50

66 5 0
                                        


Mimo, że rozmowa z Rosierem zrobiła zamieszała w głowie Aries, to i tak postanowiła go posłuchać i napisać list do brata.

Usiada kolejnego dnia wieczorem na łóżku, wyciągnęła kałamarz, pióro, pergamin i losową książkę, która służyła jej za oparcie dla kartki. Rozłożyła się wygodnie i myślała co chciała mu przekazać.

Siedziała tak nad listem z dziesięć minut z piórem w dłoni i jedyne co do tej pory wyskrobała to Drogi Regulusie.

Co ona niby miała mu napisać?

Westchnęła sfrustrowana i spojrzała w sufit. Była na szczęścia sama w pokoju, bo Dorcas poszła do biblioteki z niektórymi osobami z ich rocznika żeby jeszcze po powtarzać do SUMów, a Lily poszła gdzieś z Marleną. Aries nie mogła się pojawić w pokoju wspólnym, myśląc że siedzą tam huncwoci, a przecież gdyby tylko tam zeszła to Remus by stamtąd uciekł. Ostatnio gdy chciała porozmawiać z Peterem o zbliżającym się SUMie z historii magii i podeszła do chłopców, to nim się obejrzała a Lupin wstał i zniknął. Ledwo powstrzymała wtedy cisnące się do jej oczu łzy.

Tak, dalej się do niej nie odezwał, a ta zdążyła się z tego powodu popłakać już z kilkanaście razy. Teraz też zamknęła oczy, nie chcąc żeby słone łzy spłynęły po jej policzkach na myśl o nim. Czuła się bezsilna względem swojego młodszego brata, jak i Lupina.

Nie wiedziała jednak, że chłopcy poszli już dawno do swojego dormitorium, a James robił właśnie kazanie Remusowi, żeby się ogarnął i pogadał z przyjaciółką. Syriusz był równie nabuzowany i próbował razem z Potterem dotrzeć do przyjaciela. Peter raczej przyglądał się temu wszystkiemu bojąc się odezwać.

- Lupin! Ile można? Wykończycie się nawzajem nie rozmawiając! – mówił Black.

- Jestem pewny, że Aries płakała przez całą tę durną sytuację i się nią i tobą zamartwia. – ciągnął James odrobinę spokojniej od Syriusza.

Remus tylko siedział cicho i słuchał przyjaciół. Wiedział, że smutek towarzyszący Aries widoczny na jej twarzy od tego feralnego wydarzenia był jego winą, ale bał się z nią porozmawiać. Nie chciał żeby ryzykowała dla niego tak jak chłopcy i zarazem bał się, że Black odwróci się od niego, że będzie się go bać, albo że będzie się go brzydziła.

- Ona ci krzywdy nie zrobi. – Syriusz usiadł nerwowo obok Lupina, który postanowił w końcu zabrać głos.

- Nie chcę żeby dla mnie ryzykowała tak jak wy, ani żeby się ode mnie odwróciła. – powiedział cichym i zmęczonym głosem patrząc na swoje nogi, a po pokoju rozniósł się głośny plask. Potter uderzył się otwartą dłonią o swoje czoło w geście niedowierzania.

- Serio Lunatyk? – zapytał i tą samą dłonią potargał sobie włosy. – Ona ma się od ciebie odwrócić? Dosłownie laska płacze za tobą! – jego głos brzmiał bardziej nerwowo niż przed chwilą.

- Merlinie daj mi siłę. – westchnął Syriusz i złożył błagalnie dłonie, po czym spojrzał na Jamesa z którym wymienił zmęczone spojrzenia, a Pottera znieruchomiał bo nagle go olśniło. Spojrzał na Lupina i powiedział pewnie:

- Ty ją kochasz! Dlatego się tak boisz! – krzyknął na cały pokój z uśmiechem na twarzy, a Lupin posłał mu przestraszone spojrzenia i zaczął kręcić przecząco głową, ale James udawał, że tego nie widzi. – Remus! Kochasz ją? Tak? – zapytał.

- Nie nie nie, James, nie nie. – zaprzeczał Lupin kręcąc głową, chyba bardziej starając się tym przekonać siebie niż przyjaciela.

- Lunatyk, musisz być w stosunku do niej prawdomówny. – zaczął James trochę spokojniej podchodząc do łóżka i siadając naprzeciwko tej dwójki, a Syriusz kiwał głową zgadzając się z przyjacielem. – Nie możesz jej niczego nie mówić, ani niczego nie wytłumaczyć, gdy coś do niej czujesz.

Nasza era - huncwoci - Remus LupinOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz