34

94 5 0
                                        


Remus posłał pytające spojrzenie przyjaciołom.

Jak  to smutno? Dlaczego?

- Nie smutna, tylko... - chciała poprawić go Dorcas i coś jeszcze dodać, ale widząc wzrok Pottera, zamilkła i poprawiła włosy. Po chwili załapała do czego dąży Rogacz. Lupin dalej patrzył na nich pytającym wzrokiem.

- Na dworze jest. - powiedział James spoglądając na okno, po czym dodał zerkając tym razem na Syriusza. - Wyszła stąd, bo Łapa jej czegoś nagadał. - Remus zrobił zmartwioną minę.

- Ja? - zapytał Syriusz i chciał jeszcze coś powiedzieć, ale James uderzył go w piszczel, na co Black cicho syknął.

- Tak, ty Łapa. - odpowiedział James.

- Potwierdzam. - zaczęła Meadowes. - Kundel jej czegoś nagadał.

- Syriusz? - zapytał Remus, Blacka.

- Tylko z nią rozmawiałem. - odpowiedział, wywracając oczami.

- Co nie zmienia fakty, że Aries stąd wyszła i trzeba ją pocieszyć. - powiedział James. - A dziewczynę w opałach trzeba ratować. Nie Lunio? - zapytał, posyłając Remusowi znaczące spojrzenie.

- O to to. - potwierdziła Dorcas, zgadzając się z Jamesem. Syriusz dalej siedział naburmuszony.

Nie dość, że dostał boleśnie w piszczel, to jeszcze swatają mu siostrę na jego oczach i to jeszcze z ich najlepszym przyjacielem. Nie ma co.

- Jasne. - powiedział nieufnie Remus, przedłużając samogłoski. - A co takiego jej nagadałeś? - zapytał Syriusza.

- Nic takiego. - odpowiedział, zakładając ręce na piersi. Dlaczego oni go w to wciągnęli?

- Jak pójdziesz do Aries, to ona ci powie. - rzekła Dorcas, posyłając mu popędzające spojrzenie. Remus głośno wypuścił powietrze.

- Dobra. - odpowiedział po chwili, ale widząc znaczące uśmiechy Jamesa i Dorcas, szybko dodał. - Ale, nie po to żeby ratować dziewczynę w opałach – powiedział ironicznie, nawiązując do wcześniejszych słów Pottera. - tylko żeby ją pocieszyć. Jako dobry przyjaciel. - Potter i Meadowes wymienili znaczące spojrzenia.

- Tak tak. - powiedział James, po czym dodał na tyle cicho, żeby usłyszeli go tylko Syriusz i Dorcas. - Tylko żeby z tego jakiś dzieci nie było. - zaśmiał się, a Dorcas zaraz za nim.

A by tylko spróbowali. - pomyślał Syriusz. - Nie byłoby czego zbierać z Lupina.

- Co ty tam szepczesz Rogacz? - zapytał Remus, wstając z zajmowanego dotąd miejsca.

- Dobrej zabawy. - powiedział, po czym odchrząknął i poprawił się. - Znaczy pocieszania, tak pocieszania. - Remus tylko westchnął ostentacyjnie, po czym poszedł w kierunku schodów do dormitorium po zimowe ubrania, kręcąc głową na zachowanie przyjaciół.

Co ja z nimi mam.

W tym samym czasie, Aries kierował się w stronę jeziora już z założoną na siebie kurtką.

Dziewczyna wychodząc na dwór, od razu zauważyła, że śniegu pod jej stopami jest o wiele mnie, a w niektórych miejscach widać nawet prześwity trawy. Jedyny plus tego spaceru.

Mimo to, dalej w jej głowie chodził tylko jeden temat.

O co mi chodzi z tym cholernym Lupinem? Pytała się w myślach.

Przyjaźnimy się prawie od początku nauki w Hogwarcie. Nigdy nie widziałam w nim kogoś więcej jak przyjaciela. Co się zmieniło?

Przecież nie mogła się w nim zauroczyć, zakochać. To bez sensu, tym bardziej, gdy chłopak według niej nic do dziewczyny nie czuł.

Nasza era - huncwoci - Remus LupinOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz