Przeciągnąłem się i poczułem, jak Ariel mocniej mnie obejmuje. Otworzyłem oczy i widząc, jak jasno jest w pomieszczeniu, stwierdziłem, że chyba wystarczy spanka. Chociaż... W nocy za dużo nie spałem.
Obróciłem się twarzą do anioła i delikatnie go pocałowałem. Ten na początku zmarszczył jedynie brwi, ale po chwili otworzył oczy i się uśmiechnął.
- Dzień dobry.
- Bardzo dobry.
Ariel popatrzył na mnie jeszcze chwilę, po czym ponownie zamknął oczy i wtulił się we mnie tak mocno, że byłem już gotowy usłyszeć trzask pękających kości. Na szczęście nic takiego nie usłyszałem.
- Udusisz mnie.
- Daj się chwilę nacieszyć.
Nie widział tego, ale przewróciłem oczami. Jednocześnie jednak przytuliłem się do niego.
- Która godzina?
- Nie mam pojęcia. Też się dopiero obudziłem. Czekaj chwilę...
Wygramoliłem się nieco spod jego cielska i zerknąłem na zegar.
- Pierwsza.
- ... Po południu?
- Nie, w nocy. No chyba widzisz, że po południu.
- ... Trochę pospaliśmy.
- To twoja wina.
- ... Tak. Moja.
Anioł uśmiechnął się bezczelnie, a ja zarumieniłem się na wspomnienie tego, na czym ta wina konkretnie polega. Wczoraj zostawiliśmy tamtą zgraję i wróciliśmy do Kapitolu a później... No nie żartował z tym, że będzie się tym rozkoszował... w sensie... Nie mam pojęcia, ile się ze mną judził, nim doszliśmy do sedna, ale dosłownie błagałem go, by w końcu dał mi dojść.
Powinienem czuć się z tym źle? Bo jest wręcz odwrotnie. Jakby co zwalę wszystko na alkohol. Tak. To dobry pomysł.
- Ariel... jestem głodny. Przynieś mi coś do jedzenia.
- Życzysz sobie śniadanie do łóżka?
- Tak, bo nie dam rady się ruszyć. Gdybym był zwykłym człowiekiem to...
- To?
- To pewnie bym umarł.
Ariel zaczął się głośno śmiać, a ja w odpowiedzi trzepnąłem go kilka razy w ramię.
- No i czego rżysz, mówię poważnie. Śmiejesz się, bo ty tylko pakujesz się do środka, a to ja się muszę martwić czy to fizycznie w ogóle możliwe.
- Będę delikatniejszy.
- No mam nadzieję...
- Później ci to wynagrodziłem.
- ... Zaliczyłem to jako przeprosiny, więc nie musisz klękać... chociaż możesz. Nie pogniewam się.
W odpowiedzi szatyn poczochrał moje włosy i delikatnie pocałował mnie w czoło. Po chwili stwierdziłem, że jest coś, co mnie ciekawi dlatego wygrzebałem się spod jego ramienia i usiadłem, tak by być zwróconym w jego stronę.
Miałem doskonały widok. Ariel wyglądał doprawdy cudnie, poczułem wręcz dumę z tego, że jest mój. Spoglądał na mnie tymi zielonymi oczami, jego długie włosy były rozsypane po poduszce i mogłem podziwiać umięśniony tors a pod cieniutką kołdrą kryła się... reszta. No, no... Ale o czym to ja... a no tak.
YOU ARE READING
Alexis IV
FantasyKolejna część przygód Sky'a (pół anioła - pół upadłego) oraz jego 'anioła stróża' Ariela.
