Minęło parę dni w których raczej nikt z nikim się z nie odzywał. Po ostatniej sytuacji w restauracji każdy wolał się zając swoimi zajęciami. Część była zła na Whiteforda, druga część stwierdziła, że słusznie zrobił nie dając Cassie złudnych nadziei. Inni mieli ten konflikt totalnie gdzieś i byli źli, że reszta popsuła nam wieczór.
Wszystkiego oczywiście dowiedziałam się od Brandona, bo tylko z nim rozmawiałam, a on wiedział wszystko od swojej wścibskiej dziewczyny. Dowiedziałam się nawet, że po całym zajściu Cassie pojechała do Zacka... Nie trzeba być geniuszem, żeby zgadnąć, że została tam już na noc. Mimo tego, że nas związek nie jest idealny to uważam, że to nie jest w stosunku do mnie okej. W końcu świadomość, że Cassie jest nimfomanką, kocha seks, a teraz spędziła noc u mojego chłopaka, nie napawa mnie szczęściem. Sama nie rozmawiałam z nimi, bo nie chciałabym usłyszeć najgorszego. Może nic nie czuję do Zacka, ale chyba żadna dziewczyna nie chciałaby być zdradzona.
Brooke ta cała sytuacja doprowadzała do szału i postawiła sobie za cel, że wszystkich pogodzi. Wymyśliła, że zaprosi nas do siebie na basenową imprezę już jutro. Zadeklarowane, że gorące ciała, drinki i słońce szybko postawią nas na nogi i będziemy się genialnie bawić. No i kim bym była, gdybym się nie zgodziła? Również chciałam, żeby każdy ze sobą normalnie rozmawiał. Pierwszy raz muszę przyznać, że Brooke wyszła z naprawdę fajną inicjatywą. Największy problem stanowiło to, że dziś mam walkę, a jutro będę musiała wyjść w stroju kąpielowym. Muszę przeszukać szafę w poszukiwaniu jakiegoś pareo, które narzucę na moje ciało. Mam nadzieję, że walka okaże się w miarę łatwa i mocno nie oberwę. Matt już wystarczająco dużo wie i nie mogę dopuścić, by poznał resztę. Jeśli przez dłuższy czas nic nie znajdzie to w końcu odpuści. Nadzieja tylko w Louisie i Cadence, bo jak któryś z nich się wygada to koniec...
Przechodziłam na drugą stronę ulicy, w celu odwiedzenia domu mojego chłopak. Myślę, że to najwyższy czas, żeby się wytłumaczył, co robił z Cassie. Trochę się stresowałam. Zdrada, mimo wszystko okropnie, by na mnie wpłynęła. Wierzę, że Zack jest inteligentny i rozsądny, ale rudowłosa jest okropnie seksowny i piękna. Grzechem byłoby jej nie ulec. Ona potrzebowała pocieszenia, a on może po prostu się poddał, bo ma dość mojego zachowania. Wcale bym się mu nie dziwiła, ale w środku mnie była jeszcze ta iskierka nadziei. Może sobie to wszystko uroiłam?
Zapukałam do środka, a drzwi otworzył mi mój chłopak. Wydawał się być zaskoczony moją wizytą. Właściwie od początku naszego związku to nie odwiedziłam go bezinteresownie. Chyba ten fakt doprowadził do tego, że teraz stoi ze zmarszczonymi brwiami i dałabym sobie rękę uciąć, że zastanawia się, co tu robię.
-Abigail? Wejdź – w końcu coś wydukał, a mi udało się przejść przez próg w momencie, kiedy się odsunął.
-Hej słońce – odwróciłam się w jego stronę. Ręce trzymałam splecione przed sobą. Stresowałam się, ale spróbowałam się uśmiechnąć. Niestety nie poszło po mojej myśli i wyszedł z tego jakiś krzywy grymas.
-Miło, że wpadłaś. Chodź do salonu – uśmiechnął się i wskazał ręką na salon.
Przeszłam w stronę pomieszczenia, które wskazał. Kiedy zobaczyłam, kto siedział na kanapie to oczy prawie mi z orbity nie wyleciały. Pieprzona Cassandra Smith leżała pod kocem na kanapie, oglądając coś na telewizorze.
-Przyszłam porozmawiać, ale chyba to nie odpowiednia chwila... - mruknęłam. Nie chciałam rozmawiać, gdy ona była obok. Niech jeszcze ściągnie ten koc, a pod nim będzie w samej bieliźnie. Przysięgam, że wyjdę i więcej mnie nie zobaczą.
-Co się stało Abby? – Cassandra szybko wstała na równe nogi i skierowała się w moją stronę. Uwierzcie lub nie, ale miała na sobie dres. Piękna, idealna, perfekcjonistka ubrała te totalnie niepasujące do niej ubrania. Muszę przyznać, że gula mi zeszła z gardła, gdy okazało się, że ma coś na sobie.
YOU ARE READING
Player
Ficção AdolescenteJej życie to komputer. Zamknięta w sobie nie wyobraża sobie innego zajęcia niż granie całymi godzinami. Co spowodowało jej nie ufność? Kim była kiedyś?
