24

124 4 2
                                        


UWAGA!!! W tym rozdziale mogę pojawić się sceny, które nie są odpowiednie dla osób o słabych nerwach, wrażliwych, bojących/brzydzących się krwawych scen i dla tych, które w tej chwili coś jedzą. Przed tymi scenami dam notkę, że w dalej części rozdziału się takowe pojawią.

Dzień po imprezie. Czego można się spodziewać? Kaca? Zmęczenia?

Nie tym razem.

Aries czuła się dobrze, naprawdę dobrze. Wstała, ubrała się i zeszła na śniadanie razem z Dorcas.

Inni Gryfoni, którzy wczoraj się bawili - oprócz ich szóstki i niektórych osób które po prostu nie piły, albo piły, tylko że w małych ilościach - nie mogly tego powiedzieć. Widać to było na śniadaniu i w pokoju wspólnym.

McGonagall oczywiście od razu wszystko zauważyła, ale tylko pokręciła głową i dalej jadła swoje śniadanie.

- Ej, kiedy jest ten sprawdzian z Eliksirów? - zapytała Aries.

- Jaki sprawdzian? - zapytał James.

- Z jakich tematów? - dopowiedział Peter.

- No ten z tych no, eliksir związany z rzucaniem zaklęć. Jak on się nazywał? - zapytała Aries.

- Chyba coś na ,,N". - powiedziała Dorcas.

- Na ,,n"? A nie na ,,F"? - zapytała Aries.

- Chodzi Ci chyba o eliksir Exstimulo, ale z niego już pisaliśmy sprawdzian. - odpowiedział Remus.

- Naprawdę? - powiedziała Aries.

- To my pisaliśmy jakiś sprawdzian? - zapytał Syriusz.

- Tak. Ściągałeś ze mnie Łapa. - odpowiedział Remus, na co Syriusz razem z Jamesem zrobili głupawe miny, ale po chwili Łapa otrząsnął się i odpowiedział:

- Aaa, zapomniałem o nim. - Dorcas pokręciła głową na jego słowa.

- Bliźniacy, jedno lepsze od drugiego.

- Hej! - odpowiedziało rodzeństwo z oburzeniem, a na ich uniesiony ton głosu, kilku uczniów z gryfindoru, którzy ewidentnie wczoraj trochę przesadzili z alkoholem, popatrzyło w ich stronę w wyrzutem.

Tak mniej więcej minęło im śniadanie.

***

Aries pośniadaniu wróciła do dormitorium wziąć książkę do czytania, którą wypożyczyła jakiś czas temu z biblioteki i chciała ją w końcu oddać.

Była w dormitorium sama, Dorcas siedziała w pokoju wspólnym razem z Peterem i grali razem w szachy czarodziej.

Szukała tej książki w szafie, torbie, pod szafą, pod łóżkiem, na łóżku, nie mogła jej znaleźć. Została jej tylko szafka nocna, na niej książka nie leżała, zajrzała najpierw do dolnej szafki otwieranej na drzwiczki. Nie było jej tam. Otworzyła szufladę i ją znalazła, ale razem z nią znalazła drugą książkę – stary podręcznik jej matki.

- Kurwa. - wyszeptała do siebie. - Tylko tego mi było trzeba. - Zacisnęła dłonie w pięści tak mocno, że w wewnętrznej stronie dłoni odznaczyły się półksiężyce. Wzięła książkę, której szukała, po czym głośno zamknęła szufladę, ustała i wyszła na korytarz.

- Hej! - powiedział entuzjastycznie do jej pleców Xavier. Aries wzięła szybki wdech po czym się do niego odwróciła z uśmiechem na twarzy.

- Hej, co tam?

- Wracałem właśnie ze śniadania i cię zauważyłem. - odpowiedział, dziewczyna nawet nie zwróciła uwagi na to, że gdyby wracał ze śniadania to by nie szedł tą samą drogą co ona. - A ty idziesz do biblioteki?

Nasza era - huncwoci - Remus LupinOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz