Znak drogowy
Demon był grzecznym i spokojnym psem, dopóki nie widział wiewiórki. Te małe gryzonie budziły w nim uśpione instynkty. Westchnąłem, trzymając smycz. Demon usiłował biec za rudym zwierzęciem, ale trzymałem go zbyt mocno, aby mógł się zerwać. Spojrzałem przez ramię w kierunku swojego domu. Mieliśmy tylko przejść przez drogę i wejść do budynku, ale oczywiście musiała wyskoczyć jakaś gówniana wiewiórka.
Przed światłami stał czerwony samochód sportowy. Przyjrzałem się mu bliżej. Na miejscu pasażera zauważyłem Izzy. Puściłem smycz, aby móc podejść bliżej. Demon dobiegł do drzewa, na które chwile wcześniej wbiegła wiewiórka.
Miałem rację, to była ona. Zbliżając się zauważyłem, że płakała. Zapukałem w szybę, schylając się tak, aby mieć twarz na jej wysokości. Dziewczyna i kierowca samochodu spojrzeli w moją stronę. Wtedy go rozpoznałem. To ten sam koleś, co wtedy pod szkołą.
Auto odjechało z piskiem opon.
Lys <3
Dość szybko wyszliśmy z kawiarni. Rozmowa się nam nie kleiła, a Nikki wyglądała na znudzoną. Miałem wrażenie, że ulżyło jej, gdy zaproponowałem, iż odprowadzę ją do domu. Nie nazwałbym tego udaną randką. Dziewczyna zasugerowała, aby spotkać się raz jeszcze, ale była to tak subtelna aluzja. Uznałem, że w takim razie nie muszę dawać jej od razu odpowiedzi. Nie miałem pewności, czy chciałbym wyjść z nią gdzieś jeszcze raz. Dalej hipnotyzowała mnie swoim spojrzeniem, ale sama ona jako osoba nie robiła już takiego wrażenia. Zastanawiałem się, czy po prostu za dużo oczekiwałem.
Nikki co chwila próbowała nawiązać rozmowę, ale nie miałem na to ochoty. Dziewczyna wydawała się stresować ciszą, którą jej serwowałem.
Telefon zaczął wibrować w kieszeni. Przeprosiłem nastolatkę i odebrałem połączenie.
- Gdzie jesteś? - brzmiało jak złe wieści.
- Pod domem Nikki, odprowadzam ją. Coś się stało?
Kas zaczął opowiadać tak szybko, że nie byłem w stanie zrozumieć o czym mówił.
- Możesz powtórzyć, ale wolniej? - spytałem, przystając, a dziewczyna szła dalej nie zważając na mnie.
- Widziałem płaczącą Izzy w samochodzie tego debila, co zaczepiał ją pod szkołą.
W tym samym momencie na podjazd domu bliźniaczek wjechało auto.
- Taki czerwony sportowy?
- Tak! Zaraz skąd....
- Oddzwonię.
Dogoniłem Nikki, która była już tuz przy samochodzia. W tej blondyn otworzył drzwi od strony pasażera, dzięki czemu mogłem przyjrzeć się Izzy. Dziewczyna miała czerwone oczy i mokrą twarz. Kas mówił prawdę, że płakała. Pierwszy raz od dawna byłem naprawdę wściekły. Zacisnąłem dłonie w pięści. Nie zamierzałam go uderzyć, ale ta myśl wydawała się bardzo kusząca.
- Dake - powiedziała zaskoczona Nikki. - Co cię tu sprowadza?
- Znacie się? - spytałem kompletnie zaskoczony. Nie rozumiałem, co tu się właśnie działo.
- I uwielbiany - rzucił blondyn.
Izzy wyszła z auta i skierowała się w stronę domu, nie zwracając na nas uwagi.
- Wybaczcie jej ma gorszy dzień - wyciągnął jakąś reklamówkę czekoladowych lodów, po czym zamknął drzwi od strony pasażera.
Izzy zamknęła się w pokoju, wpuszczając do siebie tylko opakowanie lodów, więc Dake wrócił do salonu. Nikki skrzywiła się widząc wybrany przez chłopaka smak. Wyjaśniła mi później, iż czekoladowe oznaczają, że stało się coś, co przerosło jej siostrę i nie należy o to wypytywać. Musieli się dobrze znać, aby rozumieć ten swój "kod".
- Co się stało? - nie chciała odpuścić Nikki.
- Czekoladowe - powiedział Dake, mając nadzieję, że ten "argument" przekona dziewczyną, aby zrezygnowała.
Nastolatka westchnęła i zajęła się jedzeniem. Ja dalej zastanawiałem się, co to wszystko znaczy. Wtedy Izzy wydawała się przerażona jego osobą, a dziś okazało się, że to jakiś jej przyjaciel, czy inna bliska osoba. Dlaczego wtedy tak się zachowywał? Nie miał jej numeru, a wiedział jaki smak kupić, aby nikt w domu dziewczyny nie pytał o sytuację. Wszystko to wydawało się nie mieć sensu.
- Nie chcę być niegrzeczny, ale możesz nas zostawić samych? - zwróciłem się do blondyna.
- Nie, niech zostanie - powiedziała stanowczo Nikki. - Możesz mówić przy nim.
To również mnie zaskoczyło, ale skoro tak woli.
- Kim on jest?
Nie miałem siły starać się o grzeczniejsze ugryzienie tematu. Musiałem się dowiedzieć o co tu chodziło.
- To mój były i przyjaciel Izzy - odparła spokojnie Nikki.
- Twój też - upomniał się Dake, puszczając dziewczynie oczko.
- Skoro się przyjaźnicie to co miała znaczyć ta scena przed szkołą?
Czułem się sfrustrowany, wszystko zamiast się wyjaśniać tylko się komplikowało.
Nikki spojrzała zdziwiona na chłopaka. Najwyraźniej nie tylko ja tu czegoś nie rozumiem.
- Mamy trudną relację, przyznaje - odparł, krzyżując ręce.
To akurat udało mi się już zauważyć.
Oboje nie byli chętni do dalszej rozmowy. Nikki stwierdziła, że nie chce słuchać o ich kłótniach, twierdząc, że to u nich normalne. Coś przede mną ukrywała. Wyczuwałem to. Chłopakowi widocznie ulżyło.
Wiedziałem, co widziałem. To nie była normalna kłótnia, jednak nie drążyłem tematu. Uznałem, że nic się od nich nie dowiem, a Izzy na razie najlepiej zostawić samą. Postanowiłem wrócić do domu i wyjaśnić całą sytuację z dziewczyną przy najbliższej okazji.
CZYTASZ
Ta druga
Hayran KurguPiękna, złotowłosa, nowa dziewczyna, do której chłopcy ustawiają się w kolejkę. Nie, to nie ja, ale moja siostra. Ja to ta druga bliźniaczka. Mam nie najlepszą opinię. Klasa raczej woli mnie unikać. Dyrka wydaje się czekać, aby mnie wyrzucić, a do t...
