Lecieli tak na miotle przez około godzinę czasu. Podczas lotu oczywiście rozmawiali, ale głównie cieszyli z udanej ucieczki, chodź plan który wymyślili na nic się nie zdał.
Teraz już lądowali w lesie znajdującym się obok miejsca zamieszkania rodziny Potter, czyli miejscowości o nazwie Dolina Godryka. Wylądowali w lesie ponieważ nie chcieli przecież, by jakiś mugol zobaczył, że dwójka nastolatków leci sobie jakby nigdy nic na miotle.
Po wylądowaniu od razu schowali ich środek transportu do torebki.
Droga przez ciemny las była dla Aries dość stresująca. Nie wiedziała kto i co w nim mieszka, a ciemność wokół niej, nie pomagała jej.
- Dalego jeszcze? - zapytała Syriusza po około pięciu minutach drogi, gdy usłyszeli jakiś szmer po ich lewej stronie.
- Nie mam pojęcia. - odpowiedział. Siostra cały czas trzymała go za dłoń.
Szli, a dziewczyna żeby nie zwracać uwagi na nocne życie lasu, nuciła pod nosem jakąś wymyśloną przez siebie melodie.
Czuła jak kilka razy zahaczyła sukienką o różnego rodzaju krzaki czy wstające patyki. Jedna z gałąź drzewa nawet zarysowała jej policzek. Była pewna, że jej sukienka nie była w najlepszym stanie.
Szli tak przez około piętnaście minut, gdy zobaczyli za drzewami światła dochodzące z wioski, a im bliżej nich byli tym bardziej było widać rozświetloną ulicę miasteczka, jak i było słychać śpiew kolęd, co uspokoiło rodzeństwo.
Gdy byli już na skraju lasu, dziewczyna przestała nucić swoje piosenki, by wsłuchać się w te radosne i świąteczne, które tworzyły idealny klimat świąt.
Gdy wyszli z lasu, dziewczyna spojrzała na swoją kreacje, która przedstawiała się dość marnie. Dół sukni był porozrywany w kilku miejscach, tak jak koronka na rękawach, ubranie na dole było w dodatku mokre od śniegu znajdującego się na ziemi, w końcu był grudzień.
Szata Syriusza nie była w lepszym stanie, także można było zauważyć w niej kilka dziur, jego ubranie było również mokre od śniegu, który oprócz tego, że znajdował się na ziemi, to jeszcze zaczynał powoli padać z nieba.
- Który to dom Jamesa? - zapytała dziewczyna.
- Kiedyś pokazywał mi swoje rodzinne zdjęcie na tle swojego domu. - powiedział, po czym starał się przypomnieć sobie wygląd domu przyjaciela. - Miał parter i poddasze, kolor ścian chyba beżowy, a dach – zastanowił się chwile – chyba granatowy. - na jego słowa, oboje zaczęli rozglądać się w poszukiwaniu takiego domu.
Nie zajęło im to długo, bo już po chwili zauważyli dom o takim opisie, który Syriusz od razu rozpoznał.
Ogród był przykryty śniegiem, tak samo jak dach budynku, a z komina leciał dym. Posiadłość była ogrodzona ozdobnym płotem. Z tyłu domu dało się zauważyć ubraną w bombki i światełka choinkę.
- Jaki ten dom jest piękny. - skomentowała dziewczyna. - w wiosnę i lato musi być jeszcze piękniejszy. - dodała zauważając ogród z przodu domu.
- Z tyłu jest jeszcze piękniejszy. - powiedział Syriusz nawiązując do zdjęć, które miał przyjemność oglądać.
- Myślisz, że nas przyjmą? - zapytała nastolatka. - W końcu nawet nas nie znają.
- Może nas przyjmą. - powiedział Syriusz posyłając jej uśmiech, po czym dodał - Wesołych Świąt, Aries.
- Wesołych Świąt, Syriusz.
Rodzeństwo w końcu podeszło do drzwi domu, wcześniej wchodząc przez furtkę, którą po sobie zamknęli.
Przez okna domu było widać światło i dało się usłyszeć trzy głosy, jeden z nich dziewczyna zdefiniowała jako głos Jamesa.
CZYTASZ
Nasza era - huncwoci - Remus Lupin
AdventureNa podstawie opowiadań J.K. Rowling - seria ,,Harry Potter" Początkowe rozdziały są do poprawy, ale im dalej tym lepiej. Wszystkie podobieństwa do innych utworów są przypadkowe. TW: - atak/i paniki, - przemoc w rodzinie. Wyższe notowania: #4 dorcasm...
