- Lunatyk o ciebie pytał. – oznajmił jej, a ta wyprostowała się zaskoczona jego słowami.
- Remus? To on wie że ktoś taki jak ja istnieje? – zapytała niby w żartach, ale dało się wyczuć w jej głosie nutkę żalu. James westchnął cicho wyczuwając gorycz w jej głosie i położył swoją dłoń na jej ramieniu w pocieszającym geście, przysiadając się delikatnie bliżej niej.
- Aries, ja wiem że niepokoi i irytuje cię to co Remus robi od kiedy się dowiedziałaś o jego... futerkowym problemie, ale on wciąż się o ciebie martwi. – powiedział cicho. – Nie bronię go. Żeby nie było. – powiedział unosząc obie dłonie do góry chodź Aries go o nic nie oskarżyła. - Sam jestem na niego zły, że zamiast po prostu porozmawiać to przestaje się do ciebie odzywać. – zrobił chwilową przerwę i machnął dziwnie jedną dłonią. - On... on się po prostu boi. – powiedział James, a Black słuchała go uważnie. – Jak my się dowiedzieliśmy to było prawie tak samo, tylko fakt że o wiele krócej się nie odzywał. – ostatnie słowa niezbyt pocieszyły Aries, a Potter widząc to szybko dodał. – Ale to zupełnie inna sytuacja. Wiesz my z chłopakami jesteśmy jego przyjaciółmi, a ty... - zamilkł nagle zdawszy sobie sprawę co chciał jej powiedzieć.
...mu się podobasz. – chciał dokończyć. Nigdy w sumie Remus nie powiedział mu, że czuje coś do przyjaciółki, ale łatwo dało się to wywnioskować po jego zachowaniu. James dziwił się, że sama Aries tego nie zauważyła.
- A ja? – zapytała wbijając w niego spojrzenie. – Ja nie jestem jego przyjaciółką? – zapytała oskarżycielko, a Potter westchnął wiedząc jakie niedokończone przez niego zdanie miało wydźwięk.
- Też jesteś jego przyja... jajku Aries nie udawaj, że tego nie widzisz. – powiedział oczywistym tonem głosu machając znowu dłonią, a ona zrobiła zdziwioną minę na jego słowa.
- Czego nie widzę? Jedyne czego nie widzę to normalnego Remusa od miesiąca. – powiedziała podnosząc jedną z brwi do góry, a James zacisnął szczękę i przymknął na sekundę oczy załamany jej niedomyślnością. Nastała dłuższa cisza, podczas której oboje wymieniali się mocnymi spojrzeniami.
- Chodźcie może już do środka. – powiedziała do nich Euphemia stając w drzwiach, a oni od razu spojrzeli w stronę kobiety odwracając od siebie spojrzenia. – Zaczyna się robić już późno.
Black westchnęła cicho, ale mimo to wstała powoli z huśtawki razem z Potterem i ruszyli w ciszy w stronę wejścia do domu. Ciocia zdążyła już wrócić do salonu.
Gdy znaleźli się obok pokoju chłopców i mieli się rozdzielić James westchnął głośno i położył Aries dłoń na ramieniu, żeby ta zatrzymała się jeszcze na chwilę.
- Posłuchaj Aries, pomyśl trochę. Pogłówkuj. Cokolwiek. – powiedział do nie i opuścił rękę z jej ramienia otwierając drzwi. – To naprawdę widać na pierwszy rzut oka. – dodał, po czym zniknął w pokoju zamykając za sobą drzwi i zostawiając nierozumiejącej jego słów Aries na korytarzu.
Mimo główkowania o co chodziło Jamesowi nie wymyśliła zbyt wiele opcji.
Leżała do późna z pergaminem na łóżku i mugloskim długopisem wypisując wszystkie domysły jakie wpadły jej do głowy.
Nie jestem dla niego aż tak bliską przyjaciółką.
Nie ufa mi.
To miała zapisane. Przeszło jej też przez myśl, że chłopak coś do niej czuł, ale szybko wyparła tą myśl z głowy.
Przecież jakby do niej coś czuł to by chyba chciałby być prawdomówny. Chociaż? Zastanawiała się wiedząc jak czasami chłopak reagował na jej obecność przed ich ,,kłótnią", ale szybko pokręciła głową wypierając ten pomysł. Nie, na pewno nie. Zauważyłabym.
CZYTASZ
Nasza era - huncwoci - Remus Lupin
AventureNa podstawie opowiadań J.K. Rowling - seria ,,Harry Potter" Początkowe rozdziały są do poprawy, ale im dalej tym lepiej. Wszystkie podobieństwa do innych utworów są przypadkowe. TW: - atak/i paniki, - przemoc w rodzinie. Wyższe notowania: #4 dorcasm...
