Aries oddając swój zestaw egzaminacyjny ze starożytnych run, od razu wiedziała że go nie zdała – tym bardziej, że oddała go około piętnaście minut przed czasem, gdzie praktycznie wszyscy uczniowie pisali ten test wykorzystując cały zakres czasu jaki mogli na niego wykorzystać. Nie mogła się na nim skupić, bo całą jej uwagę zabierał Lupin.
Z jej grupy przyjaciół tylko ona zaliczała runy, więc gdy ta była zajęta testem oni mogli odpocząć przed następnym tygodniem egzaminów.
Od rozmowy po SUMie z obrony przed czarną magią, Remus unikał dziewczyny jak ognia, a reszta chłopców rozmawiała z nią jak najmniej się da. Pomiędzy siostrą, a najlepszym przyjacielem najbardziej rozdarty był Syriusz i w pewien sposób James. Dziewczyna dla Pottera zaczynała być coraz bardziej jak siostra rodzona.
Nastolatce - mimo że od pamiętnego dnia minęła dopiero doba - to silnie odczuwała brak jej przyjaciela obok siebie.
Aries chodziła ciągle struta, nie wiedząc co zrobić żeby Remus zaczął z nią z powrotem rozmawiać. Dorcas widziała, że coś nie gra, ale nikt nie chciał ją w to wtajemniczyć więc po prostu chodziła z przyjaciółką i nie wypytywała.
Jak na serio obleje runy, to będzie to twoja wina Lupin. – pomyślała smutno i wyszła na dwór przez główne drzwi zamku.
Nie chciał iść pod ich drzewo, widząc z daleka że ktoś tam już siedzi – najprawdopodobniej huncwoci – tak więc poszła dalej w stronę chatki Hagrida. Musiała z kimś porozmawiać, a półolbrzym zawsze chętnie ich wysłuchiwał i starał się coś doradzić.
Szła powoli, nigdzie się jej przecież nie śpieszyło, a tego dnia była naprawdę piękna pogoda. Na niebie nie było widać ani jednej chmurki, a wiatru prawie wcale nie było. Aries przez gorąc musiała zdjąć czarną szatę od mundurka, którą przewiesiła przez swoją torebkę, a krawat delikatnie rozluźniła, żeby mogła rozpiąć pierwszy guzik koszuli.
Przynajmniej miała na sobie spódniczkę, to nie było jej aż tak gorąco.
- Aries? – usłyszała za sobą Syriusza, westchnęła cicho od razu rozpoznając go po głosie i zwolniła swój krok, ale nie zatrzymała się. Brat szybko ją dogonił. – Aries, jak poszły ci runy? – zagadnął idąc obok niej, a ta przelotnie spojrzała na niego. Nie odpowiedziała od razu.
- Nie zdałam. – odpowiedziała smutno, a Syriusz na kilka sekund zatrzymał się zdziwiony.
- Skąd wie...
- Bo wiem Syriusz. – powiedziała, nie dając mu dokończyć i ukryła załamana (nie tylko przez egzaminy) twarz w dłoniach nieświadomie stając w miejscu. Brat widząc to szybko do niej podszedł i mocno przytulił, a ta zaszlochała cicho w jego ramię i objęła go równie mocno. – Ja chce już do domu. – szepnęła cicho, ale chłopak i tak wszystko usłyszał i tylko pogłaskał ją po włosach.
- Wiem, Aries. – szepnął do niej uspokajająco. – Już zaraz wakacje i wracamy do domu.
Końcowo Aries dotarła do Hagrida razem z bratem, a gajowy oczywiście od razu ich ugościł proponując herbatę i ciasteczka własnej roboty.
Rozmowa z Gajowym zawsze poprawiała im humor, tak więc wystarczyło kilka minut żeby na twarz Aries wrócił szczery uśmiech.
Hagrid tłumaczył jej, że nie ma co się przejmować egzaminem i że na pewno wszystko się ułoży.
Po prostu były uczeń hogwartu roztaczał wokół siebie pozytywną aurę i zarażał innych uśmiechem.
Tak więc, wychodząc z domku Rubeusa, pożegnała się z nim uściskiem i razem z bratem ruszyli w stronę błoni, nie wiedząc że są obserwowani przez ich młodszego brata.
CZYTASZ
Nasza era - huncwoci - Remus Lupin
AdventureNa podstawie opowiadań J.K. Rowling - seria ,,Harry Potter" Początkowe rozdziały są do poprawy, ale im dalej tym lepiej. Wszystkie podobieństwa do innych utworów są przypadkowe. TW: - atak/i paniki, - przemoc w rodzinie. Wyższe notowania: #4 dorcasm...
