12

176 9 0
                                        

- Aries? Wieczorem idziesz pouczyć się ze mną do biblioteki? - zapytał Remus Aries po ostatniej lekcji tego dnia. - Jutro mamy ten sprawdzian z obrony przed czarną magią.

- Tak, jasne. - odpowiedziała posyłając przyjacielowi uśmiech, na co ten odpowiedział tym samym.

Jak powiedzieli, tak też zrobili. Wieczorem, około godziny osiemnastej, wyszli razem z pokoju wspólnego z potrzebnym rzeczami.

W bibliotece zajęli swoje standardowe miejsce przy oknie, na końcu biblioteki.

- Dobra, to od czego zaczynamy? - zapytała Aries, rozkładając swoje przybory i otwierając podręcznik na właściwej stronie, co uczynił także Remus.

Nauka przebiegała im dość mozolnie. Oboje nie mieli ochoty na naukę, tym bardziej, że za oknami o tej porze było ciemno, a sam nastrój nie pomagał w skupieniu się.

Aries starała się zapamiętać jak najwięcej z książki i notatek, która robiła wspólnie z przyjacielem.

Po około godzinie czasu, obojgu przeszły całkowicie chęci do nauki, a tematy ich rozmów z obrony przed czarną magią przeszły na rozmowy o ,,wszystkim i o niczym".

- Tak w ogóle to dlaczego Syriusz, James i Peter nazywają cię lunatyk? Lunatykujesz w nocy? - zapytała dziewczyna po pewnym czasie rozmów.

- Zdarza mi się. - skłamał.

- Zrobiłeś kiedyś coś śmiesznego przez sen?

- Raczej nie. - odpowiedział pokrótce.

Nie wiedział co miał jej innego odpowiedzieć, a mówiąc to co powiedział nie skłamał - nie licząc kawałów, które robił razem z huncwotami.

- A ty kiedyś zrobiłaś coś śmiesznego przez sen? - zapytał dziewczynę, żeby zejść z tematu dotyczących jego nocnych zachowań.

- Raczej też jestem spokojna. Syriusz mówi, że czasami coś pogadam sama do siebie. - odpowiedziała. - Remus, ta cała nasza nauka nie ma sensu. - stwierdziła na co oboje się zaśmiali.

- Fakt, połowę czasu przegadaliśmy. - odpowiedział. Dziewczyna szybko zapakowała swoje przybory do torby, co uczynił także chłopak.

Oboje wstali od stołu i udali się w stronę pokoju wspólnego.

- Jakie macie plany na wakacje? - zapytał Remus Aries.

- Myśleliśmy o ucieczce. - szepnęła. - tylko, nie wiem co potem. Gdzie pójdziemy...

- Ja, James, Peter czy Dorcas, a nawet Lily z chęcią was przyjmiemy. - stwierdził na co dziewczyna uśmiechnęła się z wdzięcznością.

- Dziękuję Remus. Jesteście najlepsi. - powiedziała przytulając się do chłopaka, co nieśmiało odwzajemnił opierając swoją brodę na jej głowie.

*****

Święta zbliżały się nieubłaganie szybko. Z dnia na dzień coraz więcej duchów śpiewało kolędy, nauczyciele trochę zwolnili z nauką, Hogwart został pięknie przystrojony pięknie ubranymi choinkami, a największa z nich stała w wielkiej sali - za stołem nauczycielskim - ubrana w kolory każdego z domów. Gdy przechodziło się obok zbroi, śpiewały kolędy i świąteczne piosenki. Świąteczny nastrój udzielił się również obrazom wiszących na ścianach szkoły, a cały ten klimat dopełniała gruba warstwa śniegu przykrywająca hogwardzkie błonia.

Za to pośród tych wszystkich uczniów było kilka, którzy nie chcieli świąt, między innymi bliźniacy Black.

- Ar, idziesz ze mną do kuchni? - zapytała Dorcas. Obje leżały na łóżku Meadowes w ich wspólnym dormitorium. Lily z Marleną były w tym czasie w bibliotece.

Nasza era - huncwoci - Remus LupinOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz