53

88 7 36
                                        


Syriusz gdy dotarł do skrzydła szpitalnego, Aries już leżała nieprzykryta kołdrą na łóżku uspokojona dzięki zażyciu eliksiru spokoju. Podszedł do niej siadając na krawędzi materaca obok niej i złapał siostrę za lewą dłoń.

- Co się ostatnio z tobą dzieję? – zapytał delikatnie, a ta spojrzała na niego i wzruszyła delikatnie ramionami.

- Stres. – odpowiedziała. – A wszystko inne nie pomaga.

- Co wszystko inne? – dopytywał, a Aries zamilkła na dłuższą chwilę nie wiedząc jak dobrać odpowiednio słowa.

Regulus przecież prosił ją, żeby ta ukryła ich kontakt przed Syriuszem. Nie mogła więc bliźniakowi o nim nic powiedzieć i z bólem serca musiała trzymać to w tajemnicy przed bratem.

- Dowiedziałam się, że Andromedzie prawdopodobnie grozi niebezpieczeństwo. Syriusz boję się o nią i o ciebie, nigdy nie wiadomo na jaki pomysł wpadnie nasza świrnięta rodzina. – drugie zdanie powiedziała załamującym się głosem, a chłopak westchnął cicho i mocniej ścisnął jej dłoń w ramach wsparcia.

- Od kogo to wiesz? – zapytał wpatrując się jej w oczy.

- Od pewnego źródła. – odpowiedziała, a ten spojrzał na nią z niedowierzaniem wymieszanym z troską.

- Aries, imię i nazwisko. – ponaglił ją, a ona na chwilę odwróciła od niego wzrok.

- Nie ważne od kogo. Ufam tej osobie. – powiedziała wracając do niego oczami. – Stresuję się też likantropią Remusa. – dodała szeptem ucinając wcześniejszy temat.

- Spokojnie, on ma w nas wsparcie. – starał się ją uspokoić. – Nie masz się o co martwić. – zapewniał ją.

- Ja też bym chciała być dla niego wsparciem. – powiedziała i odetchnęła głęboko ze zmęczenia i bezsilności.

Ze skrzydła szpitalnego wyszła tego samego dnia, więc noc spędziła już w swoim dormitorium.

Następnego dnia z samego rana wysłała ostrzegający list do Andromedy, żeby ta zachowała szczególną ostrożność z mężem. Tym bardziej, że jej kuzynka miała malutką, trzyletnią córeczkę.

***

Reszta egzaminów minęła jej już bez większych kłopotów i już za moment miały rozpocząć się wyczekiwane przez nią wakacje. Jedyne co zostało to zmartwienie, które nie opuszczało jej głowy.

Regulus jak na razie nic więcej do niej nie pisał, ale czasami wymieniali się spojrzeniami czy to na korytarzach, czy to w wielkiej sali.

Remus w dalszym ciągu unikał jej jak ognia, co niezwykle frustrowało Jamesa, Syriusza i Dorcas oraz mocno przygnębiało Aries. Tym bardziej, że po drugim tygodniu egzaminów wypadała pełnia księżyca. Black przez to nie mogła zasnąć, więc przesiedziała kilka godzin przed kominkiem w pokoju wspólnym starając się czytając książkę, wpatrując się w wygasający ogień lub w jasny księżyc za oknem.

Zmyła się stamtąd od razu gdy kolor nieba zaczął jaśnieć, nie chcąc denerwować wracającego po przemianie Remusa swoją osobą.

Inna sytuacja była z Rosierem. Widziała kilka razy, że ślizgon rzucał w jej stronę ukradkowe spojrzenia co niezwykle dziwiło Aries, ale zrzucała to na ciekawość Evana. Z tego co zauważyła dziewczyna to chłopak bardzo lubił obserwować innych i w ten sposób dowiadywał się o danych osobach więcej.

Kiedy szła ostatni raz w tym roku szkolnym do biblioteki, żeby oddać wszystkie książki wypożyczone stamtąd i które były jeszcze u niej w dormitorium, to właśnie w drodze do niej natknęła się na ślizgona, który niechcący na nią wpadł powodując, że wypadły jej wszystkie książki z rąk. Wyjątkowo mocno ją to zirytowało. Wywróciła oczami i razem z blondynem ukucnęła żeby pozbierać lektury.

Nasza era - huncwoci - Remus LupinOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz