Pudełko

409 38 6
                                        

Ktoś zakrył mi oczy.
- Zgaduj.
- Dake - zaśmiałam się, zdejmując jego dłonie.
- To, co z naszym piątkowym wypadem po szkole? - zapytał, siadając obok.
Blondyn zaprosił mnie do kina, poprzez wrzucenie liściku do szafki, który znalazłam, przed samym powrotem do domu.
- Chętnie pójdę - powiedziałam, uśmiechając się.
- To świetnie, zobaczymy się później, ja teraz muszę iść na wf. Do zobaczenia Śnieżko.
Pomachałam mu, gdy się odwrócił
. - Tydzień się znacie i już randkujecie? - zaczął Kentin, siadając obok. Spojrzałam na niego, zastanawiając się, co odpowiedzieć. Sugerował, że to za szybko, czy po prostu tak gadał? Wzruszyłam ramionami.
- Tak jakoś wyszło - odparłam po chwili ciszy.
- Ho ho! Nawet nie zaprzeczasz, że to randka.
Zarumieniłam się. Co ja poradzę, że wpadłam w oko tak fajnemu facetowi, a on mi?

Nikki i jej świta gadały o jakimś chłopaku z równoległej klasy. Nie podsłuchiwałam po prostu one były takie głośne, że nie dało się nie słyszeć, co mówiły. Ciągle tylko paplały o tym jakie ma fajne mięśnie, czy białe ząbki, co jakiś czas tylko przerywając to oceną lakieru do paznokci jednej z nich. No normalnie ambitna dyskusja. Razem z Kentinem zerkaliśmy tylko na siebie, marząc, aby były ciszej. Wyciągnęłam słuchawki, a chłopak wyjął swoje. Ja założyłam jego, a on moje. Puszczaliśmy sobie na wzajem te fajniejsze kawałki, ciesząc się, że muzyka zagłuszała gderanie. Kątem oka zauważyłam jak Laeti próbowała wbić się w grupkę. Niedługo miały być jej urodziny, więc podejrzewałam, iż rozdaje zaproszenia. Przyjrzałam się trochę sytuacji. Dziewczyny zlustrowały ją tak, że odpuściła, nawet nie otworzyła ust. Nikki tylko uśmiechnęła się do niej, ale nie był to szczery uśmiech, po prostu nie chciała jawnie pokazać swojej niechęci.

Spojrzałam na niego zaskoczona, odbierając z jego rąk zielone pudełko. Nie miałam pomysłu, co mogło być w środku. Dake tylko się uśmiechał, nie mówiąc nic, sugerującego zawartość. Zastanawiałam się chwilę, czy otworzyć, czy poczekać, aż chłopak sobie pójdzie. Blondyn zaśmiał się, rozbawiony moim zdezorientowaniem.
- Smacznego - powiedział, odchodząc.
"Smacznego"? Natychmiast zdjęłam pokrywkę.
- Wow - powiedziałam, widząc jedzenie w środku.
Wyglądało jak drugie śniadanie z azjatyckich dram. Kolorowo i zdrowo. Była nawet kulka ryżowa zrobiona na misia. Uroczo. Byłam pewna, że szczerzyłam się jak głupia do sera, ale miałam to w dupie. Dostałam właśnie śliczne śniadanko od jeszcze śliczniejszego chłopaka, z którym na dodatek miałam iść za parę dni na randkę. I miałam się nie szczerzyć? Aż szkoda było to jeść. Kentin zajrzał mi przez ramię.
- Zamawiam to o - powiedział wskazując palcem.
- Spadaj. - Odwróciłam się do niego, przybliżając do siebie pudełko. - Moje nie oddam.
- Ale się podzielisz - zaśmiał się.
Uśmiechnęłam się.
- Ale tylko to, więcej nie dostaniesz.
Tylko jemu oddałabym kawałek śniadania zrobionego przez takie ciacho jak Dake. Nikomu więcej. Poszliśmy na nasze miejsce na schodach, gdzie nikt nie chodził. Usadowiliśmy się, a Kentin wyjął swoje ciastka.
- Cukrzycy kiedyś dostaniesz - skomentowałam.
- Raz jeden jesz zdrowiej i się mądrzysz? - Poprawił okulary, mrużąc oczy. Wzruszyłam ramionami.
Zauważyłam, że ktoś do nas podszedł. Spojrzałam na Monique, nie powiem, abym się ucieszyła, że ją zobaczyłam. Nie znosiłam tej małpy, z wzajemnością. Nie miałam kompletnie pojęcia, czym sobie zasłużyliśmy na jej uwagę, w końcu nie zadawała się z "dziwadłami z klasy". Nie ukrywałam swojej niechęci, tak jak ona zwykle robiła to w stosunku do nas, gdy zmuszeni byliśmy do jakiejkolwiek interakcji z nią. Chwyciła moje pudełko ze śniadaniem, zanim mój mózg zarejestrował, co się stało.
- Co ty robisz? - zapytałam zdezorientowana.
- Pokazuję ci, gdzie twoje miejsce - odparła spokojnie, wysypując zawartość pudełka na podłogę. - Smacznego.

Ta drugaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz