**** 3747 słów
Ścieżkę przez grzbiet Gór Mglistych znałam bardzo dobrze. Szybko zorientowałam się, w którym miejscu byliśmy i wtedy w mojej głowie zrodził się doskonały pomysł. Mniej więcej sześć kilometrów przed nami znajdowało się jedno z najwspanialszych miejsc w całym paśmie, a mianowicie górskie jeziorko, do którego wpadało gorące, podziemne źródło.
Odkryłyśmy je kiedyś wraz z siostrami, podczas jednej z naszych misji. Wiedzione przypadkiem, skręciłyśmy z głównego traktu na zachód, w drogę prowadzącą na pobliski szczyt. Trafiłyśmy na ścieżkę wydeptaną przez zwierzęta i podążyłyśmy nią. Camilla twierdziła, że wyczuwa silną aurę bijącą od magicznego miejsca, które według niej miało znajdowało się na jej końcu. Nie pomyliła się i tak właśnie dotarłyśmy do tego czarodziejskiego miejsca.
Jezioro położone między skałami, a płaską powierzchnią pokrytą miękkim dywanem z mchu, od razu nas urzekło. Rosnące opodal drzewa i krzewy szczelnie je osłaniały, sprawiając, że dla osób nie wiedzących o jego istnieniu było właściwie niewidoczne. Bez zastanowienia, nie obawiając się niczego wskoczyłyśmy w jego ciemną toń. Ku naszemu zdziwieniu i zadowoleniu woda w jeziorze okazała się nadzwyczaj ciepła.
Camilla, będąca istotą magiczną, zachwycała się mocą, jaką mogła czerpać z czarodziejskiej wody. Nie musiała nam tego tłumaczyć, bowiem każda z nas wyczuwała dobroczynne właściwości jeziora. Jego tafla, zarówno w nocy jak i za dnia, nabierała bardzo ciemnej, wręcz czarnej barwy, dlatego nazwałyśmy je Czarną Perłą.
Z czasem, kąpiele w Czarnej Perle stały się dla nas swoistym rytuałem, którego dopełniałyśmy za każdym razem gdy przechodziłyśmy grzbietami Gór Mglistych. Ciemna woda zmywała nie tylko kurz osiadły na ciele w trakcie podróży, ale też zmęczenie, a nawet wypłukiwała smutki. Człowiek, po kąpieli w Czarnej Perle, czuł się jak nowo narodzony. A tak się złożyło, że tamtego dnia, właśnie czegoś takiego potrzebowałam.
Zakładałam, że jeżeli uda mi się namówić moich towarzyszy do noclegu nieopodal miejsca, gdzie rozpoczynała się ścieżką do Czarnej Perły, nocą, gdy wszyscy zasną, wymknę się potajemnie by zażyć w niej kąpieli. Oczywiście planowałam pójść tam sama, ewentualnie z Tigi, chociaż ona nie przepadała za wodą.
Gdy słońce zaczęło chylić się ku zachodowi do mojego celu pozostało około dwóch kilometrów. Niebo zaróżowiło się, wiatr całkowicie ustał, a wokół nas zaczęła gęstnieć mgła. Białe pasma unosząc się nieco ponad ziemią dodawały otoczeniu niekwestionowanego uroku. Spowijały pnie drzew i liście paproci, chroniąc tajemnice magicznych istot, budzących się do życia nocą. Mgła nie napawała mnie lękiem, wręcz odwrotnie, sprawiała, że sama nabierałam śmiałości, czując jak zakrywa mnie swoim białym całunem.
Camilla tłumaczyła mi kiedyś, że owa mgła również posiada czarodziejskie właściwości, nie pamiętałam jednak jakie dokładnie. Mnie wystarczyło, że była.
- Jeśli przejdziemy jeszcze dwa kilometry, dotrzemy do obszernej polany, będącej idealnym miejscem na nocleg. -Powiedziałam do moich kompanów.
Trakt, który przemierzyliśmy dotychczas był dość wąski, miał nie więcej niż dwa metry szerokości, a po jego bokach rosły gęste krzewy. Gdybyśmy mieli tu nocować, musielibyśmy spać na drodze. Mimo wszystko, nie byłby to dobry pomysł.
- Jak sobie życzysz - odparł Aren.
Ogarnęło mnie osobliwe wrażenie, że od kiedy dotarliśmy do traktu prowadzącego przez górski grzbiet, Aren cały czas szedł blisko mnie, choć wolałabym utrzymywać między nami bezpieczny dystans, tak aby jego aura nie oddziaływała na moją. Tłumaczyłam to sobie tym, że martwił się pogorszeniem stanu mojego zdrowia, spowodowanym wydarzeniami dzisiejszego poranka. Czyżby uważał, że w każdej chwili mogę się potknąć, przewrócić lub opaść z sił?
CZYTASZ
RHYE
RomanceAkcja powieści dzieje się w Rhye, lub inaczej krainie Sześciu Królestw. Młoda wojowniczka o imieniu Nadia, wbrew swojej woli musi opuścić Wyspę, na której mieszka. Zostaje wysłana do stolicy Rhye z poleceniem odnalezienia pewnego przedmiotu. W pier...
