Aries zaczęły puszczać już nerwy, gdy po wysłaniu trzeciego listu do Remusa minął kolejny tydzień czekania na jakąkolwiek odpowiedź z jego strony, której niedostała.
Jeszcze bardziej jej rozdrażnienie potęgował fakt, że nawet Evan Rosier do niej napisał z pytaniem jak mijają jej wakacje, a ze ślizgonem rozmawiała jak dotąd tylko trzy razy. Remus za to widocznie ignorował jej istnienie, co nie zwykle ją frustrowało, a jednocześnie niezwykle smuciło.
Uważała, że miała prawo do odczuwania negatywnych emocji względem sytuacji w jakiej się znalazła. Minęło pół roku od kiedy przyznała się otwarcie przed samą sobą do uczuć jakimi darzyła gryfona i normalnym było, że zamartwiała się o niego, a ignorowanie jej przez Lupina powodowało niemiłe uczucie w sercu i tworzyło okropne uczucie pustki.
W tym momencie jednak, najbardziej odczuwała frustrację względem zachowania Remusa. Zamiast porozmawiać z nią jak przyjaciel z przyjacielem, to ten jej unikał.
Była zła.
Zła i zraniona co było widać na pierwszy rzut oka. Widziała pytające spojrzenia Jamesa, Syriusza i rodziców Pottera. Była też świadoma tego, jak wredna czasami potrafiła być w stosunku do chłopców, ale gdy tylko powiedziała im coś niemiłego, od razu zaczynały zjadać ją wyrzuty sumienia i szła ich przeprosić, a oni przyjmowali jej skruchę nie będąc na nią źli, a przy okazji pytali się czy mogą jej jakoś pomóc. Co było mega urocze i kochane.
Nie mogli jej jednak pomóc, bo tylko Remus mógł zniwelować jej smutek i zdenerwowanie, to on był w końcu prowokatorem całej tej chorej sytuacji. Nie oczekiwała też od niego nie wiadomo czego, po prostu chciała porozmawiać i wbić gryfonowi do głowy, że nie zamierza się od niego odwracać – chodź raczej jej listy, które ta mu wysyłała, były najlepszym tego argumentem.
Irytację Aries potęgował też fakt, iż musiała czekać jeszcze niecały tydzień zanim będzie mogła zacząć swoją naukę animagii, a dni te mijały jej wyjątkowo wolno. Pełnia wypadała dziesiątego sierpnia i to tego właśnie dnia miała pod swój język włożyć liść Mandragory i trzymać go tam przez cały następny miesiąc.
Na jej szczęście tata Jamesa był z zawodu Eliksirowarem, dlatego też w domu dało się znaleźć różne składniki do sporządzania magicznych wywarów - w tym właśnie liście Mandragory.
Była pewna, że gdyby poprosiła Fleamonta żeby przygotował jej jakiś eliksir (na przykład właśnie ten potrzebny do nauki animagii), ten bez zawahania się by to dla niej zrobił. Jednak wiedziała, że ten konkretny eliksir będzie musiała sporządzić sama, głównie dlatego ponieważ nie chciała bez potrzeby niepokoić rodziców Pottera oraz po prostu nie widziało jej się żeby dorośli wiedzieli o jej chęci do nauczenia się zmian w zwierzę. Niespecjalnie chciał zgłaszać się do rejestru animagów prowadzonego przez Ministerstwo Magii, a widziała że Euphemia i Fleamont bardzo by chcieli żeby ta, po udanej transformacji, właśnie tam się zgłosiła. Ostatnim argumentem były by pytania od nich, które na pewno by się pojawiły.
Jedyne co sprawiało, że uśmiech wracał jej na usta, były wspomnienia z jej i Syriusza wizyty w domu Andromedy, gdzie po raz pierwszy zobaczyli na żywo jej słodką córeczkę, z której buzi nie znikał uśmiech. Ich siostrzenica śmiała się dosłownie ze wszystkiego co widziała i słyszała.
Dodatkowo Nimfadora była metamorfomagiem co dodawało jej jeszcze więcej uroku, bo dziewczynka nie do końca panowała jeszcze nad tą nabytą umiejętnością i w przypadkowym momentach zmieniała swój wygląd – najczęściej zmieniając kolor włosów na inny, często wyjątkowo intensywny.
Wiedząc już, że chłopak na pewno nie odpisze na wiadomości, w jej głowie zaczął formować się pewien dość spontaniczny pomysł.
Niestety – albo i stety – Syriusz i Aries znani byli ze spontanicznych decyzji.
CZYTASZ
Nasza era - huncwoci - Remus Lupin
AvventuraNa podstawie opowiadań J.K. Rowling - seria ,,Harry Potter" Początkowe rozdziały są do poprawy, ale im dalej tym lepiej. Wszystkie podobieństwa do innych utworów są przypadkowe. TW: - atak/i paniki, - przemoc w rodzinie. Wyższe notowania: #4 dorcasm...
