Oczywiście całej trójce udało się opuścić ten konkretny schowek na miotły. Trochę to zajęło, ale jednak dało radę.
No i oczywiście nie zrobili tego sami, tylko z pomocą Syriusza, Petera i Dorcas, która tego dnia dowiedziała się o istnieniu Mapy Huncwotów.
Półtora godziny po tym jak Aries, Remus i James nie wrócili do pokoju wspólnego, reszta zaczęła się zastanawiać gdzie oni się podziali. Po kolejnej godzinie wyciągnęli mapę i zaczęli ich szukać.
Pech, lub nie pech, chciał żeby cała trójka - która utknęła w kantorku - w nim zasnęła, bo gdy reszta gryfonów, po nich przyszła nie obudzili wszystkich, a tylko Jamesa.
Tak, Aries z Remusem zostali sami na kolejne półtora godziny w kantorku. Przez pierwsze półgodziny po obudzeniu się przeklinali i przezywali przyjaciół od wszystkiego co tylko im ślina na język przyniosła. Potem zaczęli gadać i starali się zrobić tak, żeby czas leciał im jak najszybciej.
Gdy tylko drzwi z korytarza otworzył im Syriusz, Aries przechodząc obok niego szturchnęła go ramieniem, używając całej siły jaką zdołała z siebie wtedy wykrzesać i poszła szybkim krokiem przed siebie w stronę pokoju wspólnego.
Remus za to ustał obok Łapy i pociągnął go zaczepnie, nie za mocno za kosmyk włosów, po czym też poszedł przed siebie, lecz w przeciwieństwie do dziewczyny, wolniej. Tak żeby zaskoczony Syriusz zrównał z nim krok.
- A ona co tak szybko uciekła? – zapytał Łapa.
- Uciekła od nas, bo ma nas chyba dość na dziś. – Remus wzruszył ramionami.
- Chyba dość ciebie Luniek. mnie nigdy nie będzie miała dość. – gdy Syriusz to powiedział, Lupin posłał mu sceptyczne spojrzenie. – No co? Jestem jej bratem. Bliźniakiem. – zaznaczył.
- Który zamknął ją i mnie w pokoiku na miotły. – powiedział cicho i znacząco Remus.
- Nie mów, że ci się nie podobało. Z resztą to nie był tylko mój pomysł.
- Tak? A kogo jeszcze? – zapytał Lupin.
- Dorcas, Jamesa, a nawet Petera.
- A to nie było tak, że James był tam zamknięty z nami? – Remus uniósł jedną z brwi do góry.
- Był, ale go obudziliśmy jako pierwszego. – powiedział Syriusz, a Remus pokiwał ironicznie głową.
Lupin nie odezwał się już, aż do momentu w którym doszli do portretu Grubej Damy.
- Wiesz co Łapa, powiem szczerze, podobało mi się. – mrugnął do niego zaczepnie okiem, po czym zniknął za obrazem cicho śmiejąc się pod nosem z zszokowanej miny przyjaciela. To co powiedział Remus zabrzmiało dwuznacznie, o czym oboje doskonale wiedzieli.
- Co? – Syriusz ustał przed wejściem do pokoju wspólnego i zamrugał kilka razy oczami.
- A ty będziesz tak stać teraz tutaj? – zapytała go opryskliwie Gruba Dama. Black wywrócił oczami, po czym wszedł do salonu i zmierzył Remusa oceniającym spojrzeniem, a potem spojrzał po pokoju wspólnym w poszukiwaniu Aries.
Tyle że jej tam nie było, a reszta grupki siedziała na kanapie przed kominkiem i nikt jej nie widział.
***
Aries po wyjściu z kantorka poszła co prawda przed siebie, chcąc dojść do pokoju wspólnego. Utrudniło jej to jednak spotkanie... kogoś.
- Reg? Co ty tutaj robisz? – zapytała marszcząc brwi, brat zmierzył ją wzrokiem od góry do dołu, po czym odwrócił się i zaczął biec przed siebie.
CZYTASZ
Nasza era - huncwoci - Remus Lupin
AdventureNa podstawie opowiadań J.K. Rowling - seria ,,Harry Potter" Początkowe rozdziały są do poprawy, ale im dalej tym lepiej. Wszystkie podobieństwa do innych utworów są przypadkowe. TW: - atak/i paniki, - przemoc w rodzinie. Wyższe notowania: #4 dorcasm...
