Ja krzyczę, ty krzyczysz, wszyscy krzyczymy - 14

553 65 144
                                    

"Będę pisać codziennie", " Nie zawiodę moich czytelników ", " Dyscyplina".
Ale ze mnie czereśnia...
Nawet...
Nawet nie będę się tłumaczyć.
Po prostu przyjmę pokutę.
Ale zamiast tego...
Woaaaaaahhhhh!!!!!
Jest już Tysiąc 😍
Nie wiem jak to się stało, ale stało się.
Nigdy nie sądziłam nawet, że napiszę więcej niż rozdział tej historii.
I, że Komukolwiek będzie się chciało to czytać.
Muah!
°°°
Jestem robotem, to samo w sobie jest epickie
~

- Chcesz mi powiedzieć, że postrzeliłaś samotną, nieuzbrojoną femme!?

Arcee spięła się pod słowami medyka, ściągając ramiona razem. Dosłownie przed chwilą była zmuszona zdać raport z dzisiejszego dnia, co nie należało do najprzyjemniejszych - zważywszy co się wydarzyło, a fembotka jak widać wypadła na tym słabo.

- Wiesz przecież, że przydałaby się nam każda możliwa pomoc! W dodatku pomyśl jakie robimy wrażenie! Powinniśmy być znani jako ci, gdzie Autoboty jak i bez frakcyjni mogą czuć się bezpiecznie!

Botka stała sztywno nie bardzo wierząc w to co dochodzi to jej procesorów słuchowych. Postąpiła tak, jak zareagowałby każdy.

- Zaatakowała mnie! Skąd miałam znać jej motyw!? - Tłumaczyła się granatowa femme.

- Ale dlaczego cię zaatakowała!? Powtórz Jack! - Nakazał medyk, kierując się w stronę chłopaka, który do tej chwili opierał się wyluzowany o balustradę. Teraz natomiast podskoczył nieznacznie rozszerzając oczy.

- Ratchet, przyjacielu... - Zaczął potulnie Optimus, ale medyk chyba nawet go nie usłyszał w swojej starczej furii.

- No nie wstydź się Jack - Ponaglał, ale dzieciak skulił się tylko zauważając bardziej niż morderczy wzrok fembotki.

- Każdy z was ma trochę racji, dlatego powinniśmy rozwiązać to jak cywilizowani... - Próbował dowódca, ale miał zbyt małą siłę przebicia.

- Równie dobrze mógł być to decepticon! - Krzyczała Arcee.

- Przemoc i agresja do niczego nas nie doprowadzą, jedynie sprawi, że oddalimy się od siebie i...

- Podobno Jack próbował ją do nas doprowadzić, czemu nie słuchasz własnego podopiecznego? - Ratchet położył swoje dłonie na biodrach, co dało mu wygląd ganiącej matki.

Arcee wydała oburzone westchnienie - Może dlatego, że przez cały czas wciskał mi kit, że to tylko zwykły pojazd! - Wycelowała oskarżająco palcem w chłopaka, który wyglądał jakby miał ochotę być w każdym możliwym innym miejscu.

- Wystarczy! - Nakazał Optimus surowym tonem, na co wszyscy wzdrygnęli się zamilkli posłusznie.

Prime westchnął cicho i skierował optykę w stronę ludzkiego chłopca. - Dlaczego chowałeś przed nami tą informację? - Zapytał głosem, którego używa się do uspokajania dzieci, albo debilów.

Jack zamrugał.

- Wiesz, że gdyby stało się tak jak podejrzewała Arcee, mógłbyś być w wielkim niebezpieczeństwie. Nie bez powodu staramy się was ochraniać - Mówił dalej czekając, aż chłopak postanowi coś powiedzieć.

- Cóż... - Zaczął nieprzekonany - Obiecałem jej to... Powiedziała, że sama chce zdecydować o tym kiedy dowiecie się o jej istnieniu... - Wyznał, zabierając wzrok od dowódcy.

Arcee prychnęła i już miała zamiar coś powiedzieć, ale Prime uciszył ją podnosząc rękę.

- Myślisz, że byłaby jeszcze skłonna do nas dołączyć? - Dopytywał, na co Jack wzruszył ramioami.

Pozytywna Postać | TF - Prime (2018) ZAWIESZONEOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz