25

120 4 2
                                        

Po pamiętnej nocy, gdy nastolatce śnił się paskudny koszmar, dziewczyna bała się zmrużyć oczu, podczas kolejnej nocy. Chodź wiedziała, że był to jedynie koszmar, to strach chodził za nią cały czas i nie dawał jej chwili odpoczynku.

Aries oprócz stresowania się, myślała także o tym, jak pozbyć się podręcznika matki w szybki sposób. Miała kilka pomysłów, ale najbardziej spodobał jej się pomysł ze spaleniem książki. Miała nawet zaplanowane, że w nocy - gdy raczej każdy uczeń śpi - zejdzie do pokoju wspólnego i wpakuje książkę do kominka, a dzięki temu, że i tak nie spała w nocy, wyszła cicho z dormitorium, wcześniej zabierając podręcznik z szafki nocnej, koc oraz misia od Remusa i zeszła po schodach na dół.

Tak jak się spodziewała, nikogo nie było. Słychać było tylko wypalające się drewno w kominku.

Odłożyła książkę na obok i usiadła na dywanie przed kominkiem, wcześniej okrywając się kocem oraz kładąc pluszaka na swoich kolanach. Spojrzała w okno, za którym nie było widać niczego oprócz wyjątkowo jasnego księżyca, którego zasłaniało kilka szarych chmur błąkających się po nocnym niebie. Dziewczyna uwielbiała patrzeć na księżyc w pełni, szczególnie zimą, wydawał się jej wtedy najładniejszy.

Spojrzała na książkę, westchnęła dość głośno, wyciągnęła dłoń po podręcznik, po czym usłyszała:

- Aries? - zapytał Syriusz. Byli we czwórkę James, Peter, łapa i blady Remus, który podpierał się na Peterze i Potterze.

- Co tu robisz o tej godzinie? - zapytał rogacz. - Powinnaś spać.

- Mogłabym zapytać o to samo. - odpowiedziała, na co Syriusz wywrócił oczami.

- Uczysz się? O tej godzinie? - zapytał Peter wskazując na podręcznik głową.

- A – zająknęła się – Tak? - Syriusz i James spojrzeli na ją z uniesionymi brwiami. - Nie, nie uczę się.

- To co rob...? - zaczął Potter.

- Ej, bo jest już późno. - wyszeptał zestresowany Remus do chłopców, myśląc że dziewczyna go nie usłyszy.

Usłyszała i to bardzo dokładnie.

- Na co jest późno? Znów się gdzieś wymykacie? Remus dlaczego jesteś taki blady?

Po chwili ciszy odezwał się Syriusz:

- Idźcie ja zostanę. - Remus posłał mu wdzięczne spojrzenie, po czym razem z Jamesem i Peterem wyszli przez obraz Grubej Damy.

- Co się stało Remusowi?

- Nic takiego. Naprawdę. Źle się poczuł i szliśmy z nim do skrzydła...

- Syriusz, wiem że oszukujesz. Znam cię od urodzenia. - odpowiedziała na co Syriusz wzruszył ramionami. - Dobra, jak Remus będzie chciał to mi powie, mam przynajmniej taką nadzieję.

- Jak będzie gotowy to na pewno ci powie, przecież wiesz, że lunio to lunio. Zamknięty chłop z niego. - na jego słowa Aries cicho parsknęła. - No co? Taka prawda. A ty co tu robisz?

- Ja... dobra koniec. Mam dość powiem ci. - przerwała na chwilę, wiedziała że nie było już odwrotu, musiała powiedzieć mu wszystko, nie tylko dla jej własnej psychiki, ale także dlatego, że Syriusz na to zasługiwał. - Bałam się ci to powiedzieć, nie chcę żebyś był na mnie zły. - spojrzała na kominek, tylko po to by nie musieć patrzeć w oczy brata.

- Raczej nie obrażę się za to, że uczyłaś się ze starego podręcznika od... transmutacji. - przeczytał tytuł książki, po czym nastała chwila ciszy, podczas której Syriusz wziął książkę do dłoni i otworzył na pierwszej stronie. - Co jest?! - zdziwił się, gdy jak domyśliła się dziewczyna, przeczytał imię i nazwisko właściciela owego przedmiotu.

- Przepraszam, wiem że powinnam powiedzieć ci wcześniej. Zasługujesz by wiedzieć o takich rzeczach jak ta książka.

- Co chciałaś z nią zrobić? - zapytał. - Spójrz na mnie. Nie jestem zły Aries, tylko przykro mi, że nie powiedziałaś mi wcześniej. - dziewczyna po chwili postanowiła spojrzeć na brata.

- Spalić. Tak żeby nie zostało po niej śladu. - odpowiedziała patrząc bratu w oczy, a on się do niej... uśmiechnął.

- Z chęcią popatrzę jak te kartki się sfajczą. - odpowiedział nostalgicznie przeglądając kartki podręcznika. - coś ciekawego tu jest?

- Oprócz przypadkowych rozmów matki z kimś, nie mam pojęcia z kim, to nic. Znalazłam jeszcze kilka wypracowań i kawałki pergaminów z kolejnych rozmów, włożyłam je na koniec podręcznika. - Syriusz od razu otworzył książkę na ostatniej stronie i wyjął wspomniane wcześniej kawałki pergaminów, po czym zaczął je przeglądać, a gdy skończył, niespodziewanie wrzucił je wszystkie naraz do kominka, niektórymi z nich nie trafił, ale Aries szybko je zebrała i wrzuciła do ognia.

- Nasza matka była taka sama gdy chodziła do szkoły. Nieznośna i nudna. - odpowiedział.

- Chcesz wejść po koc? - zapytała Aries, a na jej słowa chłopak szybko usiadł obok siostry i nakrył się kocem.

- Razem? - zapytał Syriusz, podnosząc delikatnie książkę do góry.

- Razem. - potwierdziła dziewczyna, chwytając za drugą połowę przedmiotu.

- Trzy...

- Czte...

- Ry. - powiedzieli razem i wrzucili podręcznik do kominka, a satysfakcja wymalowana na ich twarzach nie mogła się równać niczemu innemu.

- Dawno nie czułem się tak usatysfakcjonowany jak teraz. - powiedział chłopak po chwili nie odrywając wzroku od kominka.

- Ja też Syriusz. - odpowiedziała patrząc jak kolejne kartki zajmują się ogniem i przywierają czarny kolor. - Bałam się, że będziesz zły. Śnił mi się nawet koszmar. Myślałam, że dziś nie dam rady zasnąć, ale chyba będzie to najpiękniejsza noc od dawna. - powiedziała.

- To dlatego byłaś dziś taka blada? - zapytał.

- Ta. - odpowiedziała po czym przytuliła maskotkę, która po chwili zaczęła się stopniowo ocieplać.

Nastała chwila cieszy, ale takiej miłej i spokojnej.

- Od Remusa? - zapytał łapa.

- Co? - zapytała głupio dziewczyna. - A tak. Od Remusa. Prawda, że jest słodki?

- Lunio czy piesek?

- Piesek, chodź Remus też potrafi być słodki. - powiedziała, na co Syriusz się naburmuszył, oczywiście Aries nie wiedziała o tym, że chłopcy byli animagami. Gdy zauważył delikatne wypieki na twarzy siostry wywrócił oczami.

- Nie zakochaj się jeszcze. - powiedział do niej, na co dziewczyna wbiła mu łokieć w żebra.

- Sam się nie zakochaj. Chodź nie, cofam moje słowa, przecież ty już jesteś zakochany. - stwierdziła.

- Niby w kim? - prychnął

- Dorcas. - odpowiedziała pewnie, na co Syriusz spojrzał na nią z uniesionymi brwiami.

- Chyba ci się coś pokręciło w głowie.

- Yhy, tak oczywiście. Gdybyś był mną, miałbyś dość patrzenia jak twój brat patrzy na twoją przyjaciółkę maślanymi oczami. - odpowiedziała.

- Wcale nie! - odpowiedział, a na jego słowa to tym razem Aries spojrzała na niego z uniesionymi brwiami. - A ona też tak na mnie patrzy? - zapytał.

- O to musisz się już sam jej zapytać. - na jej odpowiedz Syriusz wypiął do niej język. - Arystokracje nie wypada tak się zachowywać. - zacytowała matkę przekształcając swój ton głosu, tak żeby przypominał ten należący do kobiety.

- Jej opinia właśnie pali się w kominku w pokoju wspólnym gryffindoru. - odpowiedział, na co Aries posłała mu uśmiech.

- To najlepsze słowa jakie dziś usłyszałam. - powiedziała.

Posiedzieli tak jeszcze dłuższą chwilę po czym rozeszli się do swoich dormitoriów. Syriusz oczywiście, po chwili poszedł w kierunku wrzeszczącej chaty, aby spędzić resztę nocy z przyjaciółmi, wspierając Remusa, podczas jego przemiany.


Nasza era - huncwoci - Remus LupinOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz