21

139 7 0
                                        

Aries zbiegła ze schodów tak szybko, że prawie z nich spadła, co ją dość mocno zirytowało.

Uważała swoją niezdarność za śmieszną, lecz w niektórych sytuacjach ją po prostu to męczyło, a dziś wyjątkowo podminowana przez Marlene nastolatka, powoli traciła zapas swojej cierpliwości, zastępując ją zirytowaniem.

Szybkim krokiem pokonała pokój wspólny i zaczęła wbiegać co drugi schodek do dormitorium Huncwotów.

Gdy w końcu dotarła pod drzwi, na chwilę ustała i wzięła kilka głębszych wdechów, aby po chwili wejść do sypialni przyjaciół, bez pukania.

- Syriusz, nie uwierzysz jak ci coś...! - zaczął James, który stał nad swoim kufrem chwilę wcześniej go przeszukując - Aries!

- Jamie, ja wiem że jesteśmy bliźniakami, ale żeby aż tak? - zapytała, uśmiechając się. - Był tu może Peter?

- Nie, ale zaraz miał wrócić. - powiedział Remus, który leżał na łóżku z książką w dłoni.

- A Syriusz gdzie jest?

- poszedł na jakieś spotkanie z jakąś tam, ale to nie ważne. - James machnął ręką.

- Która to już w tym tygodniu? - zapytała.

- Chyba druga. - odpowiedział Lupin, na co dziewczyna przyłożyła sobie dłoń do czoła i usiadła na łóżku swojego brata.

- A tak w ogóle to po co ci nasz Peter? - zapytał James, siadając na swoim łóżku.

- A nic takiego. Wiecie. Takie przyjacielskie sprawy. - uśmiechnęła się, na co Remus uniósł wysoko brwi. - No co?

- A jakie to przyjacielskie sprawy, że pędziłaś z taką prędkością, jakby gonił c... - zaczął James zauważając jej szybki oddech, ale przerwały mu otwierające się drzwi, przez które weszła Dorcas.

Meadowes obrzuciła wszystkich wzrokiem, po czym ze spokojną miną usiadła obok przyjaciółki.

- Co porabiacie? - zapytała.

- Właśnie mam pomysł na nowy żart. - powiedział Potter, zapominając o swoim pytaniu.

- Dawaj Rogacz. - powiedział Remus odkładając wcześniej trzymaną książkę na szafkę nocną.

- Pomyślałem, że fajnie by b... - Jamesowi znów przerwały otwierające się drzwi. - No na Merlina! No!

Tym razem przez drzwi przeszedł glizdogon.

- O! Peter! - powiedziała Aries podchodząc do chłopaka. - Chodź na chwilę, pogadać. - złapała przyjaciela za dłoń i pociągnęła chłopaka za drzwi pokoju.

- Właśnie sam chciałem to zrobić z tobą. - powiedział gdy schodzili ze schodów, do pokoju wspólnego.

- No to super się złożyło. - puściła dłoń chłopaka, po czym zaproponowała. - Co powiesz na tunel za obrazem tych pomarańczowych kwiatków? - na jej propozycje chłopak pokiwał głową.

Podeszli do danego obrazu, po czym glizdogon dotknął odpowiedniego kwiatka, przez co jego płatki opadły otwierając tym samym ukryte wejście do tunelu.

- Dokąd w ogóle prowadzi te przejście? - zapytała gdy już weszli do środka, na jej pytanie Peter wzruszył ramionami.

- Jeszcze nie sprawdzaliśmy. - odpowiedział, a Aries w tym czasie zapaliła czarem dwie pochodnie znajdujące się po ich obu stronach.

Był to jeden z szerszych tuneli, miał około pięć metrów szerokości, a długości nie znali.

- Trzeba będzie kiedyś sprawdzić. - powiedziała. - Może to nawet nie jest tunel, a jakiś ukryty pokój, czy coś.

Nasza era - huncwoci - Remus LupinOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz