbowała to zrozumieć. Nie zamierzałam. Tu nie było czego rozumieć. Nie miałam nawet pojęcia skąd wziął ten kretyński pomysł, że jak zejdzie się na niby z moją siostrą to wszystko będzie fajnie. Gówno nie fajnie. Nie ufałam Nikki w takich sprawach, a Dake okazał się idiotą.
Pobiegłam. Nie za bardzo wiedząc nawet gdzie. Po prostu chciałam znaleźć się jak najdalej od tego kretyna i emocji, których ciężar ledwo znosiłam. Nigdy jeszcze tak długo nie biegłam. Mijałam ulice, ludzi, budynki, ale wcale nie zwracałam na nie uwagi. Liczyło się tylko zwiększenie odległości. Każdy krok to zapewniał, a ja chciałam tego jak najszybciej.
Byłam wściekła za każdym razem jak ich widziałam, razem, osobno, nie ważne. Nikki musiałam jakoś tolerować w domu, ale na szczęście tylko w domu. Dake kilka razy próbował ze mną gadać, jednak zabijałam go wzrokiem na tyle skutecznie, iż nie odważył się odezwać. Połączenia odrzucałam, SMSy ignorowałam. Kentin nie szczędził obraźliwych komentarzy na te dwójkę. Na początku śmiałam się z tego, ale im dłużej to trwało tym bardziej zaczynało irytować. Przypominało jaką idiotką się okazałam.
Dziewczyny już mi nie dokuczały, jednak miałam to gdzieś. Dake spiknął się z Nikki i jakoś nie wierzyłam, aby tylko udawali. Nie ważne jakby chłopak się zarzekał. Moja bliźniaczka prędzej czy później go w sobie zadurzy, o ile już tego nie zrobiła.
Widziałam raz jak trzymali się przez chwilę za ręce, kilka razy rozmawiali i nic więcej, ale nadal. Byli razem. Jeszcze ta cholerna Monique uwielbiała mi o tym przypominać... Jednego dnia znalazłam w szafce kartkę. Nie musiałam zgadywać od kogo była. W pierwszym odruchu chciałam ją zgnieść i wyrzucić, nigdy nie zaglądając do środka, a jednak otworzyłam. W środku znajdował się obszerny tekst zapisany małymi literkami. Przeczytałam go tak szybko, jakbym bała się, że jeśli zwolnię, to zrezygnuję, a papier wyląduje w śmietniku.
Dake opisał dokładnie swój idiotyczny plan. Zapewniał, że Nikki nic dla niego nie znaczy. Irytowałam się coraz bardziej, aż nie dotarłam do fragmentu, w którym opisał nasze pierwsze spotkanie ze swojej perspektywy. Mimowolnie usta wygięły się w maleńki uśmiech. "Ona jest naprawdę wyjątkowa", "Dla niej warto się postarać" zawsze chciałam to usłyszeć...
CZYTASZ
Ta druga
FanfictionPiękna, złotowłosa, nowa dziewczyna, do której chłopcy ustawiają się w kolejkę. Nie, to nie ja, ale moja siostra. Ja to ta druga bliźniaczka. Mam nie najlepszą opinię. Klasa raczej woli mnie unikać. Dyrka wydaje się czekać, aby mnie wyrzucić, a do t...
